MŚ Rosja 2018

Antoine Griezmann: Biłem się z myślami

Finał mistrzostw świata obfitował w niezapomniane, ikoniczne wręcz momenty, ale mógł przynieść jeszcze jeden. Antoine Griezmann, który wykorzystał rzut karny pod koniec pierwszej połowy, jeszcze przed wykonaniem jedenastki zastanawiał się nad tym, aby nawiązać do wielkiego poprzednika. Z jedenastego metra uderzywszy podcinką, tak jak Zinedine Zidane w meczu o złoto w 2006 roku przeciwko Włochom.

Tamtym rzutem karnym, którym "Zizou" kompletnie zaskoczył stojącego na linii Gianluigiego Buffona, sam także napisał na nowo już jedną z najpiękniejszych kart w historii piłki. Z wapna kopnął wtedy w stylu Antonina Panenki, bohatera finału mistrzostw Europy 1976 roku, który jako pierwszy zasłynął z tak nieszablonowego podejścia do najprostszego ze stałych fragmentów gry.

Reklama

Zidane wówczas z wapna trafił, lecz mógł mówić o uśmiechu losu, bo po jego uderzeniu piłka trafiła w poprzeczkę i na jego szczęście odbiła się po wewnętrznej stronie linii bramkowej. Co by jednak nie mówić - tamten moment jest jednym z najbardziej ikonicznych w przecież przepełnionej sukcesami karierze zdobywcy Złotej Piłki z 1998 roku. Griezmann myślał więc o tym, aby w niedzielnym finale na Łużnikach oddać hołd rodakowi, ale takiej brawury nie miał.

- Zastanawiałem się nad tym, aby uderzyć ten karny w stylu Panenki, dokładnie tak jak Zinedine. Biłem się z myślami - mistrz świata opowiadał już po zakończeniu spotkania. - Ostatecznie jednak zdecydowałem się na normalny strzał, bez podcinek. W takim momencie, w meczu finałowym lepszym wyborem był spokój i klasyczne podejście - mówił.

Być może gdyby nie pomeczowa euforia, to Griezmann na taką szczerość w pomeczowych rozmowach by się nie zdecydował. Sam przyznał bowiem, że z radości nie wiedział, co się z nim do końca dzieje. - Gdzie ja jestem? Ja nie wiem gdzie jestem! - krzyczał w ekstazie do dziennikarzy. - Jestem naprawdę, naprawdę szczęśliwy. Dla nas był to niezwykle trudny mecz, Chorwacja grała znakomicie. My zaczęliśmy trochę nieśmiało, aczkolwiek później już rozkręciliśmy się i zrobiliśmy różnicę. To coś wielkiego. Jesteśmy mistrzami świata! - ekscytował się.

Warto przypomnieć, że Zidane za wspominany mecz z Włochami pamiętany jest z jeszcze jednej sytuacji, tej z udziałem Marco Materazziego. I bardzo dobrze, że w tej materii nie znalazł w Griezmannie swojego naśladowcy.

Dowiedz się więcej na temat: Antoine Griezmann | reprezentacja Francji