Reklama

MŚ Rosja 2018

Joachim Loew i Olivier Bierhoff rozliczyli nieudane dla Niemców MŚ

Niemcy jechali do Rosji z nadziejami na obronę mistrzostwa świata sprzed czterech lat. Swój udział zakończyli jednak już na fazie grupowej. W środę podczas konferencji prasowej trener Joachim Loew oraz dyrektor reprezentacji Olivier Bierhoff przedstawili analizę niepowodzenia podczas mundialu i powołał kadrę na wrześniowe mecze.

Loew swoje wnioski przedstawił podczas 55 minutowej prezentacji multimedialnej.

Reklama

- Nie ma jednego powodu, dla którego coś nie wyszło. Tak, jak sukces składa się z wielu dobrych rzeczy, tak ta porażka była sumą błędów - uważa selekcjoner niemieckiej reprezentacji.

- Obejrzeliśmy jeszcze raz wszystkie mecze, w których graliśmy - zwłaszcza mundiale 2010, 2014 i 2018. Porównaliśmy wszystkie możliwe detale, żeby zobaczyć, co się zmieniło. Z każdym rokiem staraliśmy się stawać drużyną, która coraz bardziej dominuje nad przeciwnikiem. W 2014 roku osiągnęliśmy złoty środek - rozpoczął analizę Loew.

- Podczas mundialu w Rosji najważniejszą kwestią była gra w defensywie. Większość drużyna grała tylko trzema stricte ofensywnymi graczami. Coraz ważniejsze były też stałe fragmenty gry i umiejętność gry z kontry. Nie oznacza to, że posiadanie piłki umarło. W najlepszych krajach świata mistrzostwo zdobywały kluby, których gra oparta jest na posiadaniu piłki. W Lidze Mistrzów wygrywał jednak elastyczny Real. W turniejach w systemie pucharowym elastyczność i dopasowanie są znacznie ważniejsze - analizował trener "Die Mannschaft".

- Popełniłem duży błąd, myśląc, że fazę grupową przejdziemy wyłącznie szlifując posiadanie piłki, a równowagę i elastyczność w grze wprowadzimy od fazy pucharowej. To była z mojej strony wręcz arogancja. W naszej grze brakowało intensywności. Biegaliśmy dużo, ale brakowało szybkich biegów - uważa Loew.

Selekcjoner ogłosił też powołania na wrześniowe mecze Ligi Narodów z Francją (06.09) i towarzyskie spotkanie z Peru (09.09). W kadrze znalazło się jedynie dwóch bramkarzy (Manuel Neuer i Andre Ter-Stegen) i dwóch napastników (Timo Werner i Nils Petersen). Wśród powołanych znalazł się także pominięty przed MŚ Leroy Sane.

Joachim Loew przyznał, że był zaskoczony oskarżeniami Mesuta Oezila, który ujawnił, że traktowano go w sposób dyskryminujący ze względu na jego tureckie pochodzenie.

29-letni pomocnik 22 lipca oficjalnie zrezygnował z gry w drużynie narodowej.

- W moim zespole nigdy nie widziałem żadnych zachowań mających znamiona rasistowskich - powiedział Loew. Szkoleniowiec dodał, że między zawodnikami panowały dobre, nawet koleżeńskie stosunki.

Oezil wyjaśniając powody swojej decyzji napisał w mediach społecznościowych, że opuszcza reprezentację "z powodu poczucia rasizmu i braku szacunku".

- Nigdy nie zauważyłem, że Mesut jest niezadowolony z atmosfery wokół jego osoby. Jestem rozczarowany, że nigdy o tym ze mną nie rozmawiał. Mam jednak nadzieję, że będzie jeszcze okazja do omówienia tego tematu i wyjaśnienia sobie wszystkich niejasności - zaznaczył szkoleniowiec.

Pierwsze kontrowersje wokół jego osoby zaczęły się jeszcze przed mistrzostwami świata w Rosji, kiedy wraz z kolegą z reprezentacji Ilkayem Guendoganem zrobił sobie zdjęcie z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem. Fotografia pojawiła się w mediach 14 maja, dzień przed ogłoszeniem przez Loewa wstępnej kadry na mistrzostwa świata w Rosji. Obaj reprezentanci Niemiec wręczyli wtedy kontrowersyjnemu politykowi klubowe koszulki, a Guendogan napisał nawet na niej dedykację: "Dla mojego prezydenta".

W Niemczech pojawiło się natychmiast wiele głosów oburzenia, niektórzy domagali się nawet usunięcia obu graczy z drużyny narodowej za udział w kampanii wyborczej i wspieranie polityka, któremu zarzuca się łamanie praw człowieka.

Zachowanie piłkarzy skrytykowała też niemiecka federacja, a później koledzy z drużyny i selekcjoner wielokrotnie byli pytani o tę sytuację. Kapitan reprezentacji Manuel Neuer przyznał w pewnym momencie, że "było przez to trochę problemów", a "temat był nieco stresujący i obciążający".