MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Brazylia - Szwajcaria 1-1. Analiza

Przed rozpoczęciem meczu przeciwko Brazylii piłkarze Szwajcarii stosunkiem głosów 11:0 zdecydowali w wewnętrznym referendum, że nie ułatwią życia faworyzowanym Brazylijczykom. W niedzielny wieczór wykonali, co sobie założyli i dzięki świetnej organizacji gry zremisowali z "Canarinhos" 1-1. Skutecznie utrudnili też życie Neymarowi.

Zero, jedna (z Hiszpanią), zero, zero, zero, zero - to liczba straconych bramek przez reprezentację Szwajcarii w poprzednich sześciu meczach. Mogło zatem trochę dziwić, że nie tylko spodziewano się zwycięskiego meczu na otwarcie Brazylijczyków, ale również oczekiwano festiwalu strzeleckiego Neymara i spółki. Tak, jakby rywalem "Canarinhos" był zespół, który miał się przed brazylijskimi gwiazdami na murawie położyć, a po meczu poprosić o autografy, koszulki i selfie.

Reklama

Neymar zagrał na poziomie Messiego

Normalnie byłby to komplement dla każdego piłkarza na świecie, nawet takiego, który kosztował 222 miliony euro. Niestety nie tym razem. Lider "Canarinhos" okazał się równie nieprzydatny dla swojej drużyny, co Messi w sobotnim spotkaniu przeciwko Islandii. Brazylijczyk mniej zmarnował, ominęła go m.in. nieprzyjemność zmarnowanego rzutu karnego, ale był jednocześnie znacznie mniej od widoczny od słynnego Argentyńczyka. Duża w tym zasługa Valona Behramiego, który kopał albo nogi Brazylijczyka, albo prowadzoną przez niego piłkę, gdy tylko ten pojawiał się w okolicy pola karnego. Neymar z kolei nie ułatwiał sobie zadania zbyt długim holowaniem piłki.

Piękny gol Coutinho

Brazylijczycy objęli prowadzenie w 20. minucie za sprawą Philippe'a Coutinho. Fantastycznie uderzona zza pola karnego przez niego piłka wpadła do bramki po odbiciu się od słupka. Dla wielu piłkarzy byłby to być może najpiękniejszy gol ich karierze. A dla Coutinho? To trafienie jakich wiele, o czym najlepiej świadczyła reakcja fanów Liverpoolu na Twitterze, którzy prezentowali dosyć stonowany entuzjazm. Nic dziwnego, w czasach gry Brazylijczyka na Anfield Road takich trafień obejrzeli przecież z kilkanaście.

Gdzie kucharek sześć...

Sześciu piłkarzy "Canarinhos" ustawiło się we własnym polu bramkowym w 50. minucie, gdy piłkę z rzutu rożnego dośrodkował Xherdan Shaqiri. Znakomicie pomiędzy nimi ustawił się jednak Steven Zuber, który najpierw delikatnie podepchnął Mirandę, czego arbiter nie uznał za faul, chociaż przeciwną opinię już wyraziła część sędziowskich ekspertów, a następnie mocnym strzałem głową pokonał Allissona. Czy wyceniany na dziesiątki milionów euro bramkarz powinien w tej sytuacji wyjść do lecącej na trzecim metrze piłki? Naszym zdaniem nie... gdyż przecież po to miał tam sześciu kolegów.

Co dalej?

Bardzo ciekawie zapowiada się druga seria spotkań w grupie E. 22 czerwca najpierw Brazylia zagra z Kostaryką, a następnie z trzema punktami w dorobku Serbia zmierzy się ze Szwajcarią. Ten drugi mecz może rozstrzygnąć losy walki o awans do fazy pucharowej. Brazylia w niedzielę rozczarowała, ale "Canarinhos" nadal pozostają w bardzo korzystnej sytuacji do wyjścia z pierwszego miejsca.

Wojciech Malinowski

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Szwajcarii | MŚ Rosja 2018