MŚ Rosja 2018

Mundial. 2018 Francja - Belgia 1-0. Belgowie po prostu spanikowali

Francuzi grali, a Belgowie panikowali. Doskonały Varane i szalejący Kylian Mbappe, który dobre wrażenie zatarł w doliczonym czasie gry. Francja zagrała jak mistrz świata, w niedzielę muszą to powtórzyć.

Na plus

Reklama

Francuska defensywa. Mówiło się, że Francuzi wygrają spotkanie dwóch niezwykle ofensywnie grających drużyn – obroną. Tak właśnie było. Fenomenalny mecz zagrał Raphael Varane. Być może najlepszy obrońca mundialu. Lucas Hernandez i Pavard nie pozwalali sobie na tak ofensywne zapędy, jak w poprzednich spotkaniach, ale za to skrupulatnie pilnowali tercetu: Hazard - De Bruyne - Lukaku. I trzeba jeszcze dodać, że zwycięskiego gola strzelił przecież drugi stoper - Samuel Umtiti.

Na minus

Może i były to piłkarskie szachy, ale były to szachy błyskawiczne. Jakość, technika, intensywność - tego nie można było odebrać obu zespołom. Im bliżej końcowego gwizdka, tym bardziej rozkręcał się cyrk Kyliana Mbappe. 19-latek grał w tym meczu świetnie, koledzy zabrali mu kilka asyst, ale przesadzał w swoich reakcjach. W doliczonym czasie gry Jan Vertonghen ledwie go dotknął, a piłkarz PSG padł jak po ciosie Anthony’ego Joshui. Niech Mbappe nie idzie drogą Neymara...

Kluczowy moment

Gdy o finale decyduje tylko jeden gol, to trudno wskazać inny kluczowy moment. To był dopiero początek drugiej połowy, a tak naprawdę to już po trafieniu Umtitiego Belgowie zaczęli panikować. Mnóstwo oskrzydlających akcji i wianuszek piłkarzy w polu karnym Hugo Llorisa. Nic z tego nie wynikało, a jedyne poważne zagrożenie francuskiej bramki to piekielnie mocne uderzenie z dystansu Axela Witsela.

Liczba - 24

Francja przerwała passę dwudziestu czterech spotkań bez porażki „Czerwonych Diabłów”. Belgowie nie przegrali od fatalnego w ich wykonaniu ćwierćfinału Euro 2016 z Walią (1-3). To dla Roberto Martineza pierwsza porażka w roli selekcjonera reprezentacji Belgii.

Naszym zdaniem

Francuzi mają wszystko. Są poukładani, niesamowicie skupieni i oddani w grze defensywnej. Lloris nie popełnia błędów, a z przodu cuda wyczynia Kylian Mbappe. W jego cieniu jest nawet Antoine Griezmann, nie mówiąc już o maszynach środka pola - Paulu Pogbie i N’Golo Kante. Oglądaliśmy w Petersburgu przyszłych mistrzów świata. Zespół bez słabych punktów. Dobra, może z do bólu przeciętnym Olivierem Giroud.

Michał Skiba