MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Zlatko Dalić: Takich karnych nie daje się w finale

Selekcjoner reprezentacji Chorwacji Zlatko Dalić pokazał klasę po przegranym z Francją 2-4 finale mistrzostw świata i pogratulował rywalom. Przyznał jednak, że nie może pogodzić się z decyzją arbitra, który podyktował rzut karny dla Francji. Jego zdaniem był to kluczowy moment meczu.

- Przede wszystkim chcę pogratulować Francji. Jesteśmy smutni, ale jednocześnie dumni - powiedział Dalić.

Reklama

- Gol stracony z rzutu karnego podciął nam skrzydła. Nigdy nie wypowiadam się na temat decyzji sędziowskich, ale w finale mistrzostw świata nie powinno się dyktować takich "jedenastek" - powiedział trener Chorwacji.

Argentyński arbiter Nestor Pitana początkowo nie zareagował na przypadkowe zagranie ręką przez Ivana Periszicia w polu karnym, ale po analizie wideo zmienił zdanie i wskazał na 11. metr. Zagranie było przypadkowe, w dodatku Periszicia asekurował Domagoj Vida, a w pobliżu nie było żadnego z piłkarzy reprezentacji Francji. Mimo tego Pitana podyktował rzut karny.

O ile tę sytuację można określić kontrowersyjną, o tyle przy pierwszym golu dla Francji sędzia popełnił oczywisty błąd, dyktując rzut wolny po wyimaginowanym faulu na Antoine Griezmannie.

- Francja niczym nas nie zaskoczyła. Dwie pierwsze bramki były wyjątkowo pechowe. Jeśli tracisz cztery gole, nie możesz oczekiwać, że wygrasz mecz - powiedział Dalić.

- Mieliśmy trochę pecha. Może w sześciu poprzednich spotkaniach dopisywało nam szczęście, a tym razem się od nas odwróciło - dodał skromnie trener.

- Muszę pogratulować moim piłkarzom, bo może był to nasz najlepszy mecz na tym turnieju. W starciu z tak silnym rywalem, jak Francja nie możesz popełniać błędów - dodał.

MZ

Dowiedz się więcej na temat: Zlatko Dalić | reprezentacja Chorwacji