Reklama

MŚ Rosja 2018

Wybór Orła wszech czasów. Grzegorz Lato – sylwetka

Piekielnie szybki i diabelsko skuteczny. Król strzelców MŚ z 1974 r., co więcej - jedyny polski piłkarz, którzy zdobywał medale na dwóch igrzyskach olimpijskich i na dwóch mundialach. Strzelał gole lepiej niż napastnik, choć na ogół był prawoskrzydłowym. Nic dziwnego zatem, że Grzegorz Lato, bo o nim mowa, to jeden z faworytów do wygrania plebiscytu eurosport.interia.pl i RMF FM na najlepszego polskiego piłkarza wszech czasów!



Dziś większość młodych kibiców bardziej kojarzy go z postacią prezesa PZPN-u, chowającego się dziennikarzom w głęboko naciśniętej czapce i wysoko podniesionym kołnierzu płaszcza, niż z fenomenalnym piłkarzem Orłów Górskiego i Piechniczka, wodzirejem każdej kompanii. - Wiecie jaki jest rekord świata na setkę? Trzy sekundy - wypalił kiedyś przed kamerą i na trzy tempa opróżnił niewidzialny kieliszek. 

Reklama

Grzegorz Lato nie zasługuje na to, by jego prezesura w PZPN-ie przyćmiła jego dokonania piłkarskie. Chociażby dlatego, że żaden polski piłkarz, wliczając w to Kazimierza Deynę, Włodzimierza Lubańskiego i Zbigniewa Bońka, nie osiągnął z "Biało-Czerwonymi" tyle co on: złoty medal IO 1972 r., srebrny medal MŚ 1974 r., srebro IO 1976 r. i srebro MŚ 1982 r. (na mundialach w tamtym okresie zdobywca tytułu dostawał złote medale, wicemistrz - pozłacane, a trzeci zespół - srebrne medale - przyp. red.).

"Bolek", bo taki pseudonim przyległ do Grzegorza Laty, przyszedł na świat w Malborku, ale jego piłkarska dusza prawdziwie narodziła się ponad pięćset kilometrów dalej. Pierwszy raz w klubową piłkę kopnął bowiem w Mielcu, gdzie jego ojciec znalazł zatrudnienie jako mechanik lotniczy i cała rodzina, z trzyletnim Grzesiem przeniosła się na Podkarpacie.

Skrzydła rozwinął w Mielcu

Młody Grzegorz ukończył tam w 1969 roku technikum mechaniczne i na dobre związał swoją życiową drogę z piłką nożną.

Historia wielkiego piłkarza zaczęła się w latach szkolnych, kiedy to w wieku 12 lat zaczął uczęszczać na treningi Stali Mielec razem ze swoim bratem. Wówczas, chociaż nowy narybek już cechował się sportowym talentem, nikt by nie przypuszczał, że dziesięć lat później na jego szyi zawiśnie złoty medal igrzysk olimpijskich w Monachium.

W sporcie o wynikach decyduje siła ducha i niemal nieprzerwane dążenie do doskonałości. Również dzięki tym cechom Laty, mielecka drużyna awansowała wkrótce do pierwszej ligi. W 1973 roku piłkarze z rodząca się gwiazdą polskiego futbolu zdobyli tytuł mistrza Polski, a sam Grzegorz Lato został królem strzelców.

Złoty i srebrny deszcz medali

Igrzyska w świecie piłki nożnej, tenisa, czy też kolarstwa szosowego nie są zaliczane do imprez najbardziej prestiżowych. Mimo to, nie ma takiego sportowca, który na swoje liście marzeń nie zapisałby olimpijskiego złotego krążka. Grzegorz Lato zdobył jeden złoty i jeden srebrny.

Wtedy, w 1972 roku wystąpił tylko w jednym i to najsłabszym meczu. Wówczas reprezentacja prowadzona przez Górskiego zremisowała 1-1 z Danią, ale ostatecznie finałowe spotkanie olimpijskiego turnieju zakończyło zwycięstwo nad węgierską drużyną, a z Monachium Polacy przywieźli pamiątki w postaci złotego medalu.

Cztery lata później Lato zdecydowanie bardziej przyczynił się do sukcesu kadry. W 1976 roku strzelił trzy bramki, co okazało się kluczowe dla zdobycia srebrnego medalu w Montrealu.

Król strzelców do kolekcji

Dobra passa na międzynarodowych turniejach to dla Grzegorza Laty przede wszystkim imprezy rangi mistrzowskiej. Najbardziej pamiętną jest ta z 1974 roku, kiedy to siedem goli stało się przyczynkiem do dopisania do jego kolekcji tytułu króla strzelców. Razem z kadrą zajął wówczas 3. miejsce, a z RFN wyjechał jako szósty piłkarz światowego rankingu. 

- Przygotowania były bardzo ciężkie. Nie szło nam w meczach towarzyskich, ale mieliśmy wspaniałego trenera, który chyba jako jedyny w nas wierzył.

Już wtedy Lato zrealizował marzenia z dzieciństwa. Jako młokos oglądał MŚ rozgrywane w Anglii i Meksyku, podziwiał takie gwiazdy jak Euzebio i Pele i śnił, by kiedyś błyszczeć na mistrzostwach globu tak jak lśniły one.

Orły Górskiego na MŚ w RFN-ie były rewelacją. Szły jak burza. Silnych Włochów ograły 2-1, mocną Szwecję - 1-0, Haiti rozbiły 7-0. Przed wygranym 2-1 z Jugosławią meczem Grzegorzowi Lacie złożył wizytę menedżer klubu Bundesligi w asyście jego żyjących w Niemczech kuzynów.

- Zaproponowali mi, żebym został w RFN-ie. Wiedzieli o mnie wszystko, nawet to, że żona przyjeżdża, że mam małe dziecko. "Dziecko przez Czerwony Krzyż sprowadzimy". Padły konkretne sumy - opowiadał lato w książce "Mundial '74. Dogrywka" o swoim kuszeniu. Podziękował Niemcom za ofertę.

Pozostanie wtedy w RFN-ie oznaczało ucieczkę z komunistycznego bloku wschodniego. Lepsze życie na bogatym Zachodzie oznaczało jednak utratę szansy gry w "Biało-Czerwonych". Tymczasem Lato z Orłami błyszczał także na kolejnym mundialu, w 1982 r. w Hiszpanii.

Ówczesny selekcjoner reprezentacji narodowej Antoni Piechniczek dokonał nie lada wyczynu, bo w arcytrudnych warunkach. przez stan wojenny nasza kadra była pozbawiona szans sprawdzianów z innymi reprezentacjami, zbudował ekipę, która wywalczyła srebrne medale za trzecie miejsce na świecie! A Grzegorz Lato był jednym z liderów tamtej kadry, to on rozprowadzał ataki, imponował nie tylko szybkością i skutecznością, ale też dojrzałością. 

W Hiszpanii Lato zdobył tylko jednego gola, ale dowodził zespołem na boisku. Jego okrzyki: "Powrót! Pod swoją bramką będziesz odpoczywał!" - elektryzowały kolegów, dodawały im energii.

- Dla mnie medal to zawsze medal. Możemy zastanawiać się nad drużyną z 1974 i 1982 roku, ale 1982 rok to były inne warunki. Było ciężej z uwagi na stan wojenny, lecz myślę, że bliżej zdobycia mistrzostwa świata byliśmy w 1982 roku  - wspominał tamte czasy Lato.

Powrót do Polski po zakończonych mistrzostwach w 1974 roku był dla piłkarzy wielkim wydarzeniem. Na powitanie przybyły tłumy, drużynę obdarowywano prezentami.

Z polskiego podwórka na światowe salony

Na polskim podwórku nie przechodzono obojętnie obok jego piłkarskiej sylwetki. W rodzimej lidze, oprócz mistrzostwa Polski niemal na początku ścieżki w sezonie 1972/1973, Lato odniósł też sukcesy dwa lata później, gdy Stal Mielec uplasowała się na drugim miejscu po rozgrywkach, a on sam ponownie został królem strzelców z 19 celnymi strzałami na koncie. Z klubem zdołał również dotrzeć na europejskie salony, czyli do ćwierćfinału Pucharu UEFA.

W wieku trzydziestu lat podjął decyzję o transferze do zagranicznego klubu. Belgijskie KSC Lokeren było pierwszym przystankiem, w którym grał przez dwa lata i strzelił 12 bramek w tamtejszej lidze. Decyzja o przejściu do Atlante FC zaowocowała z kolei Pucharem Mistrzów CONCACAF, a zatem do listy osiągnięć polskiego piłkarza dopisał się triumf za grę wśród najlepszych drużyn Ameryki Północnej.

Bój o najlepszego piłkarza Starego Kontynentu

Uznanie dla jego sportowych sukcesów miało odzwierciedlenie w plebiscytach, a także w licznych odznaczeniach. Grzegorz Lato może pochwalić się nie tylko wynikami z czasów gry zarówno w reprezentacji, jak i w polskich oraz zagranicznych klubach, ale także tym, co przychodzi do sportowca automatycznie na skutek dobrze wykonywanej pracy. Oprócz odznak takich, jak Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Lato został między innymi Piłkarzem Roku "Sportu", czy też "Piłki Nożnej". W plebiscycie na najlepszego piłkarza Europy "France Football" był z kolei 6.

Dzisiaj pamiętany go przede wszystkim z kariery działacza sportowego. Stanowisko prezesa PZPN piastował przecież cztery lata i to wtedy, gdy Polska przygotowywała się do jednego z większych wydarzeń sportowych w swojej historii. Nie za ten okres czasu, czy karierę polityczną lub trenerską powinniśmy jednak oceniać Grzegorza Lato. W plebiscycie ma szansę kolejny raz zostać Orłem. Tym razem wszech czasów.

O Grzegorzu Lacie opowiada nam Henryk Kasperczak:

- Grzegorz można zaliczać do jednego z najlepszych napastników w Polscy, jakich mieliśmy w tamtym okresie. Miał niesamowitą karierę, zdobył dwa medale na MŚ i na igrzyskach olimpijskich, dwukrotnie był mistrzem Polski.

Miał ogromny talent, ale sukcesy osiągał także ciężką pracą. Należał do tej kategorii napastników, od których wymaga się szybkości i skuteczności. Pamiętajmy, że grał często jako skrzydłowy, więc tym bardziej należy pochwalić jego skuteczność.

Na boisku pomagał kolegom, był dla nich wsparciem, to nie był typ milczka.

Najważniejsza jego cech? Zawsze chciał zwyciężać, był bardzo ambitny.

Gdy przyszedłem do seniorów Stali Mielec on był jeszcze trampkarzem, ale stopniowo zaczął się przebijać do pierwszego zespołu. Prezentował to, czego się od niego oczekiwało: na boisku był agresywny, szybki, umiejący wykorzystać sytuację podbramkową. Grzegorz Lato to był urodzony zwycięzca.

Grzegorz Lato

(urodzony 8 kwietnia 1950 r. w Malborku)

Kariera:

1962-1980 - Stal Mielec (112 goli w 295 spotkaniach)

1980-1982 - Lokeren (12 goli w 64 spotkaniach)

1982-1984 - Atlante (16 goli w 45 spotkaniach)

1971-1984 - reprezentacja Polski (45 goli w 100 spotkaniach)

Sukcesy:

3. miejsce na mistrzostwach świata w 1974 i 1982 roku

Złoty medal podczas igrzysk w 1972 roku i srebrny krążek olimpijski z 1976 roku

Tytuł mistrza Polski za sezon 1972/1973 i 1975/1976

Król strzelców mistrzostw świata w 1974 roku

Puchar Mistrzów CONCACAF 

Aleksandra Bazułka, MiBi

Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Lato