MŚ Rosja 2018

Polska na mundialu w Niemczech w 2006 roku

Po udanych kwalifikacjach i wylosowaniu całkiem niezłej grupy w finałach rosła wiara, że "Biało-Czerwoni" odegrają większą rolę na boiskach w Niemczech niż cztery lata wcześniej w dalekiej Azji. Skończyło się jednak identycznie: po porażkach w meczu otwarcia i meczu o wszystko pozostał nam jedynie mecz o honor.

Po odpadnięciu już w fazie grupowej z MŚ w Korei i Japonii krytyka drużyny i trenera Jerzego Engela była tak duża, że prezes PZPN - Michał Listkiewicz zdecydował się zwolnić selekcjonera. Nowym został Zbigniew Boniek, ale już po pięciu spotkaniach złożył dymisję.

Reklama

Zastąpił go Paweł Janas i choć nie udało mu się wywalczyć awansu na Euro 2004 w Portugalii, to pozostał na stanowisku.

Osiem zwycięstw w eliminacjach

Drużyna odnosiła zwycięstwa w kolejnych meczach towarzyskich (m.in. 3-1 z Włochami, którzy wygrają mundial w Niemczech), choć w ostatnim sprawdzianie przed kwalifikacjami doznała klęski 1-5 z silną wówczas Danią.

"Biało-Czerwoni" przeszli jednak przez eliminacje niczym burza. Spośród dziesięciu meczów wygrali osiem, a punkty odebrali im tylko Anglicy, z którymi dwukrotnie przegrali 1-2. Strzelili 27 goli, a stracili tylko dziewięć. Dzięki zdobyciu 24 punktów i korzystnym rozstrzygnięciom w innych grupach, nasi piłkarze mogli świętować awans na mundial w Niemczech.

Przed losowaniem grup znaleźliśmy się w trzecim koszyku obok m.in. Holandii, Chorwacji, Portugalii czy silnych wówczas Czechów. Wyniki losowania przyjęto nie tyle z ulgą, co z entuzjazmem. Wprawdzie trafiliśmy na gospodarzy mundialu - Niemców, ale z drugiego koszyka los przydzielił nam Ekwador, który kilka tygodni wcześniej rozbiliśmy w meczu towarzyskim 3-0, a z czwartego koszyka wylosowaliśmy Kostarykę. Dywagacje na kogo możemy trafić w fazie pucharowej zakończyły się jednak bardzo szybko.

Sensacyjne powołania Pawła Janasa

Mundial jeszcze się nie rozpoczął, a o naszej kadrze mówili w kraju absolutnie wszyscy. Burzę rozpętały sensacyjne powołania Janasa. Gdy odczytywał skład 23-osobowej kadry, kibice nie mogli uwierzyć, że brakuje w niej takich piłkarzy jak: Jerzy Dudek, Tomasz Frankowski, Tomasz Kłos czy Tomasz Rząsa.

Gdy selekcjoner odczytał: "Bramkarze: Artur Boruc, Tomasz Kuszczak, Łukasz Fabiański", ówczesny rzecznik prasowy kadry Michał Olszański zapytał wprost: "Naprawdę?". Ale "Janosik" był pewien: "No tak powiedziałem". Olszański wciąż był w szoku, jak zresztą większość polskich kibiców. "Paweł, niesamowity wybór. Naprawdę?"

Dudek, który rok wcześniej został bohaterem finału Ligi Mistrzów i z Liverpoolem sięgnął po najcenniejsze klubowe trofeum, o tym że trener nie zabierze go na mundial, dowiedział się z telewizji. Nominacji nie dostał też Frankowski, choć był najlepszym strzelcem naszej drużyny w eliminacjach (siedem goli).

Janas tłumaczył, że nie powołał ich, bo nie grali w klubach. Nie był to jednak żaden argument, skoro zabrał na mundial kilku innych zawodników, którzy także nie grali regularnie w lidze.

Czy z Dudkiem w bramce, Kłosem na obronie i "Frankiem" w ataku "Biało-Czerwoni" odnieśliby sukces na MŚ w Niemczech? Nigdy się tego nie dowiemy. Wiadomo za to, że sensacyjne powołania zepsuły atmosferę wokół kadry.

Fatalny początek odebrał nam szanse

W pierwszym meczu po słabej grze przegraliśmy z Ekwadorem 0-2. Nasi piłkarze nie oddali ani jednego strzału w pierwszej połowie, a w 24. minucie stracili gola w wydawało się zupełnie niegroźnej sytuacji. Na początku drugiej połowy po kontrze trafił Jacek Krzynówek, sędzia jednak odgwizdał spalonego. Dobił nas Agustin Delgado po nieudanej pułapce ofsajdowej. W ostatnich minutach zabrakło szczęścia - w słupki trafiali Ireneusz Jeleń i Paweł Brożek.

Mecz z Niemcami w Dortmundzie miał więc ogromną stawkę. Początek był dobry w wykonaniu "Biało-czerwonych", ale w miarę upływu czasu faworyci zaczęli narzucać swoje warunki. Przez 90 minut na miano bohatera pracował Artur Boruc. Bronił kapitalnie i ratował nas w beznadziejnych sytuacjach.

Ostatni kwadrans trzeba było bronić się w dziesięciu po drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartce dla Radosława Sobolewskiego, ale długo zanosiło się na to, że obronimy remis. W doliczonym czasie David Odonkor zaprezentował swój zdecydowanie największy atut - szybkość, a Oliver Neuville zamienił wrzutkę na zwycięskiego gola.

Niemcy mieli więc na koncie już sześć punktów, a dzień później Ekwador pokonał Kostarykę 3-0 i straciliśmy szansę na wyjście z grupy.

Pożegnalny mecz z Kostaryką nie był wielkim widowiskiem, ale "Biało-Czerwoni" wreszcie wygrali. Zaczęło się źle, bo piłka po sprytnym strzale z wolnego wpadła do naszej bramki między nogami Boruca. Losy spotkania odwróciły jednak dwa gole Bartosza Bosackiego, który w ostatniej chwili zastąpił w kadrze Damiana Gorawskiego.

Zwycięstwo na pożegnanie z mundialem nie pozwoliło Janasowi uratować posady. Krótko po powrocie z mistrzostw zastąpił go Holender Leo Beenhakker.

Polska kadra na MŚ 2006

Artur Boruc - Marcin Baszczyński, Mariusz Jop, Jacek Bąk, Michał Żewłakow - Euzebiusz Smolarek, Mirosław Szymkowiak, Arkadiusz Radomski, Radosław Sobolewski, Jacek Krzynówek - Maciej Żurawski. Grali także: Ireneusz Jeleń, Paweł Brożek, Bartosz Bosacki,  Mariusz Lewandowski, Kamil Kosowski, Dariusz Dudka, Grzegorz Rasiak.

W kadrze byli także, ale nie wystąpili: Tomasz Kuszczak, Łukasz Fabiański, Sebastian Mila, Seweryn Gancarczyk, Piotr Giza.

Mirosław Ząbkiewicz