MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Henryk Kasperczak: Polska faworytem meczu z Senegalem

Nikt nie zna tak dobrze dzisiejszego rywala "Biało-czerwonych", jak Henryk Kasperczak, który pracował z "Lwami Terangi" w latach 2006-08. Nasz doświadczony szkoleniowiec jest dobrej myśli przed spotkaniem w Moskwie.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Polska - Senegal!

Reklama

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

- Dla mnie faworytem jest Polska. Przemawiają za tym takie argumenty, jak choćby wyższe miejsce naszej reprezentacji w rankingu FIFA, gra drużyny czy nawet te ostatnie mecze towarzyskie. Choć może rywale nie byli wymagający, to jednak zespół pokazał, że potrafi zdobywać bramki. Dwa gole z Chile, cztery z Litwą, do tego niezła gra. Widać też, że atmosfera w kadrze jest dobra. Dla mnie faworytem spotkania są "Biało-Czerwoni" - podkreśla Henri.

Z senegalską reprezentacją awansował do finałów Pucharu Narodów Afryki w 2008 roku, ale tam reprezentacji z Afryki Zachodniej nie wyszło. 

- W tej chwili jest tam zupełnie nowa generacja zawodników. Z okresu kiedy tam pracowałem, to został tylko bramkarz N’Diaye. Reszta to wszystko nowi gracze. Jest to interesujący zespół, ale na razie nie zdołał potwierdzić swojej klasy w dużym międzynarodowym turnieju. Spójrzmy choćby na ostatni Puchar Narodów Afryki, kiedy podobnie jak prowadzona przez mnie reprezentacja Tunezji, skończyli w ćwierćfinale, a aspiracje i nadzieje mieli znacznie większe. Teraz jest podobnie, ale wszystko trzeba potwierdzić na boisku, a im póki co się to nie udało. Teraz oczekiwania są ponownie duże, ale podobnie jest też i u nas - zaznacza.

Trenera Kasperczaka pytamy, jak grać w starciu z takim przeciwnikiem, co niezwykle mocni fizycznie rywale? - Pierwsza rzecz, to trzeba podyktować swoje warunki. Wydaje się, że zagramy z nimi trójką obrońców i dwoma wahadłowymi. Jak to będzie wyglądało, to pokażą boiskowe wydarzenia. Nie wiem, czy trener Nawałka już we wtorek postawi na Kamila Glika w wyjściowym składzie, ale z tego co widzę, to już normalnie trenuje. Co innego jednak zajęcia treningowe, a co innego samo spotkanie. Na pewno wiele też będzie zależało od  dyspozycji naszych skrzydłowych: Błaszczykowskiego i Grosickiego - mówi polski trener, który sam na mundialu jako szkoleniowiec prowadził Tunezję w 1998 roku.

Michał Zichlarz

Terminarz "polskiej" grupy mundialu w Rosji