MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Kolumbia - Japonia 1-2. Kolumbia zapłaciła za "czerwień"

"Mecz nam się nie ułożył" jest zapewne jednym z najbardziej wyświechtanych stwierdzeń przegranych trenerów. Co jednak innego ma powiedzieć Jose Pekerman, skoro reprezentacja Kolumbii już w 3. minucie straciła za czerwoną kartkę Carlosa Sancheza, a następnie gola w wyniku rzutu karnego. Japonia wykorzystała swoją wielką szansę, wygrała 2-1... i wywróciła założenia w grupie H do góry nogami.

Po wiosennej zmianie szkoleniowca, gdy Vahida Halilhodżicia zastąpił Akira Nishino, długo wydawało się, że Japończycy nie będą pasowali do stwierdzenia o wyrównanej grupie H. W ostatnim sparingu przed mundialem w dobrym stylu pokonali jednak Paragwaj 4-2, a w meczu przeciwko Kolumbii pokazali, że forma przyszła we właściwym momencie.

Na plus - Yuya Osako

Reklama

28-letni napastnik reprezentacji Japonii był we wtorek zaangażowany w każdą kluczową dla wyniku sytuację. W 3. minucie to on oddał strzał, który co prawda obronił David Ospina, co jednak umożliwiło dobitkę Shinjiemu Kagawie i sprowokowało Carlosa Sancheza do zagrania ręką. Z kolei w 39. minucie napastnik, który od nowego sezonu bronić będzie barw Werderu Bramy, był jednym z kilku japońskich piłkarzy, którzy wyskoczyli w murze, co sprytnie przewidział Juan Quintero uderzając pod nim.

Nie inaczej było i po przerwie. W 73. minucie to właśnie Osako strzałem głową zamienił na gola dośrodkowanie z rzutu rożnego Kensuke Hondy, a pięć minut później pokazał, że jest równie przydatny przy kornerach we własnym polu karnym. To właśnie znakomity wślizg japońskiego napastnika pozbawił asysty Jeffersona Lermy po znakomitym zagraniu piętą do Jamesa Rodrigueza.

Na minus - Carlos Sanchez

W takich sytuacjach, jak ta z trzeciej minuty, decyduje kombinacja instynktu piłkarskiego, inteligencji boiskowej, doświadczenia... może też z niewielką domieszką wytycznych trenerskich. Niestety doświadczony w bojach reprezentacyjnych Carlos Sanchez podjął wtedy złą decyzję. Zagrywając ręką we własnym polu karnym osłabił zespół, który i tak stracił gola po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez Shinjiego Kagawę. W efekcie tego, zwłaszcza w drugiej połowie, było widać po Kolumbijczykach, że brakowało im jednego człowieka w polu. Podopieczni Jose Pekermana nie nadążali z kryciem wszystkich wymaganych stref i "Los Cafeteros" tylko dzięki dobrej postawie Davida Ospiny utrzymywali korzystny wynik do 73. minuty.

Kluczowy moment meczu

Szkoleniowiec Japonii dobrze zauważył w 70. minucie, że od około kwadrans mecz toczy się praktycznie wyłącznie na połowie Japonii. To był właściwy moment na wprowadzenie do gry Kensuke Hondy, który nawet na szczycie swojej kariery nie przepadał za obowiązkami defensywnymi, a w wieku 32 lat jeszcze bardziej się to w jego grze uwidoczniło. Przy grze z przewagą jednego piłkarza wady Hondy nie miały jednak znaczenia, a przydały się jego zalety. To oczywiście znakomita lewa nogą, za pomocą której dośrodkowana została piłka w 73. minucie na głowę Osako. Honda stał się dzięki temu pierwszym piłkarzem spośród obecnych w Rosji, którzy mają w swoim dorobku asysty na trzech ostatnich mistrzostwach świata.

Dwa łyki statystyki

Statystycy wynotowali, że w meczu Japonii z Kolumbią obejrzeliśmy pierwszą czerwoną kartkę na mundialu, drugą najszybszą czerwoną kartkę w historii mistrzostw świata, najszybszy gol Japonii w jej historii występów na mundialu i już 19., 20., i 21. gol ze stałego fragmentu gry na trwającej w Rosji imprezie.

Wojciech Malinowski

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Kolumbii | reprezentacja Japonii