Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Polska - Kolumbia 0-3. Oceniamy naszych zawodników

Reprezentacja Polski w fatalnym stylu przegrała z Kolumbią 0-3 w drugim meczu na mundialu i żegna się z turniejem. Na jakie oceny zasłużyli nasi piłkarze? Jakie jest Wasze zdanie?

Szczęsny (2 w skali 0-6) - Przez dwa kwadranse Kolumbijczycy nie zmusili go do wielkiego wysiłku, znacznie częściej dostawał piłki od swoich kolegów zagrywających do tyłu. Ale to były tylko dobre początki. Po akcji Cuadrado w pierwszej połowie zachował się jeszcze znakomicie, ale potem było już fatalnie. Przy strzale Miny z bliskiej odległości był już bezradny, w sytuacjach sama na sam z Falcao i Cuadrado - też.

Reklama

Piszczek (2) - wydawało się, że będzie większa pewność w grze i lepszy występ niż przeciwko Senegalowi, ale skończyło się i tak o wiele poniżej poziomu, do którego przyzwyczaił nas wcześniej jako jeden z liderów tej ekipy. Za słabo.

Bednarek (2) - trener Nawałka powierzył mu niezwykle odpowiedzialną rolę, najbardziej środkowego z trójki obrońców. Długo wywiązywał się z niej przyzwoicie. Ładnie zablokował groźne dośrodkowanie Falcao, potem dobrze się ustawiał, skutecznie wybijając groźne piłki i "czyszcząc" przedpole. Aż w polu karnym pojawił się Mina... To nie tylko jego wina, ale przy pierwszej bramce był spóźniony. Potem obrona poległa zespołowo.

Pazdan (2) - na początku nie odstawiał nogi w pojedynkach z kolumbijskimi napastnikami i nie popełniał większych błędów, choć dośrodkowanie Cuadrado przy golu Miny było z lewej strony.

Bereszyński (2) - jego akcje ofensywne rzadko kończyły się przed polem karnym rywali. Na plus na pewno dośrodkowanie do Lewandowskiego i rajd na początku drugiej części gry. Poza tym, niewiele.

Krychowiak (1,5) - bardzo słaby występ. Na pewno nie był "generałem" w środku pola. Za symboliczny obrazek z jego gry można uznać sytuację z końca pierwszej połowy, gdy spóźniony łapał desperacko Jamesa za koszulkę na oczach sędziego. Zupełnie nieudane podanie do Bereszyńskiego w łatwej sytuacji też nie wystawia mu dobrego świadectwa. Dopełnieniem wszystkiego był gol Falcao, który mu uciekł.

Góralski (2) - zaczął bardzo agresywnie i przede wszystkim skutecznie odbierał piłki w środku pola. Ostro, twardo i bez kompleksów. Potem zniknął. Zarobił jeszcze żółtą kartkę.

Rybus (1,5) - miał po swojej stronie bardzo trudną przeprawę z Juanem Cuadrado, który zmuszał go do ogromnego wysiłku w defensywie. Az wreszcie tak zgubił krycie, że Polak nie zdążył zablokować dokładnego podania otwierającego drogę do bramki na 0-1. Im więcej minut, tym słabszy.

Zieliński (1,5) - jeden strzał z daleka, potem rozprowadzenie szybkiej kontry z własnej połowy, niedokończonej przez Lewandowskiego. I tyle w ofensywie do przerwy. Po przerwie bez zmian. Niewidoczny. Ale też bezradny.

Lewandowski (2) - dobrze pilnowany, pierwszy raz zagroził bramce Ospiny już na początku; strzał głową po dośrodkowaniu Bereszyńskiego był jednak słaby i łatwy do obrony. Kolumbijscy kibice chcieli go zdeprymować, gwiżdżąc, gdy był przy piłce. Przez większą część meczu bezradny w starciach z obrońcami, miał idealną okazję sam na sam. Ospina okazał się jednak lepszy. Kolejny słaby mecz kapitana.Strzał z daleka na zakończenie to zdecydowanie za mało.

Kownacki (1,5) - debiut najmłodszego polskiego zawodnika w spotkaniu o punkty i to od razu w tak ważnym. Jego pojawienie się w składzie, kosztem doświadczonego Grosickiego, było największą niespodzianką ze strony trenera Nawałki. Ale zawodnik Sampdorii nie dał żadnych argumentów, aby uzasadnić decyzję trenera. Miał mnóstwo strat w ofensywie i wiele niedokładnych podań.

Grosicki (1,5) - wszedł na ostatnie półgodziny za Kownackiego. Nie wniósł nic nowego.

Teodorczyk - pojawił się na boisku tuż przed trzecim golem dla Kolumbii za Bereszyńskiego. Grał za krótko, aby go oceniać.

Glik - wszedł na ostatnie 10 minut za Pazdana. Grał za krótko, aby go oceniać.

Trener Nawałka (1)- dokonując rewolucji w składzie, postawił wszystko na jedną kartę i podjął ogromne ryzyko. Ale przegrał. Jego słowa o tym, że drużyna jest optymalnie przygotowana okazały się zupełnie bez pokrycia.

Z Kazania Remigiusz Półtorak