Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Polska - Litwa 4-0. Bereszyński i Kownacki w formie

Reprezentacja Polski pokonała Litwę 4-0 (2-0) w ostatnim meczu sparingowym przed mistrzostwami świata w Rosji. Rywale nie sprawili Polakom większych problemów, ale i tak kilku zawodników zasłużyło na wyróżnienie. Przede wszystkim Bartosz Bereszyński i Dawid Kownacki pokazali się z bardzo dobrej strony i coraz mocniej pukają do drzwi prowadzących do podstawowej jedenastki. Zawiódł Arkadiusz Milik.

Na plus

Reklama

Nie ma większego sensu rozpisywać się o Robercie Lewandowskim. Kapitan zrobił to, co do niego należało - strzelił dwa gole, w tym jednego bezpośrednio z rzutu wolnego, walczył, biegał, pomagał w rozgrywaniu. Brawo. Jednak największymi wygranymi tego spotkania mogą okazać się Bartosz Bereszyński oraz Dawid Kownacki. Pierwszy biegał na całej szerokości boiska i idealnie odnalazł się najpierw w roli prawego wahadłowego, a później lewego obrońcy. To właśnie były zawodnik Legii Warszawa zanotował asystę przy golu na 3-0, kiedy poszedł odważnie do przodu i nie zmarnował piłki odegranej przez Łukasza Teodorczyka. Z kolei formalności dopełnił Kownacki, który trafił do siatki z bliskiej odległości wykorzystując podanie kolegi z Sampdorii.

Trzeba podkreślić, że młody napastnik również był niezwykle aktywny, wychodził na pozycje i odegrał kluczową rolę przy golu na 1-0, gdy znakomicie dośrodkował do Macieja Rybusa, który dograł do "Lewego". Bez wątpienia tych dwóch zawodników pokazało, że Adam Nawałka może na nich liczyć i zapewne dostaną szansę, by zaprezentować się na mundialu.

Kto jeszcze? Jacek Góralski oczywiście nie odstawiał nogi i dwa razy po jego podaniach polski zespół przeprowadził groźne kontry. Grzegorz Krychowiak, podobnie jak w meczu z Chile, miał bardzo dobrze przerzuty i kilka razy podłączał się do akcji ofensywnych. Maciej Rybus w roli lewego wahadłowego był pożyteczny w ataku, nieco gorzej szło mu w defensywie. Bardzo dobrą zmianę dał Jakub Błaszczykowski, który wykorzystał rzut karny. Obrońcy? Nikt się nie wyróżnił, ale też nikt nic nie zawalił. Momentami zbyt dużo miejsca miał Darvydas Sernas, ale ostatecznie gola nie strzelił.

Na minus

Arkadiusz Milik. Bardzo mało widoczny. Miał problem, by odnaleźć się na boisku. W pierwszej połowie oddał strzał prawą nogą, choć miał mało miejsca i powinien odgrywać do biegnącego prawą stroną Bereszyńskiego. W drugiej w ogóle nie było go na murawie - tylko w końcówce przymierzył z dystansu, ale piłka przeleciała pół metra od słupka. Napastnik Napoli nie był zadowolony po tym strzale i chyba zdawał sobie sprawę, że to nie był jego dzień. Nawałka bardzo mu ufa i Milik ma raczej pewny plac na mecz z Senegalem, ale Kownacki zaczyna naciskać coraz mocniej.

Taktyka

W pierwszej połowie Nawałka postawił na taktykę 3-4-3. Za Lewandowskim zagrali Milik i Kownacki. Gra polskiego zespołu, pomijając pierwsze minuty meczu, mogła się podobać. Rybus i Bereszyński szaleli na skrzydłach, dobrze rozumieli się zwłaszcza z Kownackim. Lewandowski zbiegając na skrzydło robił miejsce napastnikowi Sampdorii. Środek pola także spisał się dobrze - Góralski i Krychowiak przejmowali większość piłek. Gdy w drugiej połowie na boisku pojawił się Łukasz Piszczek w miejsce Artura Jędrzejczyka drużyna przeszła na ustawienie 4-4-2 - na prawym skrzydle grał Kownacki, na lewym Rybus, a Bereszyński został cofnięty na lewą obronę. Lewandowskiego zastąpił Teodorczyk, a za jego plecami biegał Milik. Tym razem było już gorzej, Litwini mieli więcej miejsca w środku pola i zaczęli coraz częściej gościć w szesnastce. Polacy grali także zdecydowanie mniejszym pressingiem, co przekładało się na sytuacje stwarzane przez gości. Podobnie, jak w spotkaniu z Chile druga odsłona była w wykonaniu reprezentacji gorsza.

Pojedynek bramkarzy

Wszystko wskazuje na to, że pierwszym golkiperem reprezentacji na mistrzostwach świata będzie Wojciech Szczęsny. Jednak we wtorek lepiej zaprezentował się Łukasz Fabiański, który wystąpił w pierwszej połowie. Golkiper Swansea nie tylko zdecydowanie pewniej piąstkował od bramkarza Juventusu, ale przede wszystkim obronił niezwykle groźny strzał Sernasa. Tymczasem Szczęsny w drugiej odsłonie najpierw w ostatniej chwili wybił piłkę na rzut rożny, a później piąstkował na szesnasty metr, gdzie futbolówka padła łupem rywali. Niby nic wielkiego, ale dziś to "Fabian" był górą.

Lewandowski jak Neymar

Dwa gole strzelone we wtorek przez Lewandowskiego oznaczają, że na koncie ma już 55 bramek w reprezentacji. Tyle samo w kadrze Brazylii strzelił Neymar. Jak wyliczył serwis statystyczny Gracenote, spośród piłkarzy, którzy wystąpią na mistrzostwach świata, więcej bramek od wspomnianej dwójki zdobyli tylko Argentyńczyk Lionel Messi (64) i Portugalczyk Cristiano Ronaldo (81).

Naszym zdaniem

Reprezentacja wykonała zadanie - wygrała ostatni mecz przed mundialem i sprawiła, że kibice uradowani wrócili do domów. Selekcjoner mógł przetestować dwa ustawienia i sprawdzić kilku piłkarzy, a zawodnicy przećwiczyli kilka wariantów w ofensywie i atak pozycyjny. Litwa to nie był rywal, na tle którego Polacy musieli grać na maksimum możliwości, a formacja defensywna nie walczyła z Radamelem Falcao, Jamesem Rodriguezem czy Sadio Mane. Dlatego po tym spotkaniu nie należy wyciągać daleko idących wniosków, choć postawa Bereszyńskiego i Kownackiego napawa sporym optymizmem i sprawia, że Nawałka ma większe możliwości w doborze podstawowej jedenastki.

po

Dowiedz się więcej na temat: Bartosz Bereszyński | Dawid Kownacki | reprezentacja Polski