MŚ Rosja 2018

Reprezentacja Polski. Boniek znalazł selekcjonera. W sobotę zostanie zatwierdzony

W sobotę zarząd PZPN-u zatwierdzi selekcjonera, jakiego znalazł prezes PZPN-u Zbigniew Boniek. W niedzielę poznamy oficjalnie jego nazwisko.

Zachodnia Europa bije się o młodych Polaków, takich jak Jan Bednarek (Lech dostał za niego 6,5 mln euro) czy Krzysztof Piątek (Cracovia otrzyma 4 mln euro od Genui), ale nasze kluby zawodowe zdają się tego nie zauważać. Ekstraklasa SA zwróciła się do PZPN-u z wnioskiem o zwiększenie limitu obcokrajowców spoza UE z dwóch do trzech. Prezes Zbigniew Boniek nie jest entuzjastą takiego rozwiązania. Uważa, że przybysze spoza UE nic nie wnoszą do naszej ligi. Już teraz może ich przebywać na boisku 32 w każdej kolejce, a ze zmianami nawet 64.

Reklama

- Trudno się wśród nich doszukać dziesięciu dobrych piłkarzy. Spójrzmy na mundial w Rosji - w półfinałach grają same zespoły z Unii Europejskiej, a nie te spoza wspólnoty - wskazuje trendy w światowym futbolu szef piłkarskiej centrali.

Decyzja w sprawie limitu obcokrajowców spoza UE zapadnie na sobotnim zarządzie PZPN-u. Kluby najwyraźniej chcą być jak budowlanka czy branża turystyczna, które korzystają z napływu tańszej siły roboczej z Ukrainy, czy Białorusi. Różnica jest taka, że w budownictwie ani restauracjach nie musimy wystawić swej reprezentacji narodowej, która punktuje, ma się bić o ME czy MŚ. W piłce chcemy mieć jak najmocniejszą kadrę, a jeśli młodych Polaków z ligi wyprą obcokrajowcy, będziemy mogli o niej tylko pomarzyć.

Jeśli jesteśmy już przy silnej kadrze, to Boniek znalazł już nowego selekcjonera, uzgodnił z nim warunki współpracy, ale zanim zakomunikuje go światu, przedstawi go zarządowi PZPN-u na sobotnim posiedzeniu. Wówczas odbędzie się formalne zatwierdzenie tej kandydatury. W niedzielę bądź w poniedziałek oficjalnie poznamy nazwisko selekcjonera.

- Śmieszą mnie opinie, wedle których trzeba zawsze stawiać na trenera z autorytetem. Jaki autorytet mieli Mourinho obejmujący Porto, Guardiola przejmujący Barcelonę czy Zidane siadając za sterami Realu? Dopiero podczas pracy w dobrze ułożonych klubach, z dobrymi piłkarzami go zyskali - tłumaczy w rozmowie z Interią Boniek.

Na razie pewne jest jedno: selekcjonerem Orłów nie zostanie Cesare Prandelli, Slaven Bilić ani żaden inny fachowiec z Bałkanów. Gdy zrezygnował z dalszej pracy Adam Nawałka, bardzo długo dominowała opcja włoska. I trudno się dziwić. Carlo Ancelotti, Massimiliano Allegri, Claudio Ranieri, Antonio Conte, Massimo Carrera, a wcześniej Giovanni Trapattoni, Arrigo Sacchi i Fabio Capello zawojowali świat. W 2017 r. Włosi zdominowali najmocniejsze ligi świata, w pięciu najważniejszych ligach Europy, nie licząc Serie A, pracowało ich aż 19, przy 15 Hiszpanach i 11 Niemcach. To owoce Scuola Allenatori w Coverciano, jaką od 2010 r. sprawnie zarządza Renzo Uliveri. Każdy poważny trener we Włoszech musi przejść przez Coverciano i to czyni go mistrzem w swoim fachu.

Sęk w tym, że Polska od pięciu lat ma swoje Coverciano w Białej Podlaskiej. Wtajemniczeni twierdzą, że po kilku dniach przemyśleń Boniek zaczął skłaniać się ku polskiemu szkoleniowcy. Nie zostanie nim jeszcze Michał Probierz.

- Gdybym był właścicielem klubu w Ekstraklasie, to Michała zatrudniłbym w pierwszej kolejności. On potrzebuje adrenaliny związanej z meczami co trzy dni, ale praca selekcjonera ma zupełnie inny charakter - mówi nam Boniek.

Jeśli mielibyśmy typować polskiego selekcjonera, to w gronie: Dariusz Wdowczyk, Czesław Michniewicz, Jacek Magiera. Bez względu na to, czy nominację na najważniejszego trenera RP dostanie któryś z nich czy ktoś inny, powiew świeżości związany ze zmianą selekcjonera ma pobudzić kadrę do podniesienia poziomu. Trudno odeprzeć wrażenie, że reprezentacja, po Euro 2016 bardziej zajęła się konsumpcją sukcesu, za jaki uznano powszechnie awans do ćwierćfinału, zamiast wprowadzić świeżą krew i zaprezentować się jeszcze lepiej na MŚ Rosja 2018.

Przy nowym otwarciu reprezentacji Polski nikt nie będzie do niej ciągnięty na siłę.

- Jeśli ktoś nie czuje dreszczyku emocji związanego z grą z Białym Orłem na piersi, to nie ma o czym mówić. Poza tym, słyszę informację, że z kadrą chcę się pożegnać ten czy tamten, najczęściej to dotyczy Kamil Glika. Dziwnym trafem sam Kamil nic mi takiego nie mówił, choć rozmawialiśmy wiele razy - zapewnia prezes Boniek.   

Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: PZPN | Zbigniew Boniek