Ester Ledecka: Wyglądałam jak John Travolta

Ester Ledecka złotymi medalami w alpejskim supergigancie i snowboardowym równoległym slalomie gigancie przeszła do historii igrzysk. Po swoim drugim tytule mistrzyni olimpijskiej w Pjongczangu Czeszka odwiedziła Eurosportowe studio The Cube.

- Na mecie supergiganta wyglądałam trochę jak John Travolta w popularnym gifie. Nie wierzyłam w to, co widziałam. Stałam tam i myślałam, że musiało dojść do jakiejś pomyłki, że to nie było możliwe. Czekałam aż wyświetli się prawdziwy czas, ale nic takiego się nie stało i okazało się, że to wszystko wydarzyło się naprawdę – powiedziała Ledecka.

Reklama

- Wspaniale było już stanąć na starcie supergiganta. Byłam bardzo szczęśliwa, że mogłam wystartować. Był piękny dzień, trasa była świetnie przygotowana i nie mogłam doczekać się przejazdu. Cały czas starałam się dać z siebie jak najwięcej, wykonywać wskazówki trenera, utrzymywać dobrą linię, ale naprawdę nie wierzyłam, że poszło mi tak dobrze, szczególnie że popełniłam sporo błędów. Myślałam już o tym jak trener będzie analizował mój przejazd, mówiąc mi, które skręty spóźniłam. Na mecie przyszło mi do głowy, że może jednak tego dnia nie będzie żadnego analizowania.

- Bardzo się cieszę, że udało mi się stanąć na podium, bo to nagroda dla całego zespołu. To właśnie o nich myślałam, gdy leciał hymn. Dla mnie to najwspanialsi ludzie na świecie, wykonujący fantastyczną pracę – podsumowała swój supergigantowy start 22-latka z Pragi.

Na start w swojej koronnej konkurencji Czeszka musiała czekać kolejny tydzień. W równoległym slalomie gigancie wygrała już z bardzo dużą przewagą.

- Nie widziałam jeszcze swojego przejazdu w finale slalomu równoległego, ale na pewno pojechałam bardzo dobrze. Wszystkie dziewczyny świetnie sobie radziły, więc w każdym skręcie musiałam dać z siebie wszystko. Najgorsze jest czekanie na zawody. W ich dniu po prostu musiałam się ścigać i dobrze bawić, dzięki czemu nie czułam presji. Nie sądziłam, że uda mi się zdobyć drugie złoto i dlatego nie byłam spięta. Po prostu cieszyłam się każdym kolejnym przejazdem – przyznała.

- Ten rok jest wyjątkowy. Już na jego początku Lindsey Vonn podeszła do mnie w Lake Louise i mi gratulowała. Potem wszystkie dziewczyny z czołówki i Marcel Hirsher rozmawiali z czeską prasą w Pradze, mówiąc o mnie bardzo miłe rzeczy. Marcel jest moim idolem i to dla mnie bardzo dużo znaczyło. Po zwycięstwie w supergigancie wszystkie gwiazdy mi gratulowały. To największe gwiazdy, a ja przy nich jestem malutka, więc to było naprawdę wspaniałe uczucie – podkreśliła Ledecka.