Lindsey Vonn: Chcą, żebym skręciła sobie kark

Lindsey Vonn padła ofiarą nienawistnych komentarzy po tym jak stwierdziła w jednym z wywiadów, że na zbliżających się igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu będzie reprezentować "obywateli USA, a nie prezydenta".

"To boli, kiedy czytam komentarze, w których ludzie życzą mi skręcenia karku albo, że Bóg ukarze mnie za to, że występuję przeciwko Trumpowi" - napisała 33-letnia narciarka alpejska w poście opublikowanym we wtorek na Instagramie.

Reklama

Vonn, która jest najbardziej utytułowaną zawodniczką w historii występów w alpejskim Pucharze Świata, tłumaczyła, że reprezentuje swój kraj, zamiast konkretnej partii politycznej czy osoby. Prezydent Trump specjalizuje się w wykorzystywaniu mediów społecznościowych w politycznej walce, ale na słowa Vonn jeszcze nie zareagował.

"Igrzyska to niepolityczne wydarzenie, szansa dla wszystkich, by odłożyli na bok spory i stanowili jedną drużynę. Nie oznacza to, że olimpijczyk nie ma poglądów politycznych. Jako Amerykanka jestem dumna z fundamentów, na których powstał nasz wspaniały naród i ideałów pozwalających obywatelom wyrażać swoje opinie. To zaszczyt, jakiego niektórzy na świecie nie mają" - kontynuowała sportsmenka, podkreślając, że w ostatnim czasie USA nie są tak postrzegane na świecie.

"Nie da się nie zauważyć w gazetach czy w telewizji w Europie, że ludzie kwestionują nasz kierunek. Według mnie powinniśmy zabiegać o jedność w naszych stosunkach na świecie. Musimy znaleźć sposób, żeby odłożyć na bok nasze różnice i znaleźć wspólne pole do komunikacji. Czy to źle, że ktoś marzy o lepszym świecie? To znacznie ważniejsze niż narciarstwo i igrzyska" - stwierdziła.

Vonn to złota medalistka w zjeździe z igrzysk olimpijskich w Vancouver w 2010 roku. Trzy lata temu w Soczi Amerykanka nie wystąpiła ze względu na kontuzję. Urodzona w Saint Paul w Minnesocie zawodniczka jest także czterokrotną zdobywczynią Kryształowej Kuli za Puchar Świata.

kip

Dowiedz się więcej na temat: lindsey vonn