Pjongczang 2018. 17 tys. km dla 10 sekund startu

Jedne zawody, dwa skoki, prawie 20 godzin lotu - skoczkinie narciarskie narzekają w Pjongczangu, że są zbyt ubogo reprezentowane w programie igrzysk olimpijskich. Ma się to zmienić za cztery lata w Pekinie, gdzie ma dojść przynajmniej jeden żeński konkurs.

Skoczkinie narciarskie już mają wolne. Po jednym konkursie na normalnym obiekcie medale zostały rozdane i teraz zawodniczki wracają do domów lub zostają w Korei jako fanki. Wolałyby jednak koncentrować się na dalszej rywalizacji. Jedne zawody to dla nich zdecydowanie za mało.

Reklama

- To deprymujące, że nie ma tu nawet konkursu drużyn mieszanych, tak jak jest to w mistrzostwach świata. Przylatujemy taki kawał świata, żeby oddać dwa skoki i walczyć o jeden możliwy medal - powiedziała Niemka Carina Vogt.

To nie jedyny taki głos w dyskusji. Kobiety chcą więcej równouprawnienia w skokach narciarskich. Nie są zadowolone, że mężczyźni mają szanse trzykrotnie stanąć na podium igrzysk, a one tylko jedną.

- Konieczna jest rywalizacja kobiet na dużej skoczni. Tego brakuje - zaznaczył szkoleniowiec niemieckiej ekipy Andreas Bauer. Trenerowi nie chodzi już wyłącznie o program igrzysk, ale także Pucharu Świata, który jego zdaniem jest w żeńskiej rywalizacji zbyt ubogi.

- W biathlonie mężczyźni i kobiety startują w tych samych miejscach, w tym samym czasie. To dla mnie przyszłość skoków narciarskich. Czemu tego nie połączymy - zaznaczył.

Na razie na kobiecych zawodach nie ma zbyt wielu kibiców i nie cieszą się one takim zainteresowaniem jak męskie. W mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym w przyszłym roku w Seefeld w programie będzie już konkurs drużynowy kobiet i mieszany.

- Mam nadzieję, że obie konkurencje znajdą się też w programie igrzysk za cztery lata - dodała Vogt.

Męski konkurs na dużej skoczni zaplanowany jest na sobotę. Igrzyska potrwają do 25 lutego.