Pjongczang 2018. Anton Szypulin: Trenuję z telefonem w ręku

W dniu rozpoczęcia igrzysk olimpijskich ma zapaść decyzja o ewentualnym uczestnictwie oczyszczonych niedawno z zarzutów rosyjskich sportowców. Wśród oczekujących jest m.in. złoty medalista z Soczi Anton Szypulin. – Trzymam rękę na pulsie z nadzieją na szczęśliwe zakończenie – poinformował biathlonista.

Jeszcze kilka dni temu Rosjanin był właściwie załamany decyzją MKOl-u o niedopuszczeniu go do olimpijskich startów: – Byłem w szoku. Przeszła mi nawet przez głowę myśl, by rzucić to wszystko i wrócić do domu. Igrzyska były moim marzeniem i celem. Przez pół dnia byłem zrozpaczony. Szybko jednak zrozumiałem, że w żadnym wypadku nie mogę się poddać. Trzeba walczyć o swoje dobre imię do końca.

Reklama

Rosyjski zawodnik w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata plasuje się obecnie na miejscu 4. z siedmioma punktami straty do trzeciego Jakova Faka ze Słowenii. Niewątpliwie był on największą nadzieją na medal olimpijski. Sam zainteresowany nie traci jednak nadziei na pozytywne rozpatrzenie pozwu złożonego kilka dni temu do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie.

Biathlonista poprzez media społecznościowe poinformował swoich kibiców, że głęboko wierzy w możliwość wyjazdu do Pjongczangu. Potwierdzeniem tego ma być fakt, że codziennie ciężko trenuje i robi sobie przerwy tylko po to, żeby sprawdzić, czy nie dostał już informacji, że może spakować walizki i jechać na lotnisko. – W czasie gdy CAS obraduje i zastanawia się, czy dopuścić nas na igrzyska olimpijskie, ja bardzo ciężko trenuję i trzymam rękę na pulsie z nadzieją na szczęśliwe zakończenie. Dzisiaj biegam na nartach z telefonem w ręku i po każdym okrążeniu patrzę, czy nie dostałem już SMS-a z radosną informacją – powiedział w specjalnym nagraniu Szypulin, który ma nadzieję dołączyć do swoich kolegów w dniu otwarcia igrzysk.

Każda sekunda igrzysk tylko w Eurosport Player