Pjongczang 2018. Czescy hokeiści rozbijają szyby

Czescy hokeiści trenując przed ćwierćfinałowym meczem z USA w turnieju olimpijskim w Pjongczangu rozbili dwie szyby z pleksi. - Chciałbym, aby ta moc była w nas także w środę - powiedział zawodnik Michal Birner.

Pierwsza z szyb pękła po uderzeniu krążka przez obrońcę Jakuba Nakladala. Chwilę później, zanim jeszcze obsługa techniczna wymieniła zniszczoną cześć bandy, kolejną rozbił Adam Polasek.

Reklama

- Wybijając krążek z własnej strefy czasem dobrze jest go władować w szybę. Co do napastników, to wolałbym jednak, aby celowali bliżej bramki - żartował trener czeskiego zespołu Josef Jandacz.

Jeden z najbardziej doświadczonych hokeistów w zespole Roman Cervenka przyznał, że takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko.

- Myślę, że szyby były naruszone już wcześniej. Nie wiem, czy ktokolwiek ma aż tak mocne uderzenie. Chociaż w sumie Kuba (Jakub Nakladal - red.) mógłby dać radę to rozbić - zauważył 32-letni hokeista.

Czesi zapewnili sobie prawo gry w ćwierćfinale jako zwycięzcy grupy A. W kolejnym spotkaniu czeka ich starcie hokeistami z USA, którzy we wtorek pokonali w barażu Słowację 5-1.

Ekipa Stanów Zjednoczonych były ćwierćfinałowym przeciwnikiem Czech także w turnieju olimpijskim w Soczi. Wtedy lepsi okazali się Amerykanie. Kilka miesięcy po igrzyskach Rosji oba zespoły spotkały się w tej samej fazie mistrzostw świata i wygrali Czesi.

- Na pewno nie będzie łatwo. To nie jest nasz ulubiony rywal. Każdy mecz jest jednak inny, a my jesteśmy mocni i możemy ich pokonać. Nie ma się czego bać, ale na łatwy mecz też nie ma co liczyć. Styl gry Amerykanów jest bardzo wymagający, oni są szybcy i agresywni, a my nie możemy mieć żadnych przestojów. Musimy być ciągle w ruchu - powiedział Cervenka, który wystąpił w obu spotkaniach w 2014 roku, jak również w przegranym przez Czechów starciu z USA w ćwierćfinale MŚ 2016.