Pjongczang 2018. Groźne wypadki w skicrossie bez poważnych konsekwencji

Podczas walki o finał konkurencji skicrossu w narciarstwie dowolnym doszło do kilku poważnie wyglądających wypadków. Na pierwszy rzut oka nasuwały się najgorsze wnioski, ale żaden z zawodników nie doznał obrażeń kręgosłupa.

Aż trzech zawodników uległo groźnym wypadkom podczas zmagań na skicrossowym stoku. Bardzo źle wyglądał wypadek Christophera Delbosco, który wystrzelił w powietrze, z dużej wysokości uderzył o ziemię i przez kilka dobrych minut nie podnosił się. Reprezentant Kanady został zwieziony na noszach. Jak się później okazało Delbosco doznał złamania kości biodrowej.

Reklama

Równie niebezpiecznie upadł Terence Tchiknavorian, który podobnie jak kanadyjski narciarz został przetransportowany do szpitala. Według wstępnych diagnoz Francuz doznał złamania kości piszczelowej.

Pecha miał też Christoph Wahrstoetter. Austriak doznał wstrząśnienia mózgu w wyniku zderzenia ze Erikiem Mobaergiem. Nie wiadomo na razie, w jakim stanie jest Szwed.

Mistrzem olimpijskim w skicrossie został Kanadyjczyk Brady Leman. Drugi był Szwajcar Marc Bischofberger, a trzeci Rosjanin Siergiej Ridzik. Ten ostatni też miał kolizję w finale, ale zdążył się pozbierać i zdołał wywalczyć brązowy medal.

Skicross to młoda konkurencja na igrzyskach. W Pjongczangu rozdano w niej medale dopiero po raz trzeci po Vancouver i Soczi.

Oglądaj igrzyska na żywo!

kip