Pjongczang 2018. Hirano zrobił wszystko, ale to i tak za mało na White'a

- Myślę, że sędziowanie było sprawiedliwe i to właściwy wynik. Shaun zasłużył na zwycięstwo po tym, co dziś pokazał - Ayumu Hirano powiedział po finale snowboardowego halfpipe'a, w którym musiał uznać wyższość legendarnego Amerykanina Shauna White'a. Obu zawodników dzieliła nieznaczna różnica.

Japończyk nie ma szczególnych powodów do narzekania, bo jego kariera jeszcze trochę potrwa. Hirano cztery lata temu wywalczył srebro w Soczi, a miał wtedy ledwie 15 lat. Teraz sukces powtórzył, choć do przejazdu White w finale halfpipe'a prowadził z dorobkiem 95,25 punktu i mógł bardzo poważnie myśleć o złocie.

Reklama

Ale Amerykanin to legenda swojej dyscypliny. Potwierdził to w środę, wykonawszy doskonały przejazd, który dał mu 97,75 punktu i trzecie mistrzostwo olimpijskie w karierze. Wyraz twarzy Hirano mówił sam za siebie. Brązowy medal zdobył Australijczyk Scotty James, który był jednym z niewielu decydujących się na krytykowanie sędziowania.

- Wszystko mogło potoczyć się w obie strony pomiędzy Shaunem i Ayumu. Gdyby przyjrzeć się szczegółom jeszcze raz byłoby to interesujące - stwierdził.

Ale Japończyk nie miał takich rozterek. Przyznał, że rywal jak najbardziej zasłużył na wygraną, a do tego wiedział, gdzie leżała różnica, choć jak podkreślił niewiele mógł zrobić przy tak dysponowanym Amerykaninie.

- Dzisiejszy przejazd był najtrudniejszym, jaki mogłem wykonać, więc następnym razem wszystko muszę wykonać lepiej. To wszystko. Shaun zdobywa więcej powietrza przy swoich ewolucjach, co jest główną różnicą między nami. Wezmę teraz krótką przerwę, a później skupię się na tym, co mam zrobić, żeby wejść na złoty poziom - powiedział Hirano.

Najbliższa okazja do rewanżu za cztery lata w Pekinie. Shaun White zapowiedział, że chce się tam pojawić, choć będzie miał wtedy 35 lat.

kip

Dowiedz się więcej na temat: Shaun White | Pjongczang 2018