Pjongczang 2018. Koreańczycy dumni ze swojej przedsiębiorczości

Prawie 35 tys. widzów oglądało na Stadionie Olimpijskim otwarcie igrzysk w Pjongczangu. Mimo drobnych kłopotów finansowych i przenikliwego zimna fani na wypełnionym po brzegi obiekcie nieco ponad dwie godziny obserwowali ten historyczny moment. – Patrząc na niezbyt wysoki budżet, zrobiliśmy bardzo efektowne show – tłumaczył dyrektor artystyczny Song Seung Hwan.

Nie milką głosy zachwytu nad ceremonią otwarcia igrzysk olimpijskich w Pjongczangu. Koreańczycy zrobili show na miarę swoich możliwości, a przede wszystkim na miarę dostępnych finansów.

Reklama

– Ciężko było konkurować z ceremoniami z poprzednich lat. Jesteśmy maleńkim państewkiem, ale patrząc na niezbyt wysoki budżet, który mieliśmy do dyspozycji, zrobiliśmy bardzo efektowne show – tłumaczył przedstawiciel komitetu organizacyjnego Song Seung Hwan.

Letnie igrzyska w Brazylii nastawione były na ochronę środowiska, w związku z tym władze postanowiły zmniejszyć finansowanie na kolejną imprezę.

– 100 miliardów wonów (ponad 92 mln dolarów) - tyle planowo miał wynosić budżet na ceremonię otwarcia. Jednak po igrzyskach w Rio de Janeiro komitet organizacyjny kolejną ceremonię zdecydował się przeprowadzić przy mniej wygórowanym budżecie, który ostatecznie wyniósł 60 miliardów wonów (ponad 55 mln dolarów) – tłumaczył dyrektor ceremonii otwarcia i zamknięcia zimowych igrzysk olimpijskich.

– Musieliśmy zrobić wszystko od zera. Około 20-30 miliardów (18-27 mln dolarów) przeznaczyliśmy na część artystyczną otwarcia. Ku naszej uciesze dwa miesiące przed rozpoczęciem igrzysk dostaliśmy dodatkowe 10 miliardów, co naprawdę bardzo nam pomogło. Dzięki temu mogliśmy zainstalować na siedzeniach kibiców monitory LED – powiedział na specjalnej konferencji prasowej szef artystyczny.

Mimo trudnej sytuacji finansowej i konieczności niemal zaciskania pasa Koreańczycy nie zrezygnowali z kolejnego wydatku, który, wydaje się, był do uniknięcia. Początkowo bowiem ceremonia otwarcia miała się odbyć na jednym z pobliskich stadionów.

Mieszkańcy Pjongczangu nie wyobrażali sobie jednak, by impreza, którą będzie obserwować cały świat, mogłaby się nie odbyć w ich mieście. Kolejny wydatek doprowadził do tego, że budżet wzrósł do 12,4 miliardów dolarów. To suma niemal dwukrotnie większa niż zakładano zaraz po wyborze Korei na organizatora kolejnych zimowych igrzysk. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że stadion zaraz po zakończeniu imprezy ma zostać rozebrany. W jego miejscu powstanie muzeum i inne miejsca rozrywki dla miejscowej ludności i turystów.

Na igrzyskach liczy się każda sekunda. Nie trać czasu! Oglądaj na żywo

Dowiedz się więcej na temat: Igrzyska olimpijskie w Pjongczangu