Pjongczang 2018. Ledecka to jedna z największych sensacji w historii zimowych igrzysk

Złoty medal w supergigancie dla Ester Ledeckiej to nie tylko największa sensacja igrzysk w Pjongczangu, ale w ogóle jedno z najbardziej szokujących rozstrzygnięć w historii zimowych zmagań. 22-latka z Czech była na mecie zdumiona. Nie wiedziała, co się dzieje. - Myślałam o tym, co się musiało wydarzyć. Czy to jakiś błąd? - Ledecka opowiadała po zawodach.

- Myślałam, dobra, zraz zmienią czas, poczekam przez chwilę aż zmienią i dodadzą sekund. Po prostu patrzyłam się na tablicę z wynikami i nic się nie działo, a wszyscy krzyczeli. Pomyślałam wtedy: „Dobra, to jest dziwne” - mówiła. Ledecka jechała z 26 numerem startowym. Oznacza to, że szanse na medal dla takiej zawodniczki są absolutnie minimalne, znikome, a mówiąc jeszcze mocniej: żadne.

Reklama

W przytłaczającej większości przypadków zwycięstwo rozstrzyga się wśród czołowych dwudziestu zawodniczek. Przewidywano, że sklasyfikowana na 43. miejscu w Pucharze Świata Ledecka większe szanse na medal ma w konkurencjach snowboardowych. One zresztą wciąż pozostają jej celem i Ledecka będzie miała szanse na złoto w dwóch sportach, co w zimowych igrzyskach jest rzadkością.

- Można się podśmiewywać, bo ona ma najważniejsze zawody przed sobą, bo ten snowboardowy slalom równoległy jest w przyszłym tygodniu. W snowboardzie jest arcymistrzynią, na nartach (jeździ) bez kompleksów - tak Marcin Szafrański przedstawiał Ledecką w trakcie komentowania zawodów w Eurosporcie.

Czeszka w walce o olimpijskie mistrzostwo uprzedziła wszystkie faworytki, które były niemniej zdumione. Kiedy Ledecka startowała, prowadząca wtedy w zawodach Austriaczka Anna Veith stała na dole stoku, odbierała telefony z gratulacjami i przygotowywała się do świętowania. Byłaby pierwszą kobietą, jaka wygrałaby dwa mistrzostw olimpijskich z rzędu w supergigancie.

Ale nic takiego nie miało miejsca. Veith osiągnęła minutę i 21,12 sekundy, a Ledecka była lepsza o jedną setną sekundy.

- Myślałam, że mam złoto - powiedział Veith. - To była duża niespodzianka dla mnie, że ona to zrobiła. Najpierw pomyślałam: „Czy to jakiś błąd?”. Ale chcę jej pogratulować, bo miała naprawdę bardzo dobry przejazd - dodała. Ledecka to mistrzyni świata w snowboardowym gigancie równoległym i wicemistrzyni w slalomie.

- Byłam chyba jedyną snowboardzistką na miejscu. Inne dziewczyny za bardzo nie ryzykowały. Musi być na nich duża presja. Ja starałam się po prostu pojechać jak najlepiej - relacjonowała Ledecka.

kip

Dowiedz się więcej na temat: Ester Ledecka