Pjongczang 2018. Ledecka wprawiła świat w zdumienie na… pożyczonych nartach

Od sensacyjnego złota snowboardzistki Ester Ledeckiej w supergigancie minęło już trochę czasu, ale cała historia nie przestaje zadziwiać. Okazuje się, że Czeszka mistrzostwo wywalczyła na… pożyczonych nartach. Co więcej, może się stać pierwszą kobietą w historii, która wywalczy dwa złote medale w dwóch sportach na jednych igrzyskach.

W całej tej historii najprzyjemniej ogląda się minę Ledeckiej na mecie. 22-letnia zawodniczka, której specjalnością jest snowboard, a nie narciarstwo alpejskie, jest dłuższą chwilę zszokowana i nie może pojąć, co się stało. Jak opowiadała później, była przekonana, że przy pomiarze wkradł się błąd i wyczekiwała na ponowne wyświetlenie wyniku.

Reklama

Czeszka jechała z 26. numerem startowym, co umieszczało ją w gronie tych zawodniczek, które mają zjechać i to wszystko. Zresztą na konferencji prasowej Ledecka siedziała w goglach narciarskich i mówiła, że nie zdejmie ich, bo nie ma makijażu. Nie spodziewała się po prostu występów przed kamerami. Dodała też, że nieplanowana konferencja prasowa storpedowała jej snowboardowy trening. - Do tego czasu powinna już mieć ze trzy przejazdy - stwierdziła.

Zdumieniu nie było końca, gdy okazało się, że nie dość, że wyskoczyła jak filip z konopi, to zrobiła to na pożyczonych nartach. Sprzęt udostępniła amerykańska gwiazda Mikaela Shiffrin, zresztą złota medalistka w gigancie w Pjongczangu.

Jedną z faworytek, może nie do złota, ale do medalu była inna Amerykanka Lindsey Vonn. Doświadczona alpejka, która nastawia się przede wszystkim na zjazd, popełniła błąd w dolnej części trasy i zaprzepaściła szansę na dobry wynik. Vonn również nie dowierzała w przebieg zawodów, ale wspomniała, że w listopadzie Ledecka pokonała ją na treningu w zjeździe w Lake Louise.

- Ale to był przejazd treningowy, a to są igrzyska - powiedziała. - Jak najbardziej jest to szokujące. Chciałabym mieć tyle atletyzmu, co ona, żeby móc przeskakiwać sobie ze sportu do sportu i wszystko wygrywać. Ale niestety ja jestem dobra tylko w zjeżdżaniu na nartach, a ona i tak mnie pokonała - nie mogła się nadziwić Vonn.

Teraz przed Ester Ledecką główny cel na igrzyskach, czyli czwartkowy start na desce w gigancie. Jeśli Czeszka wywalczy mistrzostwo olimpijskie, to stanie się pierwszą kobietą w historii, która zdobędzie złoto na jednych zimowych igrzyskach w dwóch sportach. Do tej porty udało się to dwóm Norwegom. W 1924 roku w Chamonix Thorleif Haug stał na najwyższym stopniu podium w biegach narciarskich i w kombinacji. Cztery lata później St. Moritz, w tych samych sportach, triumfował Johan Grottumsbraten.

Szczęście Ledeckiej było nieszczęściem Anny Veith. Austriaczka relacjonowała, że złotego medalu była niemal pewna. I choć przejazd Czeszki zadziwił świat, to Veith przyznała, że gdy spostrzegła pierwszy raz rywalkę na stoku, to wiedziała, że drzemie w niej ogromny potencjał.

- Pierwszy raz widziałam Ester na nartach w Chile. Pomyślałam: "wow, kto to jest?". Porozmawiałam z nią i okazało się, że to świetna snowboardzistka i windsurferka. Jest wszechstronnie utalentowana. Obserwowałam ją i sądziłam, że to kwestia czasu aż zaprezentuje się z przodu stawki - mówiła Veith.

kip

Oglądaj igrzyska na żywo!

Dowiedz się więcej na temat: Ester Ledecka | Pjongczang 2018