Pjongczang 2018. Słynny Tongijczyk wystartuje w Tokio w kolejnym sporcie?

Pita Taufatofua, olimpijczyk z Tonga, który narodowym strojem skradł show podczas ceremonii otwarcia letnich igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro i zimowych w Pjongczangu, zasugerował, że za dwa lata w Tokio może wystąpić w kolejnej dyscyplinie.

O Taufatofule zrobiło się głośno dwa lata temu w Rio de Janeiro, kiedy na pochodzie sportowców wystąpił wyłącznie w narodowej spódnicy, a jego dobrze zbudowany tors błyszczał się od tradycyjnego dla jego kraju olejku. Już w Ameryce Południowej ten niecodzienny strój przykuwał uwagę, a przy wyjątkowo mroźnej temperaturze w Korei Południowej przykuwał uwagę podwójnie.

Reklama

- Kiedy macham flagą, chcę reprezentować 1000 lat historii. Skoro moi przodkowie pływali po oceanie przez 1000 lat nie wiedząc, gdzie będzie kolejny ląd, nie wiedząc, gdzie zjedzą kolejny posiłek… to ja mogę wystąpić bez koszulki przez 25 minut ceremonii otwarcia - tłumaczył urodzony w Australii Pita Taufatofua.

W Brazylii 34-latek startował w taekwondo, a w Pjongczangu reprezentuje Tonga w biegach narciarskich, choć jak sam przyznaje ze śniegiem zaznajamia się dopiero od kilkunastu tygodni. Start w zimowych igrzyskach stał długo pod znakiem zapytania, bo przygotowania nie należały do łatwych. Nie chodziło tylko o sprzęt, ale też fundusze i oczywiście śnieg.

- Nie wiem za dużo na temat śniegu, ale uczę się. W ciągu całego życia ze śniegiem miałem styczność przez 12 tygodni - powiedział biegacz narciarski przed piątkowym startem na 15 km techniką dowolną.

Taufatofua przygotowywał się trenując w Australii na nartorolkach, by zrekompensować sobie brak śniegu. Tongijski sportowiec nie zraża się i reprezentuje prawdziwego olimpijskiego ducha. Opowiadał, że jako dziecko w drużynie rugby był najmniejszy i najwolniejszy, ale nigdy nie otrzymał prawdziwej szansy pokazania, co potrafi. - Nigdy się nie poddaję - zastrzegł.

W Pjongczangu wybrał sobie jeden z najbardziej wymagających fizycznie sportów. Do tego dochodziła nauka jazdy na prawdziwym śniegu, a porady od doświadczonych biegaczy ciężko było przyswoić.

- Ciężko jest z nimi rozmawiać, jak oni śmigają obok ciebie. Prawda jest taka, że na śniegu spędziłem mało czasu, nie zdobędę żadnego medalu. Ale może za cztery lata ktoś z Tonga zdobędzie, a za osiem lat może ktoś z Pacyfiku - opowiadał Taufatofua zasugerowawszy występ w Tokio w 2020 roku w kolejnym sporcie. - Może następną rzeczą będzie woda. Bądźcie czujni - zapowiedział.

kip

Dowiedz się więcej na temat: tonga | Pita Taufatofua