Pjongczang 2018. Termin zjazdu mężczyzn wciąż niepewny

Choć sobotni trening przeprowadzono bez przeszkód, to wciąż nie wiadomo, czy zaplanowany na niedzielę zjazd mężczyzn na igrzyskach w Pjongczangu odbędzie się zgodnie z planem. Prognozy pogody są nadal niepokojące, a jury podejmie decyzję godzinę przed startem.

- Według prognoz w niedzielę ma być spore zachmurzenie, minus sześć stopni Celsjusza, ale prędkość wiatru może niepokoić, gdyż ma oscylować między 50 a 72 km/h - przyznał Markus Waldner, który w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej odpowiada za męską część alpejskiego Pucharu Świata.

Reklama

Jak poinformował, godzinę przed planowanym na godz. 3 czasu polskiego startem zbierze się jury i podejmie decyzję. "W grę wchodzi utrzymanie harmonogramu, opóźnienie startu bądź przełożenie zawodów na inny termin" - tłumaczył.

Według FIS, pierwszym teoretycznie dostępnym dniem jest poniedziałek, ale wtedy ma wiać jeszcze mocniej, więc gdyby nie udało się w niedzielę, to zjazd może zostać przełożony na środę.

W wyniku losowania pierwszy na trasę ma ruszyć Austriak Hannes Reichelt, z "trójką" pojedzie najlepszy w zjeździe w Soczi cztery lata temu jego rodak Matthias Mayer, z siódmym numerem wystartuje uchodzący za faworyta mistrz świata Szwajcar Beat Feuz, a nr 9. i 17. będą mieć jego najgroźniejsi rywale - Norwegowie Aksel Lund Svindal i Kjetil Jansrud, który wygrał jedyny dotychczas zjazd PŚ na liczącej 2,9 km olimpijskiej trasie w Jeongseon.

- Od stycznia wszystko układa się po mojej myśli. Mam nadzieję, że na igrzyskach to się nie zmieni - podkreślił Feuz.

Olimpijskie zjazdy jednak już wiele razy przynosiły zaskakujące rozstrzygnięcia. Pięć z ostatnich 10 wygrali zawodnicy, którzy wcześniej nie zwyciężyli w tej konkurencji w Pucharze Świata, jak choćby Mayer cztery lata temu. Mistrzem olimpijskim został np. mało znany Francuz Jean-Luc Cretier, a na najwyższym stopniu podium nie stanęli tak utytułowani alpejczycy jak Amerykanin Bode Miller, Szwajcar Didier Cuche czy Austriak Hermann Maier.

Na ostatnim treningu najszybszy był Austriak Vincent Kriechmayr, który także nie może się pochwalić triumfem w zjeździe. Jedyne zawody PŚ, które wygrał, to supergigant w Beaver Creek 1 grudnia 2017.

Svindal ma swoją teorię na ten temat. - Dlaczego tak dzieje? Bo olimpijskie trasy powstają zazwyczaj w miejscach wcześniej "nieobjeżdżonych" w Pucharze Świata - zaznaczył Norweg.

Nie wiadomo, kto zwycięży, ale wszyscy spodziewają się, że w czołówce będzie ciasno. W Soczi Mayer wyprzedził Włocha Christofa Innerhofera o 0,06, a trzeci Jansrud stracił do triumfatora 0,1. W takim przedziale czasu zmieścili się też wszyscy trzej zawodnicy z podium na igrzyskach w Vancouver.

Jeśli wygra 35-letni Svindal bądź dwa lata starszy Reichelt, to zostaną najstarszym mistrzem olimpijskim w konkurencjach alpejskich. Na razie rekord należy do Austriaka Mario Matta, który był najlepszy w slalomie w Soczi miesiąc przed 35. urodzinami. Najstarszym medalistą pozostaje Miller, który w wieku 36 lat w 2014 roku sięgnął po brąz w supergigancie.

Transmisje najważniejszych wydarzeń z zimowych igrzysk olimpijskich Pjongczang 2018, w tym starty Polaków w Eurosporcie 1 i Eurosporcie 2. Każda sekunda igrzysk tylko w Eurosport Player.

Oglądaj igrzyska i poczuj te emocje gdziekolwiek jesteś! Sprawdź teraz