Pjongczang 2018. Wiatr sparaliżował Park Olimpijski w Gangneungu

- Dla własnego bezpieczeństwa proszę wrócić do budynków i pozostać w nich aż do odwołania - tej treści komunikat usłyszał reporter serwisu eurosport.interia.pl w Parku Olimpijskim w Guangneung. Wiatr narobił bałaganu i wymusił przełożenie kolejnych konkurencji, na czele z biathlonowym biegiem na 15 km kobiet.

Park Olimpijski i jego otoczenie wyglądało jak pobojowisko. Namioty powywracane, tak samo znaki przystankowe. Pod Oval Arena, gdzie rywalizują łyżwiarze szybcy w normalne dni latał kilkadziesiąt metrów nad ziemią zeppelin z kamerami, prezentujący obiekt z lotu ptaka. Dziś został spuszczony na ziemię, wypuszczono z niego powietrze, a dodatkowo dwóch pracowników ciężarem ciała przyciskało go, by i tak nie odfrunął.

Biura prasowe, mieszczące się w solidnych namiotach przed każdym lodowiskiem pozamykano.

Namioty, w których mieszczą się punkty kontrolne i skanery własnym ciałem kotwiczyło pięciu wolontariuszy, trzymający się jeden drugiego. Jednego porwałoby razem z namiotem.

Sytuację ratowały ściągnięte naprędce wozy strażackie i policyjne. Wycie syren długo nie ustawało. Dopiero po godz. 18 (10 polskiego czasu) wolontariusze poinformowali nas, że biura prasowe znowu zaczęły działać.

- To decyzja prewencyjna, wynikająca nie z jakiegoś zagrożenia, ale z troski o bezpieczeństwo - poinformowali w komunikacie organizatorzy, którzy obawiali się, że przenośne konstrukcje stalowe namiotów mogą zostać uszkodzone.

Reklama

Z powodu podmuchów przeniesiono na jutro, na godz. 17:15 (9:15 w Polsce) biathlonowy bieg kobiet, z udziałem czterech Polek, a slalom alpejek ma teraz nowy termin: czwartek (16 lutego), godz. 10 (2 w nocy polskiego czasu).

Oglądaj igrzyska na żywo!

Z Gangneungu Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Pjongczang 2018