Pjongczang 2018. Wielkie emocje i duży zawód. Kibice w Karpaczu dopisali

Drugiego dnia igrzysk olimpijskich w Pjongczangu kibice w Polsce żyli konkursem na skoczni normalnej. Wielu z nich w sobotę postanowiło wspólnie obejrzeć zawody w specjalnej strefie kibica, przygotowanej przez Eurosport w Karpaczu.

- Liczymy na naszych skoczków, ale z tego co widzę, karty rozdawał będzie wiatr. Nie chcę jednak być złym prorokiem i jestem dobrej myśli. Kamil Stoch i Dawid Kubacki są w świetnej formie, a wręcz życiową dyspozycję pokazuje Stefan Hula. Wierzę, że zdobędziemy dziś więcej niż jeden medal – mówił Mirosław Graf, były skoczek narciarski, a dziś burmistrz Szklarskiej Poręby, który także przyjechał oglądać skoki do Karpacza.

Fani już od rana zaglądali do strefy kibica Eurosportu. Mogli tam nie tylko wspólnie kibicować "Biało-Czerwonym", ale też brać udział w przeróżnych konkursach z nagrodami, organizowanymi przez Partnerów Strefy: Visa, Samsung, 4F oraz miasto Karpacz i Województwo Dolnośląskie.

Reklama

Oczywiście największa liczba osób przyszła wspierać skoczków. Po pierwszej serii nastroje były wręcz fantastyczne.

- Czułem, że możemy mieć dwóch zawodników na podium, ale nie spodziewałem się, że obok Kamila Stocha będzie to Stefan Hula! Świetnie ogląda się zawody z tego miejsca, to zupełnie inne emocje, niż siedzenie w domu przed telewizorem. Mam nadzieję, że nasi utrzymają swoje pozycje. Będzie dobrze – mówił w przerwie pan Krzysztof, który wraz z rodziną przyjechał z Kluczborka.

Niestety, druga seria okazała się loterią, w której główną rolę odgrywał wiatr. Sprawdziły się słowa Mirosława Grafa i kibice przeżyli olbrzymi zawód. Przypomnijmy, że prowadzący po pierwszej serii Stefan Hula ostatecznie uplasował się na 5. miejscu, a drugi Kamil Stoch (zajmował to miejsce ex aequo z Norwegiem Johanem Andre Forfangiem) zakończył zawody o oczko wyżej.

- Jest mi zwyczajnie przykro i żal Kamila oraz Stefana, bo muszą czuć się teraz fatalnie. Przewidywałem dwa miejsca na podium, a mamy dwa miejsca w czołowej dziesiątce. Smutne to, ale nie załamujmy rąk, bo przed nami jeszcze dwa konkursy. Dzisiaj szczęście mieli ci, którym fajnie powiało – ocenił sobotni konkurs Mirosław Graf.

- Wielka szkoda, bo po pierwszej serii byłam pewna, że to będzie szczęśliwy dzień dla polskich skoczków i dla nas kibiców. Stało się jak się stało, ale dla nas Orły Stefana Horngachera i tak są najlepsze! Dzisiaj nie decydowały umiejętności, tylko pogoda. W następnych konkursach na pewno będzie lepiej – przekonywała pani Justyna ze Szklarskiej Poręby, która do strefy kibica Eurosportu w Karpaczu przyjechała z ośmioma koleżankami.

Przypomnijmy, że Strefa Kibica Eurosportu Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Karpaczu czynna jest codziennie (do 25 lutego) w godzinach od 11 do 21.

Z Karpacza – Piotr Janas