Pjongczang 2018. Biathlon: Francja wygrywa sztafeta mieszaną, Polacy na 16. miejscu

Niesamowity Martin Fourcade sprawił, że Francja wygrała sztafetę mieszaną w biathlonie. Na drugim miejscu uplasowali się Norwegowie. Niesamowitą walkę o brąz stoczyli Niemcy i Włosi. Reprezentacja Niemiec przez cały wyścig miała pewny medal, ale na ostatnim strzelaniu pomylił się Arnd Peiffer. Brąz dla reprezentacji Włoch. Polska zakończyła sztafetę na szesnastej pozycji

Najmłodsza konkurencja biathlonowa i olimpijska, a w niej wystąpiła polska sztafeta złożona z Magdaleny Gwizdoń, Kamili Żuk, Grzegorza Guzika i Andrzeja Nędzy-Kubińca. Panie biegły sześć kilometrów, panowie siedem i pół. Reprezentacja Polski startowała z nr 14, to był rezultat polskiej ekipy podczas jedynej takiej sztafety tego sezonu w Oestersundzie.

Reklama

Magda Gwizdoń na pierwsze strzelanie przyjechała jako dziesiąta i z pozycji leżącej strzelała bezbłędnie. Polka dobierała nabój i strzelnicę opuściła jako dwunasta, ale potem od razu prześcignęła dwie przeciwniczki. W strzelaniu z pozycji stojącej poszło jej jeszcze lepiej - trafiła pięć razy bez dobierania. 38-latka cały czas trzymała się blisko pierwszej piątki. Swoją zmianę zakończyła na szóstym miejscu.

Jak maszyna na strzelnicy zachowywała się Lisa Vittozzi. Włoszka była bezbłędna i niesamowicie szybka - na strzelnicy i na trasie. Vittozzi blisko trzymała się Niemka Vanessa Hinz, która do mety przybiegła 2,2 s. za liderką. Trzecia była Francuzka Marie Dorin Habert.

Drugą zmianę doskonale zaczęła Kamila Żuk, również bezbłędna na swoim pierwszym strzelaniu. Z ósmego miejsca awansowała na szóste.

Strzelanie z pozycji stojącej było trudne dla wszystkich. Kamila Żuk musiała dwa razy dobierać naboje, ale ostatecznie oddała pięć celnych strzałów. Mocno rozciągnęła się czołówka. Wierer dobierała aż trzy naboje, Dahmlmeier tylko raz. Bescond z Francji również trzy razy. Po zakończeniu drugiej zmiany niemiecka sztafeta zrobiła sobie sporą przewagę nad niemiecką, a dobra zmiana Darii Domraczewej sprawiła, że na trzecią pozycję awansowała Białoruś.

Na pierwszym strzelaniu męskiej zmiany świetnie spisał się Andrzej Nędza-Kubiniec. Z pozycji leżącej był bezbłędny i strzelnicę opuścił na piątym miejscu, gorzej spisywał się na trasie. Na drugim strzelaniu dobierał jeden pocisk - swoją zmianę zakończył na dwunastym miejscu. Niemcy zmierzały (wydawało się) po pewne złoto dzięki dobrej zmianie Erika Lessera. Na drugim miejscu utrzymywała się sztafeta włoska, a na trzecim francuska.

Na ostatnią zmianę Francuzi wysłali wielkiego Martina Fourcade'a, który po pierwszym strzelaniu odrobił dużą stratę do biegnącego w niemieckiej ekipie Arnda Peiffera. Na ostatnim strzelaniu prowadziła już sztafeta z Francji, a za Peifferem biegł Emil Hegle Svendsen z Norwegii.

Fourcade w ostatnim strzelaniu zachował się jak automat, a Peiffer musiał biec karną rundę. Na błędach Niemca skorzystała Norwegia, która dzięki bezbłędnemu Svendsenowi wywalczyła srebro. Fourcade, który zaczął te igrzyska w kiepskim stylu - teraz dał Francuzom złoty medal w sztafecie mieszanej, a sobie trzeci złoty "krążek". To pierwszy medal olimpijski Martina Fourcade'a w historii jego występów sztafetowych. Morderczą walkę o brąz stoczył Windisch z Włoch i wspomniany Peiffer. Niemiec przegrał ten pojedynek o 0,3 s.

Dowiedz się więcej na temat: Martin Fourcade