Pjongczang 2018. Czerwonka: Ja mogę zdobywać medale!

- To są najlepsze igrzyska w moim wykonaniu, ale nie mówię ostatniego słowa. Wierzę, że mogę zdobywać medale - podkreśla w rozmowie z wysłannikiem eurosport.interia.pl Natalia Czerwonka, która w wyścigu na 1000 m łyżwiarek szybkich zajęła 12. pozycję.

Michał Białoński, Eurosport.interia.pl: Skąd ten falstart? Co się stało? Po nim musiałaś uważać, by nie zostać wykluczoną i pewnie nie wystartowałaś tak szybko.

Reklama

Natalia Czerwonka, polska panczenistka: - Źle się ustawiłam na starcie, za wąsko, przez co noga z przodu mi odjeżdżała. Przed falstartem nie byłam zdenerwowana, miałam luz, ale po nim troszkę się spięłam, zadrżały ręce. Mimo wszystko to mój najlepszy przejazd w tym roku. Bardzo się z niego cieszę.

Holenderka Jorien Ter Mors pobiła rekord olimpijski. Wyścig był szybki.

- Wyścig był bardzo ciężki, a stawka wyrównana. Mimo tego 12. Miejsca, a na 1500 było 9., jestem bardzo zadowolona, Przecież na dystansie 1000 m do czołówki zaczęłam się wkradać dopiero rok temu. Wcześniej nie przebijałam się nawet do Grupy A Pucharu Świata na tym dystansie. Rok temu jednak trener pokazał mi, że jednak mogę się ścigać z tymi dziewczynami.

Mam jeszcze spore rezerwy, bo one mi tak daleko szybkościowo na pierwszym kole nie odjeżdżają. Brakuje mi troszkę treningów, jazdy za mężczyznami, a na szczęście takich mamy, jest wspaniała grupa sprinterska. Mam nadzieję, że związek, mój trener i ja w połączeniu z trenerem chłopców jakoś to zorganizujemy i będziemy walczyć o wspólny sukces.

1.40 s. zabrakło do medalu. Co trzeba zrobić, żeby to nadrobić?

- Teoretycznie to nie jest tak dużo. Po biegu trener mówił mi tak: "Jak to jest, że na 1000 m przegrywasz z medalistką Ireen Wust 0.4 s, zostaje ci pięćset metrów do mety, a ty przegrywasz jeszcze dużo więcej?". To pokazuje, że można i ja wiem, że mogę i nie mówię ostatniego słowa. Wierzę, że mogę zdobywać medale!

Co musisz poprawić: szybkość czy wytrzymałość?

- I jedno, i drugie. Nie ma lekko w tym sporcie. Są też rezerwy w technice: pozycję trzeba poważnie obniżyć, bo to też jest klucz. Ale też sposób treningu, który w tym sezonie rozpoczęłam, czyli short-track. Pokazała to Ter Mors. Gdy wróciła z obozu przygotowawczego w Japonii, mój trener powiedział: "Wow! To jest złota medalistka igrzysk na 1000 metrów". Tak też się stało. Przełożenie na nogi z tego short-tracku jest niesamowite. Mój trener cały czas namawia Patrycję Maliszewską nie do porzucenia tej dyscypliny, ale do dołączenia do nas. Możliwości w sprincie są spore, dziewczyny mogą się pokazać.

Short-track zapewne poprawia jazdę na łuku?

- Dokładnie. Lepiej się jedzie wiraż po takim treningu, tam są dużo większe napięcia mięśniowa, dużo większa siła odśrodkowa. Po short-tracku zyskuje się lekkość wejścia w wiraż. Na krótkim torze nie ma w ogóle czasu na rozluźnienie. Przeciążenia są niesamowite. Po short-tracku zyskuje się piękny "flow" i się leci!

To najlepsze igrzyska w twoim wykonaniu!

- Najlepsze i na pewno nie ostatnie!

Rozmawiał w Oval Arena w Guangneungu Michał Białoński

Oglądaj igrzyska na żywo!

Dowiedz się więcej na temat: Natalia Czerwonka