​Pjongczang 2018. Drużyna polskich panczenistek wchodzi do gry

W poniedziałek rywalizację w zmaganiach drużynowych w Pjongczangu rozpoczną polskie panczenistki. Tego dnia odbędą się cztery wyścigi ćwierćfinałowe, a cztery drużyny z najlepszymi czasami awansują do półfinałów igrzysk.

Polki tor pokonają razem z Amerykankami. Gdyby obowiązywały takie same zasady, jak na poprzednich igrzyskach, to biało-czerwone miałyby powody do zadowolenia. Zawodniczki z USA prawo startu w Korei Południowej uzyskały bowiem z gorszym rezultatem niż Polki.

Reklama

Teraz jednak w półfinałach nie znajdą się po prostu zwycięzcy par, a cztery drużyny, które osiągną najlepszy rezultat w ćwierćfinałach.

Z ośmiu drużyn przystępujących do rywalizacji, Polki w sezonie miały szósty najlepszy rezultat. Odpowiadająca za szkolenie w Polskim Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Ewa Białkowska wierzy jednak, że stać je, aby znów stanęły na olimpijskim podium.

- Cieszę się na myśl o tej konkurencji i mam dobre przeczucia. Naszym atutem jest doświadczenie, zgranie. Niezwykle ważne w tym wyścigu jest to, aby zawodniczki się rozumiały, potrafiły w prosty sposób komunikować - powiedziała w rozmowie z PAP.

Polki wystąpią w składzie: Natalia Czerwonka, Katarzyna Bachleda-Curuś i Luiza Złotkowska. Ta trójka cztery lata temu wywalczyła srebrny medal, natomiast w 2010 roku w Vancouver z brązu cieszyły się Bachleda-Curuś, Złotkowska oraz Katarzyna Woźniak. Rezerwową w poniedziałek będzie Karolina Bosiek.

W tym sezonie zdecydowanie najlepiej prezentowały się Japonki. W gronie faworytek tradycyjnie są też Holenderki. Pozostałe reprezentacje zdaniem Białkowskiej jak najbardziej są w zasięgu Polek.

- Co prawda w indywidualnych startach można się było spodziewać nieco wyższych miejsce naszych dziewczyn, ale w kontekście walki drużynowej to nie ma aż takiego znaczenia - dodała.

Z tego, że w poniedziałek nie będą faworytkami, Polki zdają sobie sprawę. Są jednak gotowe na walkę i pełne wiary.

- Od Soczi nie stałyśmy na podium mistrzostw świata. Będziemy musiały atakować, ale to może lepiej. W Vancouver też na nas nie liczono. W Korei ten medal będzie trzeba wyszarpać i może dzięki temu będzie lepiej smakował - zwróciła uwagę Czerwonka.

Rywalizacja rozpocznie się o godzinie 12.00 czasu polskiego. Ćwierćfinał z udziałem Polek jest ostatnim. Walka o medale oraz miejsca 5-8 zaplanowana jest natomiast na środę.

Z Gangneungu Wojciech Kruk-Pielesiak