Pjongczang 2018. Hula: Nie czułem, żeby wiało aż tak mocno

- W zeszłym roku, gdy zaliczyłem upadek na tej skoczni, powiedziałem sobie, że wrócę tu mocniejszy i będzie dobrze. Pracowałem na to, żeby dać z siebie to, co najlepsze. Odjęto mi sporo punktów za wiatr, ale nie czułem, żeby wiało aż tak mocno. Cóż, tak to policzyli - rozkładał ręce Stefan Hula, który otarł się o podium IO w Pjongczang, w konkursie na normalnej skoczni.

Michał Białoński, eurosport.interia.pl: Za wiatr odjęto ci aż 18.2 pkt, mieliśmy przekonanie po twoim skoku, że medal jest pewny! Może nie złoty, ale srebrny albo brązowy. Faktycznie wiało ci aż tak bardzo?

Reklama

Stefan Hula: Nie czułem, żeby wiało aż tak mocno, to muszę przyznać, ale tak policzyło. No i co zrobić... Już można gdybać. Na wszystkie sposoby. Ja jestem z siebie jak najbardziej zadowolony. Gdzieś w środku jest może złość, ale nic na to nie poradzę. Po co mam się złościć? Już nic mi to nie da! Takim złoszczeniem bardziej bym sobie szkodził, a tak akceptuję to, co się stało. Akceptuję to, że było blisko, a jednak nie. Będziemy walczyć dalej.

Czujesz pewnie wielki żal, to nie tak miało się skończyć!

- Było blisko, ale co zrobić. Piąte miejsce i tak jest wspaniałe. Jest dla mnie wielkim sukcesem. Była szansa na więcej, ale akceptuję to, co jest. Nie jestem ani zły, ani rozczarowany. Przetrawię to. Dla mnie i tak jest to bardzo dobry czas. Pokazuje, że jestem w bardzo dobrej dyspozycji. Zadecydowały szczegóły, bo mogło być jeszcze lepiej.

Co czułeś na górze, gdy te zawody trwały do niedzieli. Pięć razy zdejmowano z belki Ammanna, nie myślałeś, że przerwą zawody, za końcowe uznają wyniki z pierwszej serii i zostaniesz mistrzem olimpijskim?

- Nie. Starałem się zachować spokój. Siedziałem wtedy w ciepełku, więc nie było źle (mówiąc to Stefan szczękał zębami z zimna - przyp. red.). Później już co... Nie było nerwów za dużo. Wiedziałem, że potrafię daleko skakać, co udowodniłem.

Czy w drugim skoku coś zepsułeś?

- Wydaje mi się, że nie, ale pogadam z trenerem i dowiem się. Nie była to taka "bomba" jak w pierwszym, ale to był dobry skok.

Wierzyłeś przed zawodami, że możesz tak dobrze wystąpić?

- Tak, bo po to tak mocno trenowałem i wierzyłem w siebie. W zeszłym roku, gdy zaliczyłem upadek na tej skoczni, powiedziałem sobie, że wrócę tu mocniejszy i będzie dobrze. Pracowałem na to, żeby dać z siebie to, co najlepsze!

Z Pjongczangu Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Stefan Hula