​Pjongczang 2018. Jarosz: Spodziewałem się takiego wyniku Kowalczyk

Krzysztofa Jarosza, który wraz ze Stanisławem Mrowcą szkolił Justynę Kowalczyk w Maratonie Mszana Dolna, nie zdziwiło jej 14. miejsce w niedzielnym biegu narciarskim na 30 km stylem klasycznym w igrzyskach w Pjongczangu.

- Spodziewałem się takiego wyniku. Przebieg zawodów był taki, że faworytki ruszyły do przodu, aby rozerwać grupę. Justyna nie zaryzykowała - powiedział szkoleniowiec, który obecnie pracuje z zawodnikami Witów-Ski Mszana Górna.

Reklama

Jego zdaniem najlepsza polska biegaczka narciarska postąpiła bardzo dobrze. Uważa, że lepiej iż zakończyła zawody w drugiej dziesiątce, niż najprawdopodobniej ostatni start na igrzyskach miał się zakończyć kontuzją. Jego zdaniem podczas mistrzostw Polski Kowalczyk ogłosi, że nie zrywa całkowicie ze sportem zawodowym.

- Zapewne będzie łączyć biegi masowe z występami od czasu do czasu w Pucharze Świata. Szczególnie, jeżeli uda się zorganizować imprezę tej rangi w naszym kraju - pokreślił Jarosz.

Zaapelował do Kowalczyk, aby włączyła się w naprawę biegów narciarskich w Polsce, bo "naprawdę źle się dzieje".

- Chciałbym podziękować Justynie za te 20 lat startów. Kiedyś przecież zaczynaliśmy razem - dodał były trener zawodniczki z Kasiny Wielkiej.

 

Dowiedz się więcej na temat: Pjongczang 2018 | Justyna Kowalczyk