Pjongczang 2018. Kadra Polski zatwierdzona, ale jest kilka niewiadomych

Kadra Polski na igrzyska w Pjongczangu liczy 58 osób, ale w grze jest jeszcze kilka osób. Chorążym będzie Zbigniew Bródka. Za zdobycie złotego medalu każdy z "Biało-Czerwonych" otrzyma 120 tys. zł. Igrzyska odbędą się w dniach 9-25 lutego.

Jednocześnie zarząd upoważnił prezesa Andrzeja Kraśnickiego do uzupełniania składu reprezentacji w przypadku przesunięć rankingowych, wynikających z potwierdzenia kwot przez narodowe komitety olimpijskie, a dających status umożliwiający start kolejnym zawodnikom.

Reklama

- Myślę, że w grę może wchodzić jeszcze kilka osób - powiedział Kraśnicki.

Cztery lata temu w Soczi Polskę reprezentowało 59 sportowców. Warunkiem znalezienia się w kadrze było wypełnienie międzynarodowych kryteriów kwalifikacyjnych.

Niemal na pewno ostatecznie w Korei Południowej zaprezentuje się co najmniej tyle samo polskich zawodników, co w Rosji. Obecnie status rezerwowego, a więc oficjalnie niewliczanego do składu, ma bobsleista - Arnold Zdebiak. Jak poinformował sekretarz generalny Adam Krzesiński, Zdebiak ma jednak wystąpić w rywalizacji czwórek, zastępując Krzysztofa Tylkowskiego, który wcześniej weźmie udział w zmaganiach dwójek.

- Dla nas ten zawodnik już jest członkiem reprezentacji - podkreślił Krzesiński.

W obecnej olimpijskiej reprezentacji znalazło się 26 kobiet i 32 mężczyzn. Do tego dochodzi 76 osób współpracujących - trenerów, lekarzy, serwismenów, fizjoterapeutów. Wciąż nie jest znane nazwisko jednego narciarza alpejskiego.

- Polski Związek narciarski poprosił nas o chwilę zwłoki. Odbędzie się posiedzenie zarządu PZN, na którym zostanie podjęta ostateczna decyzja odnośnie wyboru zawodnika i tym samym jego trenera. Związek czeka bowiem na zamknięcie listy rankingowej międzynarodowej federacji i liczy, że obaj brani pod uwagę zawodnicy ostatecznie będą uprawnieni do olimpijskiego startu - wyjaśnił Krzesiński.

Chorążym reprezentacji, który podczas ceremonii otwarcia będzie niósł polską flagę, został Bródka. 33-letni panczenista w 2014 roku w Soczi zdobył dwa medale - złoty na 1500 m oraz brązowy z kolegami z drużyny.

- To nie tylko dla Zbyszka, ale i całej naszej dyscypliny olbrzymi zaszczyt. Nie mógł być w Warszawie podczas ogłoszenia tej decyzji, ponieważ właśnie z całą kadrą szlifuje formę na torze w Inzell - powiedział prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Roman Derks.

- Zbyszek nie tylko swoimi wynikami, ale również profesjonalną postawą na co dzień zasłużył na niesienie polskiej flagi. Nie jest tajemnicą, że karierę sportową łączy z byciem strażakiem. I on nie siedzi za biurkiem, tylko regularnie uczestniczy w akcjach - dodał.

Bródka jest drugim panczenistą, który dostąpi tego wyróżnienia. W 2010 roku w Vancouver chorążym był Konrad Niedźwiedzki.

Od 30 stycznia rozpocznie się składanie ślubowań przez olimpijczyków. Jako pierwsi złożą je reprezentanci w łyżwiarstwie szybkim oraz short tracku, jako ostatni natomiast, 12 lutego, snowboardziści.

Biegaczka narciarska Justyna Kowalczyk i osoby z nią współpracujące oficjalnie odbiorą nominację już w wiosce olimpijskiej.

Na wtorkowym posiedzeniu zarządu ustalono także wysokość premii za wywalczone w Pjongczangu medale. Złoty wyceniono na 120 tys. złotych, srebrny na 80, a brązowy na 50. Trenerzy otrzymają odpowiednio 60, 40 i 25 tys.

W przypadku rywalizacji drużynowej każdy członek zespołu może liczyć na 90 tys. w przypadku triumfu ekipy, 60 tys. za srebrny krążek oraz 37,5 za brązowy.