Pjongczang 2018. Nowakowska: Miałam nogi jak z betonu

- Nie czułam się dziś dobrze. Od pierwszego ruchu nogi miałam jak z betonu i to niestety trwało przez cały dystans. Trochę się denerwowałam, ale stres nie przeszkodził mi tak bardzo jak kiepskie samopoczucie - powiedziała nam 34. w biegu sprinterskim biathlonistek Weronika Nowakowska.

Trener Polek Tobias Torgersen przewidział, że przez mocny wiatr na strzelnicy mało kto będzie miał 10 trafień na 10 strzałów i to się sprawdziło.

Reklama

- Faktycznie, strzelanie w takich warunkach było bardzo trudne. Potwierdzały to treningi w poprzednich dniach i dzisiejsze przestrzeliwanie, a później zawody. Nie są łatwe warunki na strzelnicy, a do tego dochodzi stres, mróz, zmarznięte ręce. Dla wszystkich były to jednak równe warunki - oceniła Weronika Nowakowska.

- Moje strzelanie nie było najlepsze. Widać było, że wiatr hula po strzelnicy. Nie wykorzystałam swojej szansy na stójce, bo miałam warunki, żeby wystrzelać na zero. Mimo wszystko się myliłam - dodała.

- Najsłabszym punktem mojego występu był dzisiaj jednak bieg. Niestety, nie czułam się dobrze. Od pierwszego ruchu nogi miałam jak z betonu i to niestety trwało przez cały dystans. Trochę się denerwowałam, ale stres nie przeszkodził mi tak bardzo jak kiepskie samopoczucie. Mam nadzieję, że w kolejnych wyścigach będę czuła się lepiej, a także wykorzystam szanse na strzelnicy - nie kryje.

Czy Weronika ma jakiś poważniejszy problem zdrowotny?

- Nic mi nie dolega, moje słabsze samopoczucie było kwestią złego dla mnie dnia. Choć nie wprost, dawałam wcześniej do zrozumienia, że może tak być. Sprawdziły się niestety moje przewidywania. Igrzyska się nie kończą, one się dopiero zaczęły i mam nadzieję, że pokażę lepszą stronę biathlonu i siebie samej - odpowiada.

- W biegu pościgowym ciężko będzie o dobry wynik, bo stratę mam bardzo duża (1:57 min do Laury Dahlmeier). Najbliższy start, w którym mogę liczyć na dobry wynik, to w biegu indywidualnym, który zostanie przeprowadzony 14 lutego. Mam nadzieję, że wtedy będę się już czuła dobrze  - zaznacza.

Sprint był ulubioną konkurencją Nowakowskiej, tymczasem poniosła w nim porażkę.

- Nie podobał mi się program igrzysk, w którym sprint ułożono na samym początku, ale nic na to nie poradzę, wszyscy musimy się dostosować. Igrzyska się nie kończą, walczę dalej - zakończyła Weronika.

W poniedziałek biathlonistki czeka bieg na dochodzenie na 10 km.

Oglądaj igrzyska i poczuj te emocje gdziekolwiek jesteś! Sprawdź teraz

Z Pjongczangu Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Weronika Nowakowska