Pjongczang 2018. Paweł Jaroszek: Brakuje sprzętu dla trenujących dzieci

Występy reprezentantów Polski w łyżwiarstwie szybkim podczas igrzysk olimpijskich w Korei Południowej okazały się rozczarowaniem. Przed czterema laty w Soczi cieszyliśmy się z trzech medali, w tym jednego złotego Zbigniewa Bródki. Być może lepiej niż w Pjongczangu będzie w 2022 roku w Pekinie. Od niedawna w Tomaszowie Mazowieckim funkcjonuje kryty tor. To nowa szansa, której wcześniej nie było.

- To, co stało się cztery lata temu pod względem medali, to było moim zdaniem ponad stan. Teraz nie nastawiałem się na takie wyniki. Mogliśmy po cichu liczyć na sztafetę w biegu drużynowym, ale z drugiej strony zawodniczki w tym sezonie nie były mocne. Nie liczyłem tutaj na medal. Jeżeli chodzi o panów startujących na 1500 metrów, to oni regularnie kręcili się w okolicach dziesiątego miejsca. Tutaj też nie było podstaw, aby sądzić, że któryś z nich wywalczy krążek olimpijski. Wyniki są zatem na miarę oczekiwań, stanu i możliwości. W tej chwili tak to wygląda – przyznaje ekspert Eurosportu i były olimpijczyk Paweł Jaroszek.

Reklama

W zeszłym roku w Tomaszewie Mazowieckim w końcu uruchomiono pierwszy kryty tor łyżwiarski w kraju. Nikomu nie trzeba mówić, że czegoś takiego mocno brakowało.

- Tor oddano do użytku dopiero w październiku. Straciliśmy tak naprawdę cztery lata po zmaganiach olimpijskich w Soczi. Teraz potrzeba minimum okresu do kolejnych igrzysk, aby pojawiły się sukcesy. Nie ukrywajmy, że nasi czołowi reprezentanci i zawodniczki mają już swoje lata. Nie są najmłodsi. Oddech na plecach od młodzieży jest. Mamy zaplecze. Kilka dni temu rozmawiałem z Jaromirem Radkem, który mieszka w Tomaszowie Mazowieckim. On trenuje tam grupę dzieci i mówił mi, że po otwarciu toru brakuje im sprzętu. Tyle młodych ludzi zgłasza się do sekcji łyżwiarstwa szybkiego. A tam akurat dbają, aby sporo dzieci jeździło na łyżwach. Przy tych warunkach, które teraz są, możemy mieć nadzieję, że coś z tego będzie.

- Nie łudźmy się, ale kilka lat będziemy musieli poczekać. Zawodnicy teraz będą mogli trenować w kraju i to jest istotne. Pamiętam, że czasem za moim czasów przebywaliśmy prawie 300 dni na zgrupowaniach polskich i przede wszystkich zagranicznych. Nie mieliśmy, gdzie trenować. Tutaj będzie także lepsza sytuacja pod względem mentalnym. Zawodnicy będą po prostu u siebie. Czasem będą mogli pojechać do domu, ktoś będzie mógł ich odwiedzić. To też zapewne podniesie ich późniejsze możliwości. Miejmy nadzieje, że ta hala pomoże – dodał Paweł Jaroszek, który w panczenach reprezentował Polskę na igrzyskach w Albertville i Lillehammer.

Każda sekunda ZIO w Pjongczangu w eurosportplayer.pl, a także w Eurosporcie 1 i Eurosporcie 2.

Oglądaj igrzyska na żywo!

Krzysztof Srogosz