Pjongczang 2018. Polskie panczenistki nie awansowały do półfinału

Podczas igrzysk w Vancouver w 2010 roku nasze panczenistki w rywalizacji drużynowej zdobyły brąz. Przed czterema laty w Soczi były już drugie na igrzyskach. Teraz w Pjongczangu zaprezentowały się bardzo słabo. Nasz zespół w składzie Katarzyna Bachleda-Curuś, Luiza Złotkowska i Natalia Czerwonka zajął ostatnie, ósme miejsce w poniedziałkowych ćwierćfinałach. Teraz Polkom pozostaje walka o miejsca 7-8.

W ćwierćfinałowej rywalizacji zobaczyliśmy w poniedziałek osiem drużyn. Nasza ekipa startowała w ostatniej, czwartej parze. Rywalkami były Amerykanki.

Reklama

Od początku nasze zawodniczki nie biegły dobrze. Dystans 2400 metrów okazał się zbyt wymagający. Z każdym kolejnym okrążeniem Polki traciły dystans nie tylko do walczących z nimi bezpośrednio przeciwniczek, ale także do najlepszej czwórki.

Podczas igrzysk w Pjongczangu zasady były inne niż jeszcze cztery lata temu. Wtedy do kolejnej fazy przechodzili zwycięzcy biegów, a teraz najważniejszy był czas. Można było zatem przegrać rywalizację w parze, a zdobyć promocję do półfinałów.

Niestety, tego dnia nasze panczenistki nie były w dobrej formie. Dość szybko od dwójki Czerwonka-Złotkowska odpadła Bachleda-Curuś. Najbardziej doświadczona reprezentantka nie wytrzymała. Czas zespołu liczy się po przejeździe ostatniej w trójce. Nieudany start 38-latki chyba i tak jednak nic by nie zmienił. Polki raczej nie miałyby czasu gwarantującego udział w środowym półfinale.

"Biało-Czerwone" uzyskały czas 3.04,80. Zdecydowanie najsłabszy w stawce, który był nawet gorszy niż ten na nieudanych zeszłorocznych mistrzostwach świata. Najlepsze okazały się Holenderki. One miały wynik lepszy od Polek o ponad 9 sekund. Drugie były Japonki, a trzecie Kanadyjki. O medal powalczą jeszcze Amerykanki.

- Najsłabsze ogniwo w drużynie, a więc Katarzyna Bachleda-Curuś nie wytrzymało. Ten bieg ma twarde prawa i czas jest zatrzymywany, gdy ostatnia przejeżdża przez metę. Może lepiej byłoby, gdyby szansę dostała młoda Karolinie Bosiek, która przecież była lepsza indywidualnie od Katarzyny na trzy kilometry. Nie znamy jednak wszystkich szczegółów. Być może trenerzy mieli inną koncepcję. Spodziewałem się, że nasze zawodniczki zaprezentują się zdecydowanie lepiej - mówi ekspert Eurosportu Paweł Jaroszek.

Każda sekunda ZIO w Pjongczangu w eurosportplayer.pl, a także w Eurosporcie 1 i Eurosporcie 2.

Na igrzyskach liczy się każda sekunda. Nie trać czasu! Oglądaj na żywo