Pjongczang 2018. Powrót do kraju Orłów Horngachera

Do kraju z igrzysk olimpijskich wracają dziś skoczkowie narciarscy. Nasi zawodnicy przywiozą z Korei dwa medale: złoty Kamila Stocha w rywalizacji indywidualnej na dużej skoczni oraz brązowy w zmaganiach drużynowych.

Odnosząc się do osiągnięć naszych zawodników, szef resortu sportu Witold Bańka stwierdził, że są to "wyniki spełniające wysokie oczekiwania" kibiców. Z jednej strony, udało się obronić mistrzostwo na dużej skoczni. Z drugiej, po raz pierwszy sięgnąć po medal w rywalizacji zespołowej.

Reklama

"To jest wielki sukces, nasi skoczkowie są trzonem olimpijskiej kadry i stanęli na wysokości zadania. Ten sukces pokazuje niesamowitą odporność psychiczną naszych zawodników. Pamiętamy, że w pierwszym konkursie mieliśmy niemal na talerzu dwa medale, ale sport okazał się brutalny" - przypomniał.

Dorobek skoczków to jedyne medalowe osiągnięcia naszej reprezentacji walczącej w Pjongczangu. Minister Bańka zauważa, że "Biało-Czerwoni" odnotowują słabsze występy, aniżeli w poprzednich igrzyskach. Liczy jednak na jeszcze jedno podium dla Polski. "Dwa, trzy medale, które przywieziemy - one oddają stan polskiego sportu zimowego. Każdy wie, że nasze osiągnięcia z Soczi czy Vancouver nieco zaciemniały rzeczywistość. To, że nie mamy jeszcze nowych gwiazd tłumaczę tym, że mamy jeszcze szkoleniowe braki. W kilka lat nie da się ukształtować olimpijczyka" - tłumaczył minister.

Skoczkowie mają wylądować na stołecznym lotnisku imienia Fryderyka Chopina przed godziną 14.

Dowiedz się więcej na temat: Pjongczang 2018 | Kamil Stoch | skoki narciarskie