Pjongczang 2018. Sekretarz PZN-u: Snowboardzista Kwiatkowski potwierdził potencjał

Oskar Kwiatkowski zajmując 13. miejsce w olimpijskiej rywalizacji w snowboardowym slalomie gigancie równoległym w Pjongczangu potwierdził potencjał - podkreślił sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego Tomasz Wieczorek.

Przed zawodami zwrócił uwagę, że "mało doświadczony i nieopierzony Oskar jest nieprzewidywalny, ale to przyszłościowy zawodnik. W ubiegłorocznych mistrzostwach świata mimo popełnionego błędu uplasował się na dwunastej pozycji w slalomie i dwudziestej w gigancie. Jeśli teraz będzie na miejscach 10-20 uznam jego występ za udany".

Reklama

Po zakończeniu rywalizacji w Pjongczangu Wieczorek powiedział: - Jestem bardzo zadowolony z tego, jak się Oskar zaprezentował. Potwierdził potencjał i w perspektywie następnych igrzysk w Pekinie wyróżnił się z całej snowboardowej ekipy najbardziej. W 1/8 finału przegrał o przysłowiowy włos z Francuzem Sylvainem Dufourem, który ostatecznie był czwarty. A trzeba przypomnieć, że dwa lata temu cudem uszedł z życiem.

W lutym 2016 roku Kwiatkowski (AZS Zakopane) prowadząc samochód w Szaflarach wpadł w poślizg i zderzył się czołowo z autobusem. Nieprzytomnego przewieziono do szpitala w Nowym Targu. Miał złamanych siedem żeber, pęknięte biodro, dwie kości kręgosłupa i odmę płucną. Trener snowboardowej kadry Piotr Skowroński uważa, iż jego podopieczny przeżył ten wypadek dzięki temu, że jest bardzo silny.

Trener klubowy 21-letniego zakopiańczyka Michał Sitarz podkreślił, że dawno nie było w kraju tak utalentowanego snowboardzisty w konkurencjach alpejskich. W 2013 roku Kwiatkowski zdobył srebrny medal Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy w slalomie gigancie równoległym. Dwa lata później zajął piąte miejsce w tej konkurencji w mistrzostwach świata juniorów.

Sekretarz generalny PZN-u zwrócił uwagę, że w kraju jest jeszcze jeden zawodnik w tej konkurencji o podobnym potencjale. To również młody, 21-letni Michał Nowaczyk (AZS Zakopane), który na początku lipca podczas zgrupowania we Francji doznał złamania kości strzałkowej w lewej nodze. Od razu, w klinice w Grenoble, został zoperowany. Założono mu blachę oraz śruby i przez dwa miesiące przechodził rekonwalescencję. Po konsultacji medycznej zdecydował, że te żelazne ciała obce wyciągnięte będą po sezonie.

- To bardzo perspektywiczna para alpejczyków, która jeśli będzie się nakręcać w koleżeńskiej rywalizacji, może wiele osiągnąć - ocenił, dodając: - A związek dołoży starań, aby im stworzyć znacznie lepsze warunki szkoleniowe niż dotychczas. Musimy iść w kierunku profesjonalizacji, jeśli mamy rywalizować z elitą. Nie może zawodnik na zgrupowaniu zajmować się kupowaniem produktów i gotowaniem posiłków, albo szukać startu w komercyjnych imprezach, by mieć środki do życia.

Wieczorek uważa, że nie mniejszy potencjał ma Aleksandra Król (KS F2 Dawidek Team Zakopane), która w sobotnim slalomie gigancie równoległym zajęła 11. pozycję.

- Ola to typowa slalomistka, ale nie mogę tłumaczyć, że gdyby w programie igrzysk była ta konkurencja, to z pewnością znalazłaby się w dziesiątce. W 1/8 finału miała Szwajcarkę Julie Zogg, z którą często wspólnie trenuje, a więc znała rywalkę bardzo dobrze. I podobnie jak Oskar przegrała pojedynek o włos, o siedemdziesiąt setnych sekundy - zaznaczył.

Odnosząc się do występu pozostałych Polek, sekretarz generalny PZN-u stwierdził, że Weronika Biela (AZS Zakopane) nadal nie wykorzystuje swych możliwości, natomiast jej klubowa koleżanka Karolina Sztokfisz zbyt ostrożnie rozpoczęła rywalizację.

- Pierwszy przejazd miała za bardzo zachowawczy, a w drugim rzuciła się do odrabiania. Moim zdaniem powinna odwrotnie - zaryzykować najpierw ostrzej, a potem ewentualnie jechać spokojniej - powiedział Wieczorek.

Złote medale w snowboardowym slalomie gigancie równoległym zdobyli Czeszka Ester Ledecka i Szwajcar Nevin Galmarini.