Pjongczang 2018. Stoch i Hula skomentowali konkurs na skoczni normalnej

Wielkie przygnębienie zapanowało wśród polskich kibiców po konkursie na normalnej skoczni na igrzyskach w Pjongczangu. Prowadzący po pierwszej serii Stefan Hula zakończył zmagania na piątym miejscu. Kamil Stoch spadł z drugiego na czwarte miejsce. Mimo rozczarowania, nasi zawodnicy nie unikali wywiadów.

- Sądziłem, że skok z drugiej serii da mi medal - mówi Hula. - Nie złoty, ale koledzy podeszli, mówili "będzie srebro albo brąz". Myślę sobie, no to OK. Ale zobaczyłem, ile odjęli mi punktów za wiatr… No trudno. Dla mnie to i tak ogromny sukces, chociaż czuję niedosyt. Myślałem, że może być pięknie. Nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli - powiedział skoczek ze Szczyrku.

Reklama

Kamil Stoch nie chciał zrzucać winy na sędziów, którzy na siłę kontynuowali konkurs, mimo mocnego wiatru.

- Nie rozmawialiśmy o warunkach między sobą. Przecież nie pójdziemy do sędziów, żeby powiedzieć "odwołajcie drugą serię, bo prowadzimy". Musieliśmy zrobić, co należy, myślę, że ze Stefanem skoczyliśmy dobrze. Szczegóły usłyszę od trenera. Przy optymalnych warunkach mogłem być na podium, zabrakło "picinkę". Ale warto pamiętać ten konkurs, by wiedzieć, co można zrobić lepiej - komentuje Kamil Stoch.

Mamy nadzieję, że polscy skoczkowie powetują sobie niepowodzenie na skoczni dużej (17.02) i w konkursie drużynowym (19.02).

Oglądaj igrzyska na żywo!

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch | Stefan Hula | Pjongczang 2018