Pjongczang 2018. Tobias Torgersen: Ceremonia otwarcia jest nie dla nas

- Z uwagi na sobotni start w sprincie nie wybieramy się na ceremonię otwarcia igrzysk - powiedział w rozmowie z wysłannikiem serwisu eurosport.interia.pl Michałowi Białońskiemu trener reprezentacji biathlonistek Tobias Torgersen.

Michał Białoński, eurosport.interia.pl: Jak pan oceni czwartkowy trening biathlonistek?

Reklama

Tobias Torgersen, trener reprezentacji Polski w biathlonie kobiet: To był dla nas luźniejszy dzień. Krysia Guzik, Monika Hojnisz i  Kamila Żuk potrenowały tylko lekko klasykiem. Magda Gwizdoń i "Wera" (Weronika Nowakowska) miały też trening stylem łyżwowym. Towarzyszyłem im bez nart, by pooglądać różne fragmenty trasy, by mieć jasność co do taktyki i techniki, jakie obrać na starty tutaj. Taki zresztą mamy zwyczaj przed każdym startem w Pucharze Świata, że sprawdzamy trasę, a później omawiamy jej momenty krytyczne.

Za to wczoraj mieliśmy bardzo ciężki trening, z wieloma interwałami i to po nim nastąpiły luźniejsze zajęcia w czwartek. Jutro mamy krótsze zajęcia, z kilkoma przyspieszeniami. To normalne przygotowania do zawodów.

Co jest kluczowe przed startem w sprincie na 7,5 km, jaki was czeka w sobotę? Strzelanie czy bieganie?

- W sprincie musisz być w najlepszej formie we wszystkim. Zwłaszcza igrzyska olimpijskie mają tę specyfikę, że dla nas najważniejszymi konkurencjami jest ta pierwsza i ostatnia. Sprint jest ważny nie tylko sam w sobie, ale ustawia cię też w pozycji do biegu pościgowego. Jeśli wypadniesz dobrze w sprincie, masz szansę na powtórkę w biegu na dochodzenie. Jeśli sprint pójdzie ci słabo, to czeka cię ciężki okres.

Mamy też sztafetę, to ostanie zawody. Musimy być przygotowani na wszystko i będziemy.

Z tego, co widziałem dzisiaj na strzelnicy, muszę powiedzieć, że w zawodach strzelanie to może być loteria. Mocne powiewy wiatru pojawiają się i znikają. Jeśli sprawdzą się prognozy pogody co do wiatru, to ogólnie w strzelaniu nie będzie dobrych wyników. Oczywiście, trzeba się starać, każdy to będzie robił na strzelnicy, ale myślę, że wiele zawodniczek tam przepadnie. Postaramy się znaleźć w tym gronie, które najlepiej poradzi sobie w wietrznych warunkach. Dostosowanie celowników do jego powiewu to będzie kluczowe na zawodach. 

Poza wiatrem, jak ogólnie pan ocenia sam obiekt i trasę biathlonową?

- Stadion jest duży, piękny, a trasa trudna wymagająca zarówno technicznie, jak i taktycznie. Ale nie ma tu nic, na co powinniśmy narzekać. Śnieg jest oczywiście inny, zimniejszy, bardziej zmrożony, więc będzie dosyć wolny, ale taki sam dla każdego.

Czyli śnieg jest zimniejszy od tego, jaki ostatnio spotykaliście na zawodach Pucharu Świata w Europie?

- Z pewnością tak, ale jeśli się sprawdzą prognozy, to w ciągu kilku najbliższych dni powinno się ocieplić, więc i konsystencja śniegu się zmieni przed pierwszą konkurencją. 

Zapadła już decyzja odnośnie Waszego udziału w ceremonii otwarcia igrzysk?

- Obowiązuje ogólna zasada nie tylko PZBiath, ale też PKOl-u, zgodnie z którą zawodnicy, który mają start nazajutrz po ceremonii otwarcia, nie biorą w niej udziału.

Czyli zostajecie w wiosce olimpijskiej?

- Tak.na otwarcie pójdzie tylko prawdopodobnie Kamila Żuk, która jest rezerwową.

Rozmawiał w Pjongczangu: Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Tobias Torgersen