Pjongczang 2018. Trener Winkelmann zadowolony ze startu Polaków

Paweł Słowiok, zajmując 22. miejsce w środę w Pjongczangu, uzyskał najlepszy wyniki polskich kombinatorów norweskich w igrzyskach od 1994 roku. Zadowolenia ze startu podopiecznych nie krył trener Danny Winkelmann.

W Lillehammer 24 lata temu na 21. pozycji sklasyfikowano Stanisława Ustupskiego. Później polskich dwuboistów długo na igrzyskach nie było. W 2014 roku w Soczi Adam Cieślar uplasował się na 37. i 39. pozycji.

Reklama

Słowiok stracił do najlepszego tego dnia Niemca Erica Frenzela 2.35,2. Na 39. pozycji zawody ukończył Szczepan Kupczak - ze stratą 4.11,2, na 42. Cieślar (4.47,3), a na ostatniej, 47. zameldował się na mecie Wojciech Marusarz (6.36,1). - Jestem zadowolony z tego, jak się zaprezentowali moi zawodnicy, z ich zaangażowania oraz z rezultatu Pawła. W jego wykonaniu to były naprawdę dobre zawody. Jestem z nich dumny - ocenił niemiecki trener, który polską kadrą opiekuje się od maja ubiegłego roku.

Słowiok zajmował po skokach 32. miejsce, ale formę biegową zaprezentował naprawdę dobrą. Netto osiągnął bowiem na trasie 12. rezultat. - Jestem zadowolony, na trasie czułem się dobrze. W całym tym sezonie mam dobre, równe biegi. Jak złapię mocną grupę, to jestem w stanie wytrzymać w niej do samego końca. Moje skoki też są już stabilniejsze, ale wciąż muszę pracować nad pozycją najazdową i odbiciem - ocenił zawodnik.

- Moim zdaniem Paweł w ostatnich latach stracił nieco czucie skoczni. Ma jednak naturę wojownika, a teraz jest mu potrzebne przede wszystkim więcej pewności siebie oraz więcej luzu na skoczni. Nic natomiast nie buduje pewności siebie lepiej niż dobry wynik, a dzisiejszy takim był i mam nadzieję, że mu pomoże - podkreślił Winkelmann.

W odwrotnej sytuacji jest Kupczak. 25-latek był po skokach 20. W tych okolicach utrzymywał się przez około połowę dystansu, jednak później zaczął słabnąć. - On wciąż jest młodym zawodnikiem. To był jego olimpijski debiut i starał się zaprezentować najlepiej, jak potrafi. Niestety, bieg zaczął zdecydowanie za szybko w stosunku do swoich możliwości. Mówiłem mu, żeby biegł spokojnie, nie prowadził grupy. Poniosła go jednak fantazja i w pewnym momencie "eksplodował". Musi wyciągnąć z tego lekcję - zaznaczył Winkelmann.

We wtorek kombinatorów czekają zawody ze skokami na dużym obiekcie, a 22 lutego po raz pierwszy w historii Polska weźmie udział w olimpijskiej rywalizacji drużynowej w tej konkurencji. Dalsze postępy zdaniem trenera są możliwe. - Staramy się teraz pracować również od podstaw, z juniorami. Na końcu tunelu widać światło i nie jest to tylko mały płomyk świecy. Musimy kontynuować rozpoczętą pracę i być cierpliwi. Potrzebne jest pozytywne nastawienie i chęć ciągłego uczenia się. Wyciąganie wniosków z każdego startu, zastanawianie się nad tym, co zrobiłem dobrze, a co można było zrobić lepiej. Z każdym krokiem będziemy wtedy robili postępy - podsumował szkoleniowiec.