Pjongczang 2018. Trzy podia Kamila Stocha w treningach na dużym obiekcie olimpijskim

Drugie i dwa razy trzecie - te miejsca zajmował Kamil Stoch kolejno w trzech treningach na dużej skoczni w Pjongczangu przed sobotnim konkursem indywidualnym. W pierwszej próbie najlepszy był Niemiec Stephan Leyhe, a w drugiej i trzeciej Norweg Robert Johansson. Moc z grona Orłów pokazał także Dawid Kubacki, a najsłabiej prezentował się Piotr Żyła.

W Pjongczangu od początku igrzysk szaleje siarczysty wiatr, potęgujący uczucie przenikliwego zimna. Nie inaczej było dzisiaj, organizatorzy podnieśli alert, ze względów bezpieczeństwa zawracając m.in. reportera eurosport.interia.pl, by wrócił do budynku i pozostał w nim aż do odwołania. Natura w końcu się zlitowała i treningi o dziwo udało się przeprowadzić planowo, choć duża skocznia w Pjongczangu nie nie jest tak dobrze naturalnie osłonięta, jak mniejszy obiekt.

Reklama

"Biało-Czerwoni" wrócili do rywalizacji po nieudanym występie na normalnej skoczni. To znaczy, w innych okolicznościach, czwarte miejsce Kamila Stocha, a zwłaszcza piątą lokatę Stefana Huli, kibice przyjęliby z zadowoleniem, ale jak tu się cieszyć, skoro duet rodaków prowadził po pierwszej serii? Wszyscy wiemy, co stało się później, ale to już historia.

Tę najnowszą Orły Stefana Horngachera zaczęli zapisywać dzisiejszymi skokami treningowymi, które mają swoją rangę w wewnętrznej rywalizacji w zespole. Austriacki trener po środowo-czwartkowych treningach znów będzie musiał wybrać czwórkę, która weźmie udział w piątkowych kwalifikacjach do sobotniego konkursu. Poprzednio na ławce usiadł Żyła, ale teraz ma czystą kartę w walce najpewniej z Kotem.

Przebieg I treningu:

W grupie pierwszych dwudziestu skoczków z przekroczeniem 120 m poradziło sobie tylko dwóch zawodników skaczących z belki nr 18. Weteran z Finlandii Janne Ahonen uzyskał 121 m, ale jeszcze lepiej spisał się Francuz Jonathan Learoyd (122,5 m). Obaj skakali w korzystnych warunkach, otrzymując wysoką rekompensatę za wiatr.

Później liderem długo był skaczący z nr 23 Vladimir Zografski. Bułgar z tej samej belki doleciał do 124 m, za co otrzymał notę 47,7 pkt. Wyprzedził go dopiero Japończyk Taku Yakeuchi (nr 38), który pokonał Zografskiego tylko o pół metra (48,2 pkt). Po chwili świetną próbą popisał się Słoweniec Timi Zajc (132,5 m; 60,2 pkt).

Pierwszy z Polaków na belce usiadł z nr 45 Maciej Kot i spisał się bardzo poprawnie. Przy znacznie mniej korzystnym wietrze od Zajca Orzeł osiągnął 127,5 m (56,9 pkt), wysuwając się na drugie miejsce. O dwa metry krócej od Zajca skoczył Stephan Leyhe, ale mając podobną bonifikatę za warunki do Kota, Niemiec objął prowadzenie.

Następnie przyszedł czas na Piotra Żyłę (nr 52) i mimo wielkiej bonifikaty za wiatr "Wiewiór" spisał się bardzo słabo. Po skoku na 119 m wylądował na 20. miejscu.

O niebo lepiej spisał się Stefan Hula, wskakując na trzecie miejsce (strata 3,4 pkt do Leyhe). 131 metrów robiło wrażenie i potwierdziło, że "Stefanek" jest w wielkiej formie.

Doskonale zaprezentował się również Dawid Kubacki, minimalnie wyprzedzając Hulę, mimo gorszej o metr odległości (0,2 pkt).

Mistrz olimpijski z normalnej skoczni Niemiec Andreas Wellinger wylądował dopiero na 10. miejscu (124,5 m), a jego rodak Richard Freitag dopiero na 24. pozycji (117 m).

Za to kończący pierwszy trening Kamil Stoch pokazał moc. Dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi skoczył 131 m, co pozwoliło mu zająć drugie miejsce. Z przewagą jednego punktu nad Polakiem najlepszy okazał się Niemiec Leyhe.

AG

Kliknij tutaj, aby zobaczyć zapis z drugiego treningu!

Najlepsze tematy