Pjongczang 2018. "W Korei czuć już igrzyska"

Zadowolona z ostatniej przed zimowymi igrzyskami roboczej wizyty w Pjongczangu wróciła szefowa polskiej misji olimpijskiej Marzenna Koszewska. Miała okazję wizytować m.in. miejsca noclegowe "Biało-Czerwonych". - W Korei czuć już igrzyska - powiedziała.

W środę do rozpoczęcia igrzysk pozostanie już tylko 100 dni, a organizatorzy przestaną przyjmować wizyty przedstawicieli komitetów olimpijskich. Tego dnia do Korei dotrze ogień olimpijski i wyruszy w podróż po kraju w tradycyjnej sztafecie.

Reklama

- W Korei czuć już igrzyska. Na każdym kroku widać olimpijski branding, maskotki, ale przed organizatorami wciąż sporo pracy i określenie - kosmetycznej, chyba byłoby za delikatne. Szczególnie w rejonie górskiej wioski olimpijskiej widać pracujący ciężki sprzęt. Zapewniono nas jednak, że wszystko postępuje zgodnie z harmonogramem. Natomiast wioska lodowa w Gangneung jest praktycznie gotowa. Wystarczy posprzątać i wstawić meble. Podobnie jest z obiektami sportowymi - podkreśliła Koszewska.

W 2014 roku w Soczi Polskę reprezentowało 59 sportowców. PKOl szacuje, że w Korei Południowej będzie ich ok. 55. Ostateczny termin walki o kwalifikacje mija 21 stycznia.

- Nasza reprezentacja traktowana jest jako jedna z tych większych. Organizatorzy takim krajom, po analizie spodziewanej wielkości ekipy, przydzielają konkretny budynek i miejsca zakwaterowania. Miałam okazję je odwiedzić, zarówno te w wiosce górskiej, jak i lodowej. Stworzyliśmy plany gdzie będzie nasze biuro, gdzie pomieszczenia misji medycznej, gdzie będą ulokowani przedstawiciele poszczególnych dyscyplin. Szkoda jedynie, że stan górskiej wioski nie był nieco lepszy - przyznała szefowa misji.

Ekipy będą mieszkały w piętnastopiętrowych budynkach. W wiosce górskiej "Biało-Czerwoni" zajmą piętra od ósmego do 12., a w lodowej od dziewiątego do 14.

- Nie wiem, z kim będziemy sąsiadowali. Organizatorzy nie zdradzili takich informacji, wcześniej natomiast nie pytali o preferencje. Jestem pewna, że z każdym stworzymy udane sąsiedztwo" - dodała.

Z Rosji "Biało-Czerwoni" przywieźli sześć medali, w tym aż cztery złote. Na obu skoczniach bezkonkurencyjny był Kamil Stoch, Justyna Kowalczyk triumfowała w biegu na 10 km techniką klasyczną, a panczenista Zbigniew Bródka w wyścigu na 1500 m.

Z drugiego miejsca cieszyła się drużyna łyżwiarek szybkich, w składzie: Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak, Luiza Złotkowska i Natalia Czerwonka. Natomiast Bródka razem z Konradem Niedźwiedzkim i Janem Szymańskim w tej samej konkurencji stanęli na najniższym stopniu podium.

To będą trzecie zimowe igrzyska na kontynencie azjatyckim. Poprzednie odbyły się w Japonii - w 1972 roku w Sapporo i w 1998 w Nagano. Korea Południowa była już gospodarzem letnich zmagań olimpijskich. Miały one miejsce w 1988 roku w Seulu.

W Pjongczangu sportowcy będą walczyć o 102 komplety medali. W programie znalazły się cztery nowe konkurencje: snowboardowy big air, wyścig ze startu wspólnego w łyżwiarstwie szybkim, rywalizacja par mieszanych w curlingu oraz zmagania drużynowe w narciarstwie alpejskim. Wycofano natomiast slalom równoległy w snowboardzie.

Igrzyska potrwają od 9 do 25 lutego.

Dowiedz się więcej na temat: Igrzyska olimpijskie w Pjongczangu