Rajd Dakar

Dakar 2018. Awans Wiśniewskiego w upalnej Argentynie

Kamil Wiśniewski spędził czternaście godzin na quadzie i w upale argentyńskich bezdroży awansował o trzy pozycje w klasyfikacji Rajdu Dakar. Co więcej został liderem w grupie quadów 4x4.

Wyjeżdżając z chłodnej i deszczowej Boliwii, uczestnicy 40. edycji Rajdu Dakar musieli szybko przestawić się na zgoła inne warunki. W Argentynie zrobiło się gorąco, a niemal każdy z rajdowców spędził na trasie etapu ponad 10 godzin. W tych trudnych warunkach Kamil Wiśniewski uzyskał 13. czas i awansował w klasyfikacji generalnej o trzy pozycje.

Reklama

Po odwołaniu 9. etapu zmagań i przymusowym dniu odpoczynku w Salcie, dakarowa stawka ponownie rzuciła się do sportowej walki. Wśród quadowców swoją dominację nadal potwierdza Ignacio Casale, który nie musi już forsować tempa. Trzeci na etapie z Salty do Belen Chilijczyk ma niemal dwie godziny przewagi nad następnym rywalem i jeśli tylko nie popełni błędu, odniesie swoje drugie zwycięstwo w super maratonie. Wtorkowy etap padł łupem debiutanta Nicolasa Cavigliasso, a z powodu wypadków z rywalizacją pożegnali się Simon Vitse i Gustavo Gallego.

Kamil Wiśniewski zrobił za to ogromny krok w kierunku powtórzenia zeszłorocznego sukcesu, jakim było pierwsze miejsce w grupie quadów 4x4. Polak wyprzedził swojego głównego rywala Daniela Mazzucco i obecnie ma nad Argentyńczykiem 16 minut przewagi.

- Niemal od początku oesu było tak ciepło, że po raz pierwszy w życiu zagotowałem paliwo. Początkowo myślałem, że to jego brak, ale potem okazało się, że problem jest innej natury. Musiałem przepinać zbiorniki, a tylny kilka razy schładzałem, polewając go wodą. Kiedy pod koniec odcinka temperatura nieco spadła mogłem wreszcie przyspieszyć, bo wcześniej przesuwałem się dość powoli - przyznał quadowiec.

Na trasie zawodnikom dokuczał upał. Przedsmak tego, co czeka ich podczas drugiego maratonu w okrytym złą sławą regionie Fiambali. Nasz reprezentant w klasie czterokołowców, niezmiennie patrzy optymistycznie na każdy, kolejny dzień. - Dziś spędziłem na quadzie 14 godzin. Jutro zapowiada się około 17, ale tyłek już się przyzwyczaił, więc będzie dobrze - żartował Wiśniewski.

Tymczasem Rafał Sonik przeszedł w Szczecinie skomplikowaną operację stawu kolanowego. - Jeśli miałbym określić stopień trudności tej operacji w skali od 1 do 10, to byłoby 8 z haczykiem - mówił doktor Dariusz Larysz, który przez niemal dwie godziny operował zwycięzcę Dakaru.

- Pan Sonik jest bardzo silnym i zdyscyplinowanym człowiekiem, więc jestem pełen optymizmu jeśli chodzi o jego powrót i odzyskanie sprawności. To był pierwszy krok. Odbudowaliśmy wszystkie powierzchnie stawowe, zespoliliśmy kolano na płyty i śruby. Teraz czas na długą i mozolną rehabilitację - relacjonował lekarz.

Zanim "SuperSonik" wróci do treningów może minąć nawet sześć miesięcy. Po operacji był w dobrej kondycji, choć zmagał się z ogromnym bólem. Krakowianin wróci do domu prawdopodobnie już w sobotę. Tego samego dnia dakarowa stawka zakończy zmagania w Cordobie. Aby jednak wjechać na rampę końcową, trzeba pokonać jeszcze cztery wymagające etapy.

Wyniki 10. etapu:

1. Nicolas Cavigliasso (ARG) 6:35.26
2. Jeremias Gonzalez Ferioli (ARG) +2.06
3. Ignacio Casale (CHL) +6.23
...
13. Kamil Wiśniewski (POL) +1:05.51

Klasyfikacja generalna:

1. Ignacio Casale (CHL) 40:34.52
2. Jeremias Gonzalez Ferioli (ARG) +1:41.03
3. Nicolas Cavigliasso (ARG) +1:42.56
...
14. Kamil Wiśniewski (POL) +9:44.15

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Wiśniewski | Rajd Dakar | Ignacio Casale