Polska gotowa na organizację igrzysk?

Polska to dziś znaczące państwo na sportowej mapie Europy. Nie tylko ze względu na znakomitych sportowców, ale też coraz lepszą bazę infrastrukturalną i umiejętność sprawnej organizacji imprezy. Czy wobec tego już niebawem będziemy w stanie zorganizować igrzyska olimpijskie?

Ostatnia dekada to w Polsce czas gigantycznych inwestycji w infrastrukturę sportową. To dekada, którą przekładając na historię i wielkiego polskiego władcę, "zamieniła polski sport drewniany na murowany". Nasz kraj nie jest już czarną plamą na mapie Europy pod względem infrastruktury, ale poważnym graczem na liście kandydatów do organizacji najważniejszych imprez.

Reklama

Metamorfoza

Odrapane ławki, powyrywane krzesełka, graffiti na starych murach, prowizoryczne toalety i gdzieniegdzie kiełbaska z przenośnego grilla - to nie obraz sportowych aren z trzeciego świata, ale wspomnienie sprzed kilkunastu lat. W Polsce, jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, takie obiekty były normą i odstraszały samych zawodników, ale też kibiców, bo trudno wyobrazić sobie, by na takie stadiony przyszły rodziny z dziećmi.

Teraz takie obiekty stają się powoli zaskoczeniem, reliktem, wspomnieniem ciemnej przeszłości. Niemal każde duże miasto w Polsce ma dziś przynajmniej jedną arenę, którą chwali się na zewnątrz i przyciąga do siebie kibiców z całego kraju lub nawet Europy. A takie obiekty jak PGE Narodowy w Warszawie, Tauron Arena Kraków czy toruńska żużlowa Motoarena należą do światowej ekstraklasy obiektów sportowych.

Dzięki takim, ale też szeregu innych inwestycji, polscy kibice mogli przejrzeć na oczy. Nie musieli wydawać tysięcy złotych, by wyjeżdżać z kraju, by oglądać gwiazdy światowego sportu, bo te wreszcie mogą przyjeżdżać do Polski. W ostatnim czasie, regularnie, Polska organizuje wielkie imprezy, a do naszego kraju przyjeżdżają sportowe sławy. Jak dotąd największą z nich było oczywiście Euro 2012, ale nad Wisłę zjeżdżały też gwiazdy siatkówki, piłki ręcznej, lekkoatletyki i inne. Pokazaliśmy światu nowe oblicze - państwa z nowoczesną architekturą sportową, które świetnie radzi sobie w organizacji imprez i nie boi się wyzwań.

To jednak nie wszystko, bo poprawę odczuli nie tylko zawodowi sportowcy albo kibice, ale też zwykli ludzie, którzy w końcu mają gdzie uprawiać amatorskie sporty. Powstały boiska typu orlik, zewnętrzne siłownie, a także trasy rowerowe. Każdy może znaleźć coś dla siebie.

To wystarczy?

Czy jednak to wszystko wystarczy, by poważnie myśleć o organizacji największej sportowej imprezy nad Wisłą? Taką niewątpliwie mogą być letnie lub zimowe igrzyska olimpijskie. Letnie to gigantyczne wyzwanie, a jak dotąd nikt nie wpadł na pomysł, by zorganizować je nad Wisłą. Co innego zimowe, bo już dwukrotnie Polska zgłaszała oficjalne kandydatury.

· Problem w tym, by mieć obiekty, które pozwolą taką imprezę zrobić. Piłkarskie były budowane w wielkiej męce, ale UEFA nadzorowała wszystko od zera. Wspaniale się rozwinęliśmy. To było przyspieszenie nie tylko sportowe, ale też gospodarcze i ekonomiczne Polski. Dzisiaj nasz kraj, dzięki organizacji tych mistrzostw, wygląda inaczej - zauważa w rozmowie z Interią Jerzy Engel, były selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski.

· Stadionów lekkoatletycznych jednak w zasadzie nie ma. Jest jeden w Bydgoszczy, coś remontuje się w Lublinie, powstał też znakomity obiekt w Toruniu, ale takich aren, typowo wielofunkcyjnych, wciąż nam brakuje - dodaje były selekcjoner.

Engel zapomniał, że właśnie zakończono gruntowną modernizację Stadionu Śląskiego w Chorzowie. A to, zdaniem ministra sportu Witolda Bańki, ma być dom lekkoatletów. Minister ma nadzieję, że Stadion Śląski będzie dla lekkoatletów tym, czym dla piłkarzy PGE Narodowy w Warszawie.

Baza na medal

Lekkoatletyka to jedno, ale w całej Polsce powstały obiekty do innych dyscyplin. W Lublinie oddano do użytku efektowny aquapark z trybunami na 2,1 tys. miejsc i basenem olimpijskim. Również świetna pływalnia powstała w Warszawie, gdzie otwarto Centrum Sportowo-Rehabilitacyjne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Poza basenem olimpijskim znajduje się tam dziewięć sal gimnastycznych, ścianka wspinaczkowa i kręgielnia.

W Pruszkowie od kilku lat funkcjonuje znakomita hala do kolarstwa torowego, która już nawet gościła najlepszych zawodników podczas mistrzostw świata. Poza tym w Krakowie od lat funkcjonuje tor kajakarstwa górskiego Kolna. Bydgoszcz i Toruń chwalą się torami regatowymi, które mogą przyjmować wioślarzy. Na Służewcu, w Sopocie, a także w Poznaniu mogą odbywać się zawody związane z jeździectwem.

A co zimą? Gruntowna modernizacja kilku skoczni sprawiła, że polscy zawodnicy już nie wyjeżdżają z kraju, by trenować w doskonałych warunkach. W Jakuszycach odbywają się regularnie mistrzostwa Polski w biegach narciarskich i biathlonie. Kilka miesięcy temu w Tomaszowie Mazowieckim otwarto wyśmienitą Arenę Lodową, która ma być bazą dla łyżwiarzy szybkich.

Są też wielofunkcyjne hale, które w zależności od potrzeb mogą pełnić różne funkcje. Ciekawa jest Arena Toruń, która jest na tyle wielofunkcyjna, że może gościć lekkoatletów i przeprowadzić tu szereg dyscyplin halowych. Tauron Arena Kraków to największy tego typu obiekt, który gościł już siatkarzy, piłkarzy ręcznych, bokserów i hokeistów. Podobne, choć nieco mniejsze obiekty, znajdują się w całej Polsce. Niebawem powinna też zostać otwarta Hala Gliwice - druga pod względem wielkości hala w kraju.

Sukces napędza infrastrukturę

Skąd w Polsce tyle inwestycji? Z jednej strony pozwoliły na to większe budżety samorządów, a także pomoc z UE i wsparcie ministerstwa. Z drugiej zaś jest to ściśle związane z sukcesami naszych sportowców.

Na to wskazują statystyki i opinie respondentów. IBRIS  na zlecenie Totalizatora Sportowego  przeprowadził badania i zdaniem 76 proc. ankietowanych sukcesy sportowe mogą sprawić, że baza infrastrukturalna zostanie jeszcze poprawiona. Idąc dalej, kolejne badanie mówi, że aż 91 proc. respondentów uważa, że lepsza infrastruktura oznacza znaczący rozwój polskich sportowców, a co za tym idzie, więcej sukcesów.

- Chciałbym, by to wszystko przebiegało szybciej. Zbigniewowi Bródce obiecano tor lodowy, by wreszcie mógł trenować w Polsce i na szczęście taki tor powstał. Z tym że do tej pory, przez najlepsze lata, nasz panczenista musiał wyjeżdżać za granicę. W ślad za sukcesem odpowiednia baza powinna przyjść jak najszybciej - uważa Janusz Pindera, znakomity dziennikarz sportowy, który relacjonował wiele igrzysk letnich i zimowych.

Co z igrzyskami?

20 lat temu z pomysłem organizacji zimowych igrzysk olimpijskich wyszło Zakopane. Zgłoszono oficjalną kandydaturę, ale prawo do organizacji imprezy w 2006 roku otrzymał Turyn.

Kilka lat temu z podobnym pomysłem wystąpił Kraków (ZIO 2022). Oficjalnie zgłoszono kandydaturę, ale równie szybko pomysł upadł. Sprzeciwili się temu sami mieszkańcy miasta, którzy w referendum stwierdzili, że nie chcą igrzysk w stolicy Małopolski.

Teraz z podobnym pomysłem wyszli samorządowcy z Karpacza i Szklarskiej Poręby. Nieśmiało mówią o wspólnym przedsięwzięciu z Czechami pod hasłem "Karkonosze 2030". Część konkurencji miałaby się odbyć po polskiej stronie, a część po czeskiej. Czy taka inicjatywa ma sens?

· Przy tych pomysłach brakuje rzeczowej analizy. Chciałbym się dowiedzieć, co na ten temat sądzą eksperci, a nie politycy. Na pewno przybyłoby nam wielu obiektów, w tych rejonach powstałyby nowe drogi. Może jednak najpierw warto przeprowadzić duże mistrzostwa świata, a dopiero analizować i zastanawiać się nad ewentualnymi igrzyskami - zastanawia się Pindera.

Razem dla sportu

Większym optymistą pozostaje Jerzy Engel, który pomny doświadczeń z Euro 2012 uważa, że nie trzeba samemu brać na siebie takiej odpowiedzialności.

- Niekoniecznie sama Polska musiałaby zorganizować igrzyska. Wzorem innych sportów, można pomyśleć o współorganizowaniu takiej imprezy. Można dogadać się z którymś z krajów sąsiedzkich i zorganizować taką imprezę wspólnie - uważa Engel.

- Z kim? Zależy, czy miałyby to być igrzyska letnie, czy zimowe. Przy zimowych można byłoby współpracować z Czechami i Słowakami, a wtedy byłoby to może łatwiejsze do zorganizowania - uważa były selekcjoner.

Czy ze Słowakami, Czechami, czy sami, Polacy musieliby jeszcze poszerzyć bazę sportową. Mimo że obiektów przybywa, że uciekliśmy z infrastrukturalnego średniowiecza, wciąż jest jeszcze wiele do zrobienia. Ale cóż może być bardziej motywującego do rozwoju i przyspieszenia, jeśli nie wielka gala, podczas której prowadzący wyciąga z koperty karteczkę i prezentuje napis: "Poland". By tak się jednak stało, trzeba poczekać na oficjalne kroki. Oby nastąpiły.

Dowiedz się więcej na temat: igrzyska olimpijskie