Rio de Janeiro 2016

Rio 2016. Skandale i medale. Podsumowanie występu Polaków na igrzyskach

Igrzyska w Rio są papierkiem lakmusowym polskiego sportu. Dzięki nim możemy zobaczyć naszych rodzimych zawodników w szerszej perspektywie. W Brazylii zaczęliśmy od brązu Rafała Majki i skandalu dopingowego ciężarowców. Później też bywało różnie - odnieśliśmy dotkliwe porażki w kilku dyscyplinach, ale z drugiej strony 11 medali to najlepszy wynik od 16 lat.

Nandrolonowi bracia

Afera dopingowa z braćmi Zielińskimi na czele ciągnęła się jak smród za naszymi sportowcami przez pierwszy tydzień zmagań w tropikalnym Rio de Janeiro. W próbkach moczu Tomasza i Adriana Zielińskich wykryto zakazany nandrolon. Steryd, który powoduje rozrost tkanki mięśniowej oraz kostnej, jest dość chętnie stosowany przez zawodników uprawiających sporty siłowe i jednocześnie nie mających moralnych skrupułów.

Reklama

Niestety przez opieszałość naszego centralnego laboratorium i nieco niezrozumiałe decyzje szefostwa Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów (PZPC), "koksiarze" polecieli do Rio i przynieśli wstyd naszemu krajowi na oczach całego świata. Ten skandal przełoży się także bezpośrednio na przyszłość polskich ciężarów, która nie rysuje się w różowych barwach. Do dymisji podał się szef PZPC - Szymon Kołecki, a Bartłomiej Bonk, brązowy medalista z Londynu zapowiada koniec kariery.

Boks na deskach?

To już szóste z rzędu igrzyska, na których nie liczą się polscy bokserzy. Ostatni medal przywiózł z Barcelony (1992) Wojciech Bartnik, kiedy to w wadze lekkociężkiej wywalczył brąz. Jeszcze wcześniej w Seulu (1988) "krążek" tego samego koloru przywiozła "ostatnia nadzieja białych" Andrzej Gołota. Od tych czasów w sukcesach olimpijskich naszych bokserów nastała głęboka posucha.

Pokolenie ojców i dziadków doskonale jeszcze pamięta czasy kiedy byliśmy bokserską potęgą, obijaliśmy rywali z łatwością, a medale sypały się jak z rogu obfitości. Zygmunt Chychła, Kazimierz Paździor, Jerzy Grudzień, Jerzy Kulej - nazwiska mistrzów moglibyśmy wymieniać w nieskończoność. W klasyfikacji wszech czasów z 46 medalami (w tym 8 złotymi) plasujemy się na 8. miejscu. W tym kontekście żenujące są nasze występy na ostatnich kilku igrzyskach. W Rio reprezentowało nas tylko dwóch bokserów: Tomasz Jabłoński i Igor Jakubowski. Obaj odpadli już po pierwszych walkach.

Dramat na pływalni olimpijskiej

Polskie pływanie w Brazylii zaliczyło jeden z największych  blamażów w historii swoich olimpijskich występów, a równać się z nim może jedynie katastrofa w Montrealu (1976). Do finałów swoich konkurencji nie zakwalifikował się choćby jeden Polak. Najbardziej boli słaby występ naszych teoretycznie najsilniejszych pływaków:  Jana Świtkowskiego na 200 m stylem motylkowym i podwójnego wicemistrza świata Radosława Kawęckiego na 200 stylem grzbietowym.  Kawęcki odpadł już w eliminacjach, natomiast Świtkowskiemu do awansu , do czołowej ósemki zabrakło trzech setnych sekundy. Zawiodła także pozostała osiemnastka na czele z Konradem Czerniakiem i Mateuszem Sawrymowiczem.

 Wygląda na to, że w Polsce nie wykorzystano należycie dobrej koniunktury na pływanie która narodziła się po sukcesach Otylii Jędrzejczak i Pawła Korzeniowskiego. Przypomnijmy, Jędrzejczak ostatnie medale dla Polski zdobywała na igrzyskach 12 lat temu w Atenach. Na dystansie 200 metrów delfinem została mistrzynią, a na 100 metrów tym samym stylem, wicemistrzynią olimpijską.

"Isia" znów się nie popisała

Z kretesem na turnieju olimpijskim przepadli nasi tenisiści. Chorąży naszej reprezentacji  olimpijskiej z Pekinu - Agnieszka Radwańska, już drugi raz z rzędu odpadła w pierwszej rundzie rozgrywek singlowych. Choć była zdecydowaną faworytką, uległa dużo niżej notowanej Chince Saisai Zheng 0-2. Nie lepiej wypadł Jerzy Janowicz przegrywając z Gillesem Mullerem z Luksemburga 1-2.

Połączone siły Radwańskiej i Łukasza Kubota też nie zaowocowały choćby jednym wygranym pojedynkiem. Nasza mikstowa para odpadła w pierwszej rundzie z rumuńskim duetem Tecau/Begu (1-2).

Honoru bronili jeszcze nasi debliści, ale Kubotowi i Marcinowi Matkowskiemu sił wystarczyło tylko na dwa pojedynki.

Ciężko powiedzieć co zawiodło, brak motywacji spowodowany brakiem pokaźnej liczby punktów rankingowych i puli nagród, czy po prostu słaba forma.

Kolarze dali radę

Na osłodę pozostają dyscypliny w których poszło nam w Rio całkiem nieźle i dzięki którym wypchaliśmy nasz medalowy worek (albo raczej mieszek) 11 "krążkami".

W modę na kolarstwo doskonale wpisują się dwa medale zdobyte przez Rafała Majkę i Maję Włoszczowską. Los sprawił, że ta dyscyplina otwarła i zamknęła nasze konto medalowe. W drugim dniu igrzysk po wspaniałej walce z rywalami i zmęczeniem na trzecim miejscu finiszował Majka. Niewiele brakowało, a dobę później miłą niespodziankę sprawiłaby wszystkim Katarzyna Niewiadoma. W wyścigu ze startu wspólnego zajęła 6. miejsce. Na kolejny medal w kolarstwie - tym razem górskim, musieliśmy czekać niemal do końca igrzysk. Na wysokości zadania stanęła Maja Włoszczowska zdobywając drugie srebro w swojej długiej karierze. Po raz pierwszy na igrzyskach stała na podium osiem lat temu w Pekinie.

Złote wiosła

Wody jeziora Lagoa okazały się szczęśliwe dla polskich wioseł. Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj  zostały mistrzyniami olimpijskimi wioślarskich dwójek podwójnych. Wygrały bez cienia wątpliwości - najlepsze okazały się we wszystkich biegach, w tym najważniejszym wygrały złoto przed Brytyjkami i Litwinkami. Drugi medal przypadł w udziale czwórce podwójnej w składzie: Monika Ciaciuch, Agnieszka Kobus, Maria Springwald i Joanna Leszczyńska. Polki prowadziły w finale,  ale w końcówce opadły z sił i dały się wyprzedzić rozpędzonym Niemkom i Holenderkom. Pomimo trzeciego miejsca ten brąz smakował jak złoto.

Kajaki płyną w dobrym kierunku

Równie obfite medalowo jak wioślarstwo w Rio było kajakarstwo. Inny kształt łódek, inne wiosła i pozycja startowa zawodników, ale liczba medali taka sama. Radować mogliśmy się po "srebrnym" finiszu Marty Walczykiewicz (K1 200 m), a Beata Mikołajczyk z Karoliną Nają sięgnęły po brąz w K2 500 m. Oprócz medali liczba kajakowych i wioślarskich załóg zakwalifikowanych na igrzyska olimpijskie świadczy o prawidłowym rozwoju tych sportów w Polsce.

Królowa jest tylko jedna

Lekkoatletyka przyniosła nam najwięcej medali. W Rio na stadionie olimpijskim Polacy wywalczyli po jednym krążku wykonanym z każdego kruszcu. W sumie trzy medale. Być może liczyliśmy na więcej, ale niepowodzenia Pawła Fajdka w rzucie młotem, Kamili Lićwinko w skoku wzwyż i Adama Kszczota w biegu na 800 metrów zakryły sukcesy innych.

Tytuł mistrzyni olimpijskiej rekordem świata okrasiła Anita Włodarczyk. To właśnie nasza młociarka była najjaśniej świecącą gwiazdą naszej reprezentacji. Wspaniałą walkę o złoto stoczył dyskobol Piotr Małachowski. Prowadził przez cały konkurs, aby w ostatniej próbie przegrać z Niemcem Christophem Hartingiem. Polak nie załamał się, ale wynik przyjął z radością, a sam medal przeznaczył na licytację ratującą chorego chłopca. Medalowe trio uzupełnia Wojciech Nowicki. Pod nieobecność Fajdka udanie zastąpił faworyta i konkurs rzutu młotem ukończył z brązem. Pomimo czwartego miejsca wiele radości sprawiła nam Maria Andrejczyk. Chociaż oszczepniczka brązowy medal przegrała o 2 cm, to zapamiętamy ją przede wszystkim za zadziorność, charakter i wspaniały rekord Polski z eliminacji (67,11 m).

Niespodzianki na wagę medalu

Nie możemy także zapomnieć o brązowych medalach Oktawii Nowackiej i Moniki Michalik. Przed Rio nie stawiał na nie prawie nikt, jednak one pokazały całemu światu, że mogą powalczyć o najwyższe laury. Pierwsza z nich - Nowacka - przed igrzyskami borykała się z poważną kontuzją stopy. Naderwane więzadła nie chciały się zrastać, a czasu do Rio pozostawało coraz mniej. Trenować na pełnym obciążeniu zaczęła dopiero miesiąc przed imprezą, ale udało się. Przed ostatnią konkurencją była liderką, ale mimo spadku na trzecią pozycję, bieg ukończyła uśmiechnięta i szczęśliwa.

Zapaśniczka Monika Michalik swoją szansę dostała w repasażach. Najpierw pokonała Litwinkę Anastazję Grigoriewą, a później nie dała szans Innie Tranzukowej. Po walce rozpłynęła się w radości.

Paweł Maj