Siatkarskie MŚ 2018

Grzegorz Ryś: Awansowali faworyci, nie ma niespodzianek

Sześć drużyn pozostało na placu boju w mistrzostwach świata siatkarzy 2018. Do trzeciej fazy zakwalifikowali się zwycięzcy grup - Włochy, Brazylia, USA i Polska oraz zespoły z drugich miejsc z najlepszym bilansem - Rosja i Serbia.


- W składzie finalistów, którzy powalczą o medale czempionatu, nie ma niespodzianek - powiedział Grzegorz Ryś, były trener reprezentacji Polski juniorów, która w 2003 roku zdobyła w Teheranie mistrzostwo świata. - Może małym zaskoczeniem jest brak Francji, ale miejsc jest tyle, ile jest. Zresztą ekipa trenera Laurenta Tilliego jest sama sobie winna. W spotkaniu z Serbią prowadziła 1:0 oraz 24:22 i nie była w stanie wygrać drugiej partii. Wtedy końcowy wynik mógłby być korzystny dla Francuzów.

W trudnej sytuacji po pierwszej fazie byli Rosjanie, którzy przystępowali do rywalizacji z dwiema porażkami. - Sborna musiała wygrać trzy spotkania i dokonała tego.  Mecz Rosja - Włochy (3:2) stał na bardzo dobrym poziomie, obfitował w wiele fantastycznych wymian, siatkarze obu drużyn prezentowali znakomite akcje - dodał Grzegorz Ryś, który obecnie pracuje z kadrami Izraela.

Podkreślił on, że: "siła Włochów opiera się na umiejętnościach dwóch wybitnych graczy - Ivana Zaytseva i Osmany'ego Juantoreny". - Mając odpowiednie wsparcie pozostałych zawodników zespół włoski jest w stanie walczyć o najwyższe trofea - powiedział Ryś.

Jedynym zespołem, który nie przegrał meczu w pierwszej i drugiej fazie MŚ są Stany Zjednoczone, które na koniec drugiej rundy pokonały Iran 3:0, mimo, że główni gracze Team USA odpoczywali.  Trener John Speraw mógł powiedzieć po zakończeniu rywalizacji, że "mecz był zaskakująco łatwy" w porównaniu z zawsze trudnymi spotkaniami z Iranem.

- Zespół dobrze skomponowany z bardzo dobrymi graczami w składzie. Może być najtrudniejszym przeciwnikiem w decydującej fazie mistrzostw świata - tak o Amerykanach mówi Grzegorz Ryś.

Za: PZPS