Siatkarskie MŚ 2018

Marcin Prus: Jestem dobrej myśli przed kolejnymi spotkaniami

Były reprezentacyjny siatkarz Marcin Prus wysoko ocenił postawę Polaków w pierwszej rundzie mistrzostw świata, którą zakończyli z kompletem punktów. "Nasz zespół udźwignął ciężar odpowiedzialności, znów mówi się o nim głośniej" - podkreślił.


Biało-Czerwoni w pierwszej fazie turnieju pokonali z Kubę 3:1, Portoryko 3:0, Finlandię 3:1, Iran 3:0 i Bułgarię 3:1. Oprócz Polaków, tylko Włosi zameldowali się w kolejnej rundzie bez straty punktu. Jak powiedział PAP Prus, wprawdzie rywale w tej części mistrzostw nie byli najmocniejsi, ale też to nie polscy siatkarze sobie ich wybierali.

"Cieszę się przede wszystkim z jednej rzeczy - polska reprezentacja, pomimo wielu słów krytyki, które często na nią spadały, potrafiła udźwignąć ciężar odpowiedzialności na samym początku turnieju. Umówmy się, że nie wszystkie mecze były idealne, ale z drugiej strony możemy być dumni, że to mistrzostwo świata wywalczone cztery lata temu nie było dziełem przypadku. Teraz znów jest o nas głośniej. Nie spodziewałem się, że nie przegramy ani jednego meczu, myślałem, że z Iranem mogą być kłopoty. Tymczasem nasi zawodnicy nie pozostawili wątpliwości, to była ostra, męska siatkówka. Widzę, że gdy pojawia się przeciwnik silny i trudny, to bierzemy się z nim za bary" - tłumaczył.

Prus, który w przeszłości grał jako środkowy bloku, zawsze najwięcej uwagi poświęca zawodnikom występującym na tej pozycji. Przyznał, że jest pod wrażeniem Jakuba Kochanowskiego, który okazał się bohaterem ostatnich dwóch spotkań.

"To zawodnik, który nie tak dawno zdobył mistrzostwo świata juniorów i pokazał, że ten sukces nie był przypadkowy. Potrafił wziąć odpowiedzialność w końcówkach meczu w polu serwisowym, które jest takim newralgicznym miejscem, bo od niego wszystko zależy. Do tego ciążyła na nim presja kilku wcześniej zepsutych serwisów przez kolegów, jak to miało miejsce w meczu z Bułgarią. Wykazał się ogromną odpornością psychiczną, nie wiem jakby to spotkanie się potoczyło, gdyby nie +wstrzelił+ się zagrywką. Utrzymuje wysoki poziom gry w najważniejszych momentach, co nie zawsze potrafią nawet najbardziej doświadczeni gracze" - skomentował.

Czterokrotny mistrz Polski z Mostostalem Kędzierzyn-Koźle uważa też, że Polacy coraz częściej stawiają na zagrywkę z wyskoku, co przynosi efekty.

"Myślę, że dobrze się stało, że polscy siatkarze wrócili do mocnych zagrywek. Tego nie mieliśmy w ostatnim czasie za dużo, większość naszych chłopaków zagrywała flotem, który jest technicznie trudny, ale przy dobrych przyjmujących drużyny przeciwnej nie dawało to efektu. Teraz mamy porządne +kopnięcie+, coś, czego potrzebował zespół, by mówić o nim jako o jednym z kandydatów do mistrzostwa świata" - zaznaczył.

W jego opinii w grze biało-czerwonych widać już rękę Vitala Heynena. Zwrócił uwagę, że to bardzo impulsywny szkoleniowiec, ale - jak wspomniał - w trakcie meczu przekazuje zawodnikom wiele cennych uwag, również krytycznych. "Widać, że ta ekspresyjna metodyka działań wychodzi zespołowi na dobre" - przyznał.

Prus przyznał też, że trochę może dziwić fakt, że w polskiej drużynie wciąż nie ma do końca wykrystalizowanej podstawowej szóstki, choć - jak dodał - są i plusy takiej sytuacji.

"W rzeczywistości może był taki zamiar, żeby pierwszą rundę przejść w miarę spokojnie i gładko. Jak mamy dużo zawodników grających na wysokim, równym poziomie, to jednocześnie siła drużyny też wzrasta. I nie ma powodu, by eksploatować teoretycznie najlepszych siatkarzy, gdyż mistrzostwa są długim i bardzo wyczerpującym turniejem. Każdemu trenerowi życzyłbym, by przebrnął przez początkową fazę tak rotowanym składem. Być może to jest taktyka, żeby wszyscy grali i jednocześnie nie odkrywać do końca kart przed rywalami. Zawodnicy co prawda czasami lepiej się czują, gdy szóstka jest wykrystalizowana, ale z drugiej strony, jeśli odnajdują się w takiej rzeczywistości i widzą, że przynosi to efekt w postaci kolejnych zwycięstw, to dochodzą do wniosku, że ta droga jest właściwa" - ocenił.

W kolejne fazie grupowej - od piątku - Biało-Czerwoni zmierzą się kolejno z Argentyną, Francją i Serbią.

"Argentyna wydaje się być najsłabszą drużyną w tym gronie. Z kolei Francuzi czy Serbowie znają nas bardzo dobrze, bo wielu z nich gra lub grało w naszej lidze. Myślę, że nie ma co się obawiać przeciwników, ale należy darzyć ich szacunkiem. Polacy już pokazali moc, otworzyli sobie drogę do sukcesu, ale muszą zachować chłodne głowy i myśleć tylko o kolejnym meczu. Jest jeszcze trochę elementów do poprawy, ale jak się uda te niewielkie w sumie błędy wyeliminować, to jestem dobrej myśli przed kolejnymi spotkaniami" - podsumował były reprezentant kraju.