Siatkarskie MŚ 2018

MŚ siatkarzy 2018. Fabian Drzyzga: Nie tylko Kubiak tu jest, on sam turnieju nie wygra

Fabian Drzyzga zaznaczył, że pod nieobecność Michała Kubiaka w meczu mistrzostw świata z Argentyną szansę na pokazanie się mieli inny zawodnicy. "Nie tylko 'Misiek' tu jest, on sam turnieju nie wygra" - podkreślił rozgrywający po porażce 2:3.

"Biało-Czerwoni" w piątek musieli sobie radzić bez Kubiaka. Kapitan zespołu od kilku dni zmagał się z przeziębieniem i decyzją trenerów oraz sztabu medycznego pojedynek z Argentyńczykami obejrzał w hotelu.

Reklama

"Brakowało 'Miśka', bo to przecież nasz lider boiskowy. Nawet jak gorzej gra, to tego nie widać. Ale nie tylko on tu jest i sam mistrzostwa świata nie wygra. W tym meczu była szansa na to, by wszyscy pokazali się i pomogli 'Miśkowi', by miał więcej czasu na regenerację" - zastrzegł Drzyzga.

Pod nieobecność 30-letniego przyjmującego trener Vital Heynen miał do dyspozycji na tej pozycji trzech zawodników debiutujących w takiej imprezie - Artura Szalpuka, Aleksandra Śliwkę i Bartosza Kwolka. Gdy dziennikarze poruszyli ten temat, mówiąc, że może przy tak młodych siatkarzach można było oczekiwać, że pojawią się kłopoty, rozgrywający biało-czerwonych zwrócił uwagę na to, że słabiej spisali się wszyscy.

"Ciśnie mi się na usta tylko jedno zdanie. Ugryzę się jednak w język. Myślę, że ci bardziej inteligentni wiedzą, o co mi chodzi i co się działo wcześniej. Taka jest młodość i ma ona swoje prawa. Chłopaki na pewno chcieli jak najlepiej. My, doświadczeni zawodnicy, też jednak nie graliśmy dobrze. Ten mecz po prostu nam nie wyszedł. Nie wiem, dlaczego. Sam chciałbym znać odpowiedź" - przyznał Drzyzga.

Przypomniał, że ekipa z Ameryki Południowej praktycznie nie ma szans na awans do trzeciej rundy i miało to odzwierciedlenie w ich postawie w piątkowym spotkaniu.

"Argentyńczycy grali bez żadnej presji i widać to było od początku, chociaż zaczęli bardzo słabo, ale potem my zaczęliśmy grać źle. Rywale, wśród których pojawili się rezerwowi, grali już na zupełnym luzie. My z kolei z każdym straconym punktem i setem coraz bardziej denerwowaliśmy się, że ucieka nam spotkanie. Ten mecz w naszym wykonaniu był przeciętny i bardzo nerwowy. Nie wiem czemu, ale uciekła nam pewność siebie i pojawiła się obawa przed wygraniem spotkania oraz zrobieniem naprawdę dużego kroku w kierunku najlepszej 'szóstki'" - podsumował 28-letni zawodnik.

Przed rozpoczęciem tego pojedynku biało-czerwoni wiedzieli, że będą musieli sobie radzić bez Kubiaka, ale także mieli świadomość, że po ich myśli ułożył się drugi mecz w grupie H - Serbia wygrała z Francją 3:2.

"Może ta presja jednego spotkania, które daje nam potężny krok do przodu, nas gdzieś przygniotła. Liczę, że to był po prostu ten gorszy dzień, który zdarza się na turnieju każdemu zespołowi. W tym roku mieliśmy wiele dobrych i słabych spotkań i z tego co pamiętam nigdy nie było takich dwóch złych pod rząd" - zaznaczył Drzyzga.

Usprawiedliwienia dla porażki w nieobecności Kubiaka nie chciał też szukać Dawid Konarski.

"Michał jest ważną postacią, kapitanem i grał do tej pory znakomity turniej. Ale niestety jest chory. Mam nadzieję, że w sobotę już do nas dołączy. Musimy też sobie radzić bez niego. To nie tak, że bez Michała nie mieliśmy argumentów, żeby wygrać z Argentyną. Mieliśmy wszystko w swoich rękach, ale nie wykorzystaliśmy tego. Mieliśmy piłki meczowe, ale nie skończyliśmy żadnej i przegraliśmy" - podkreślił.

Reprezentacyjny atakujący przyznał, że poziom gry jego zespołu znacząco pogorszył się po pewnym zwycięstwie w pierwszej partii.

"Zabrakło spokojnej głowy. Argentyna wróciła do gry. Na pewno jesteśmy zawiedzeni, bo drugi mecz w naszej grupie ułożył się po naszej myśli. Wszystko jest dalej przed nami. Mamy dwa mecze do rozegrania, wygramy je i jesteśmy w +szóstce+. Trochę bardziej skomplikowaliśmy sobie sytuację" - podsumował.

W tie-breaku podopieczni Heynena prowadzili już 14:11, ale przegrali pięć kolejnych akcji.

"Ciężko mi to wytłumaczyć. Każda drużyna, która chce walczyć o medal, powinna to wykorzystać. Tym bardziej, że mieliśmy wówczas przyjęcie, nie były to jakieś ratowane piłki. Ale pojawiło się jedno nieporozumienie, błąd w wybloku i ..." - analizował Konarski.

W trakcie spotkania pomyłki przytrafiały się nie tylko siatkarzom, ale także sędziemu prowadzącemu ten mecz. Najwięcej emocji z tym związanych było w piątej odsłonie, w której było wiele nerwów i dyskusji przy wideoweryfikacjach.

"Dawno nie graliśmy jako reprezentacja tak zaciętego tie-breaka. Te challenge'e myślę, że w dużej mierze nam pomogły. Sędzia chyba oddał w końcówce to zagranie Artura (Szalpuka - PAP), kiedy ten uderzył na wprost, a nie wypychał nigdzie piłki. Ale Argentyńczycy też mogli czuć się pokrzywdzeni. Sędziowanie może nie było jakieś super, ale też nie ma co się czepiać. Jeżeli była jakaś kontrowersja, to sędzia powtórzył akcję" - zastrzegł atakujący biało-czerwonych.

Obrońcom tytułu nie pomogła w odniesieniu zwycięstwa znacząca przewaga nad rywalami w bloku. Zdobyli w ten sposób 17 punktów, a rywale o 10 mniej. Biało-czerwonych oddali jednak przeciwnikom aż 37 punktów po własnych błędach.

"Obie ekipy były bliskie wygranej. Ktoś może powiedzieć, że Argentyńczycy mieli nieco więcej szczęścia, ale ja sądzę, że wygrali tie-breaka, bo byli lepsi. Mieliśmy swoje szanse, ale nie wykorzystaliśmy ich w końcówce. W tej grupie są cztery dobre drużyny. Czasem się przegrywa, takie jest życie" - stwierdził Heynen.

Trener Argentyny Julio Velasco podkreślił, że jest bardzo dumny ze swojego zespołu, który walczy mimo iż nie ma praktycznie szans na awans do kolejnego etapu rywalizacji.

"Ale dajemy z siebie wszystko i gramy o honor naszego kraju. W podobnej sytuacji byliśmy cztery lata temu, gdy pokonaliśmy USA, a również nie mieliśmy szansy zakwalifikować się do trzeciej rundy. To samo zrobiliśmy teraz" - przypomniał.

Rozgrywający jego zespołu Luciano De Cecco z kolei także był zadowolony z postawy swojej drużyny.

"To było niesamowite spotkanie w naszym wykonaniu. Wyszliśmy na boisko, by dobrze się bawić, zrelaksować i zagrać naszą siatkówkę. Popisaliśmy się kilkoma naprawdę dobrymi akcjami. Co prawda rywale zaliczyli trzy dobre serwisy z rzędu i zmienili przebieg wydarzeń, ale w tie-breaku to my wykonaliśmy dobrą robotę. Cieszyliśmy się grą" - podsumował.

"Biało-Czerwoni" w sobotni wieczór zmierzą się z Francuzami. Jeśli wygrają za trzy punkty, to zapewnią sobie miejsce w "szóstce" niezależnie od innych wyników.

Z Warny Agnieszka Niedziałek (PAP)