Siatkarskie MŚ 2018

MŚ siatkarzy 2018: Rywale Polaków rozebrani na czynniki pierwsze

Rozkręcająca się z meczu na mecz Argentyna, notująca ostatnio słabsze momenty Francja i ofensywnie nastawiona Serbia to rywale polskich siatkarzy w drugiej rundzie mistrzostw świata. W ostatnich dniach z tego grona z najlepszej strony pokazała się ekipa z Bałkanów. W każdej z trzech ekip nie brakuje siatkarzy, którzy grali bądź grają w PlusLidze.

W pierwszej kolejności broniących tytułu Biało-Czerwonych czeka w piątek konfrontacja z Argentyńczykami, którzy mają najgorszy bilans spośród ekip z grupy H. W pierwszej fazie zmagań zdobyli tylko sześć punktów i zaliczyli dwa zwycięstwa. Oni sami mają świadomość, że stawia ich to w bardzo trudnej sytuacji w kontekście szans na awans do trzeciego etapu.

"Wszyscy nasi trzej rywale będą walczyć o występ w fazie finałowej. Jeszcze przed rozpoczęciem mundialu wszyscy wskazywali ich jako kandydatów do tego grona, a nawet do zdobycia tytułu. Nasze szanse są bardzo niewielkie. Niezależnie od tego damy z siebie wszystko" - zapewnił trener zawodników z Ameryki Południowej Julio Velasco.

Argentyńczycy największe sukcesy odnosili w latach osiemdziesiątych poprzedniego wieku - w 1988 roku wywalczyli brązowy medali olimpijski, a sześć lat wcześniej krążek MŚ z tego samego kruszcu. Cztery lata temu w czempionacie globu zostali sklasyfikowani na 11. pozycji.

W ostatnim meczu z Polakami, którym było spotkanie fazy interkontynentalnej Ligi Narodów, podopieczni Velaski przegrali 0:3.

Wśród najbardziej znanych postaci tego zespołu są rozgrywający Luciano De Cecco i atakujący Facundo Conte. Ten drugi w przeszłości był zawodnikiem PGE Skry Bełchatów.

"W trakcie turnieju nastąpiła tam zmiana na rozegraniu, cały czas rotują też na środku, ale z meczu na mecz grają coraz lepiej. Siłą napędową tej drużyny jest lewe skrzydło, wówczas - za sprawą Conte - zdobywają najwięcej punktów. Ale i śrokowi dostają swoje piłki. Mamy tego rywala dobrze rozpracowanego i jeśli pogramy swoje, to jesteśmy w stanie z nimi wygrać" - ocenił statystyk reprezentacji Polski Robert Kaźmierczak.

W sobotę podopiecznych Vitala Heynena czeka konfrontacja z Francuzami. Zmierzyli się z nimi w tym roku dwukrotnie - w fazie interkontynentalnej LN wygrali 3:0, a w memoriale Huberta Jerzego Wagnera 3:2.

"Trójkolorowi" mają w dorobku jeden medal MŚ - w 2002 roku stanęli na najniższym stopniu podium. Cztery lata temu z kolei uplasowali się tuż za nim. Poza tym mogą się pochwalić tytułem mistrzów Europy sprzed trzech lat. Triumfowali także w Lidze Światowej w 2015 i 2017 roku.

W składzie mają wielu znanych zawodników. Liderem jest charyzmatyczny Earvin Ngapeth, który na kilka tygodni przed mundialem doznał kontuzji mięśni brzucha. Wystąpił jednak w czterech z pięciu pojedynków swojej drużyny w pierwszej rundzie. W niej zdobyli 11 pkt i zanotowali trzy zwycięstwa. Przegrali 2:3 z Brazylią i niespodziewanie z Holandią.

"Nie jesteśmy w dobrej formie, ale będziemy próbowali przetrwać w każdym meczu i dać z siebie maksimum. Jeśli pojawi się jedna szansa na awans, to ją wykorzystamy" - zapewnił szkoleniowiec Francuzów Laurent Tillie.

W jego zespole jest wielu siatkarzy, którzy obecnie lub w przeszłości grali w klubach z PlusLigi. W tym gronie są: Benjamin Toniutti, Antoine Brizard, Thibault Rossard, Julien Lyneel i Kevin Tillie. Ważną postacią w tej ekipie jest zaś także libero Jenia Grebennikov.

"U Francuzów pojawiły się słabsze momenty w spotkaniach z Brazylią i Holandią, ale trzeba pamiętać, że to dwa przegrane tie-breaki i to bardzo wyrównane. Sporo było zmian w składzie w trakcie turnieju. Ngapeth to pewniak, gra równo i dobrze, a przy drugim przyjmującym jest częsta rotacja. Mają duży potencjał na tej pozycji. Na ataku także. Zagrywka bardzo zbilansowana - połowa zespołu ma flota, a druga grupa z wyskoku. Trochę gorzej sprawują się na razie w bloku w tym turnieju. Trzeba to wykorzystać, choć mecz meczowi nierówny" - zaznaczył Kaźmierczak.

Na koniec drugiej rundy biało-czerwonych czeka pojedynek z Serbami, z którymi już nieraz w ostatnich latach mierzyli się na imprezach rangi mistrzowskiej. W meczu otwarcia MŚ 2014 Polacy wygrali 3:0. Przeciwnicy zrewanżowali im się dokładnie takim samym wynikiem trzy lata później w pierwszym spotkaniu ME. W tym roku drużyny te trafiły na siebie w fazie interkontynentalnej LN i wówczas ponownie zespół z Bałkanów triumfował bez straty seta. Wówczas jednak wśród biało-czerwonych nie było kilku doświadczonych zawodników, którzy w niedzielę będą do dyspozycji Heynena.

Do Warny Serbowie przyjechali z dorobkiem 12 pkt i czterech zwycięstw. To ostatnie odnieśli, pokonując w bardzo efektownym stylu 3:2 mistrzów Europy Rosjan.

"To był fenomenalny mecz Serbów jeśli chodzi o zagrywkę - mieli 13 asów, 14 zepsutych zagrywek, a sześć razy rywale oddali im po ich serwisie piłkę za darmo. To fenomenalny współczynnik, ale myślę, że takie mecze zdarzają się naprawdę bardzo rzadko. Poza tym teraz będą w nowej dla siebie hali, dochodzi podróż i mają za sobą ciężkie spotkania. W tej ekipie jest zdecydowana przewaga zagrywki z wyskoku. Skutecznych bloków mają na koncie więcej niż Francuzi, ale mniej niż my. Można ich mocno +ruszyć+ na przyjęciu. Mają 40 procent dobrego odbioru flota, ale słabiej jest z zagrywką z wyskoku. Taki właśnie serwis będzie ważył na przebiegu tego spotkania. Na wysokiej piłce Serbowie kończą 50 procent akcji, to dobrze. Kolejny raz się potwierdza, że to ofensywny zespół" - podsumował statystyk biało-czerwonych.

Trenerem siatkarzy z Bałkanów jest charyzmatyczny Nikola Grbić, w przeszłości utytułowany rozgrywający. Ma on na koncie kilka sukcesów w najważniejszych imprezach międzynarodowych. Mistrzami olimpijskimi zostali w 2000 roku, a cztery lata wcześniej sięgnęli po brąz w igrzyskach. Oba te sukcesy zanotowali jeszcze jako reprezentacja Jugosławii. W MŚ wywalczyli srebro (1998) i brąz (2010). Cztery lata temu zajęli dziewiąte miejsce. Są także mistrzami Starego Kontynentu z 2001 i 2011 roku.

Ważnymi postaciami w obecnej kadrze są: Marko Ivović, Srecko Lisinac, Aleksandar Atanasijević. Wszyscy trzej w przeszłości bronili barw polskich klubów.

Z Warny Agnieszka Niedziałek (PAP)