Siatkarskie MŚ 2018

MŚ siatkarzy 2018: Zwycięska passa siatkarzy trwa, historia po naszej stronie

Polscy siatkarze wygrali już 12 meczów z rzędu w finałach mistrzostw świata - licząc turnieje w 2014 i w 2018 roku - i są o jeden krok od wyrównania rekordowego wyniku Brazylii. Co ciekawe, niemal zawsze gdy nasz zespół rozpoczynał mundial od pięciu zwycięstw w pierwszych pięciu meczach, meldował się w najlepszej czwórce turnieju. Czy drużyna Vitala Heynena pójdzie śladem ekip Huberta Wagnera, Raula Lozano i Stephane'a Antigi?

Dwanaście kolejnych zwycięstw w mistrzostwach świata to nie lada wyczyn, dość wspomnieć że zwyciężać taką serią w XXI wieku - od kiedy w siatkówce rywalizuje się do 25 punktów w secie - w mistrzostwach świata potrafili tylko najlepsi. Brazylia, która dzierży rekordowe trzynaście zwycięstw, swoją passę rozpoczęła w 2010 roku w Rzymie, gdzie pokonała Czechów (3:2). Po drodze wywalczyła mistrzostwo świata - bijąc w finale Kubę 3:0 (25:22, 25:14, 25:22) - a wspaniałą serię kontynuowała podczas polskich MŚ cztery lata temu. Licznik zatrzymał się na 13 triumfach, bo w Łodzi to Biało-Czerwoni ograli Canarinhos 3:2 (25:22, 22:25, 14:25, 25:18, 17:15) i tym samym zakończyli ich piękną passę.

Nasz zespół wówczas pisał już swoją historię, a triumf z Brazylią był czwartym w serii, która trwa po dziś dzień. Nasz zespół został w Katowicach mistrzem świata - tu znów ograł Kanarkowych (3:1) - a w Bułgarii broni tytułu i na razie nie przegrywa. Po raz ostatni Biało-Czerwoni schodzili na mundialu pokonani z parkietu w łódzkiej Atlas Arenie 10 września 2014 roku. Wówczas zespół Stephane'a Antigi przegrał 1:3 (27:29, 22:25, 27:25, 23:25) z Amerykanami, ale później wziął złoto, a siatkarzy z USA w finałowej czwórce zabrakło. Na mundialu nie zaznaliśmy zatem goryczy porażki od czterech lat i dziewięciu dni.

Żeby wyrównać rekord Canarinhos, Polacy muszą w piątek ograć Argentynę w Warnie (godzina 19:40). A jeśli pokonają Albicelestes i w sobotę znajdą sposób na Francuzów (godzina 19:40), będą samodzielnym liderem klasyfikacji najdłużej niepokonanych w XXI wieku. Nim w siatkówce doszło do zmiany przepisów, potęgi notowały dłuższe serie - choć meczów w finałach MŚ było znacznie mniej - a nasi siatkarze na MŚ potrafili wygrać w latach 1970-1978 dwadzieścia kolejnych spotkań. Wielka w tym zasługa złotej kadry Huberta Wagnera, która po tytuł w 1974 roku sięgnęła wygrywając wszystkie 11 spotkań w turnieju finałowym mistrzostw świata.    

Seria kolejnych zwycięstw reprezentacji Polski w mistrzostwach świata siatkarzy:

  1. 11 września 2014 (Atlas Arena, Łódź), Polska - Włochy 3:1 (19:25, 25:18, 25:20, 26:24)
  2. 13 września 2014 (Atlas Arena, Łódź), Polska - Iran 3:2 (25:17, 25:16, 24:26, 19:25, 16:14)
  3. 14 września 2014 (Atlas Arena, Łódź), Polska - Francja 3:2 (25:18, 21:25, 25:23, 22:25, 15:12)
  4. 16 września 2014 (Atlas Arena, Łódź), Polska - Brazylia 3:2 (25:22, 22:25, 14:25, 25:18, 17:15)
  5. 18 września 2014 (Atlas Arena, Łódź), Polska - Rosja 3:2 (25:22, 25:22, 21:25, 22:25, 15:11)
  6. 20 września 2014 (Spodek, Katowice), Polska - Niemcy 3:1 (26:24, 28:26, 23:25, 25:21)
  7. 21 września 2014 (Spodek, Katowice), Polska - Brazylia 3:1 (18:25, 25:22, 25:23, 25:22)
  8. 12 września 2018 (Pałac Kultury i Sportu, Warna), Polska - Kuba 3:1 (25:18, 25:19, 21:25, 25:14)
  9. 13 września 2018 (Pałac Kultury i Sportu, Warna), Polska - Portoryko 3:0 (25:14, 25:12, 25:15)
  10. 15 września 2018 (Pałac Kultury i Sportu, Warna), Polska - Finlandia 3:1 (25:20, 26:28, 25:16, 25:15)
  11. 17 września 2018 (Pałac Kultury i Sportu, Warna), Polska - Iran 3:0 (25:21, 25:20, 25:22)
  12. 18 września 2018 (Pałac Kultury i Sportu, Warna), Polska - Bułgaria 3:1 (25:14, 23:25, 25:22, 25:23)

Reklama


W historii występów polskiej kadry na mistrzostwach świata warto wspomnieć jeszcze o jednej ciekawej serii. W tym roku Biało-Czerwoni otworzyli turniej pięcioma kolejnymi zwycięstwami. Taka sztuka wcześniej polskim siatkarzom udała się tylko pięć razy - w 1956 roku we Francji, w 1974 roku w Meksyku, w 1978 roku we Włoszech, w 2006 roku w Japonii oraz w 2014 roku w Polsce. I niemal zawsze, gdy nasz zespół wygrywał na początek pięć meczów, turniej kończył w pierwszej czwórce.

W roku 1956 pod wodzą Jacka Busza, który przejął kadrę tuż przed mundialem, Polacy w Paryżu wygrali pięć razy na początek, a pogromców znaleźli w meczu numer sześć. Porażka 0:3 (8:15, 8:15, 9:15) z Czechosłowacją pozbawiła nasz zespół medalu, mundial udało się jednak zakończyć na miejscu czwartym, tuż za podium. A złoto wzięli właśnie nasi południowi sąsiedzi. Po raz drugi Biało-Czerwoni taką serię zanotowali w 1974 roku, gdy w Meksyku kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa. I seria nie zatrzymała się na pięciu, tylko na jedenastu i oczywiście złotym medalu legendarnej kadry Huberta Jerzego Wagnera.

Tylko w 1978 roku za kadencji Jerzego Welcza pięć pierwszych zwycięstw nie przełożyło się na sukces. Po niespodziewanej porażce 1:3 (7:15, 15:11, 14:16, 10:15) z Koreą Południową z faworyta nasz zespół przerodził się w chłopca do bicia i turniej zakończył na ósmym miejscu. Wyczyn "Kata" zdołał powtórzyć dopiero Raul Lozano w 2006 roku, gdy reprezentacja Polski efektownie wróciła do światowej czołówki. W Japonii Polacy bili rywala za rywalem, siedem pierwszych spotkań wygrali 3:0, a seria wygranych sięgnęła dziesięciu. Dopiero w finale nasz zespół brutalnie zatrzymała Brazylia, ale porażka 0:3 (12:25, 22:25, 17:25) nie przesłoniła sukcesu, na jaki nasza siatkówka czekała dekadami.

Piękną kartę w historii zapisał cztery lata temu zespół Stephane'a Antigi, który sięgnął po mistrzostwo świata nad Wisłą. Wówczas Polacy turniej również otworzyli pięcioma wygranymi, aż w Łodzi piachu w tryby nasypali nam Amerykanie. Porażka 1:3 (27:29, 22:25, 27:25, 23:25) wstrząsnęła zespołem, ale go nie rozbiła. Kolejnych rywali Biało-Czerwoni odprawiali dzień po dniu, by wziąć złoto i rozpocząć naszą wspaniałą serię triumfów w MŚ. Na "rozkładzie" przed czterema laty mieliśmy i Serbów (3:0), i Francuzów (3:2), i Argentynę (3:0), czyli każdego z naszych rywali w drugiej fazie tegorocznego mundialu.

Czy zespół Vitala Heynena pójdzie śladem wielkich poprzedników?

K.